„Nie płacz Ewka”. Historia niechcianego utworu, który stał się hitem Perfectu

3 min. czytania
Aktualizacja 28.09.2025
28.09.2025 07:00
Zareaguj Reakcja
---- ----

„Nie płacz Ewka” to jeden z największych przebojów zespołu Perfect. O jego powstaniu zdecydował jednak nie cel, a przypadek. Hołdys zaproponował ten utwór w trakcie nagrań płyty. Oto jak powstał najważniejszy hymn polskiego rocka.

Grzegorz Markowski
fot. ARTUR RAWICZ/REPORTER
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak Perfect zdobył popularność w latach osiemdziesiątych.
  • Dlaczego „Nie płacz Ewka” była niechcianym utworem.
  • Co inspirowało Bogdana Olewicza do napisania tekstu „Nie płacz Ewka”.
  • Które idee i przemyślenia wyraził Olewicz w piosence.

W latach osiemdziesiątych nie było im równych. W ciągu zaledwie kilku miesięcy stali się jednym z najważniejszych zespołów rockowych w kraju. Traktowano ich na równi z Maanamem, Oddziałem Zamkniętym czy Dżemem, a ich debiutancka płyta wyprzedała się w milionowym nakładzie. Zespół Perfect zdominował polską scenę muzyczną. Stał się fenomenem, jakiego w kraju jeszcze nie było. Ich piosenki urzekały charyzmą, były elektryzujące, porywające i dynamiczne. Z tego też względu repertuar Perfectu szybko obrósł przebojami, jakie znamy także dziś.

„Nie płacz Ewka”. Historia niechcianego utworu, który stał się hitem Perfectu

Niewielu słuchaczy wie jednak, że jeden z największych hitów zespołu był utworem, który na płycie w zasadzie znalazł się przypadkiem. Hołdys zaproponował go kolegom dopiero podczas nagrań, a oni, długo nie myśląc, piosenkę tę zagrali. – Była takim jakby trochę niechcianym numerem, dlatego że była nagrana zupełnie przypadkowo. Zostało trochę czasu w studio i Zbyszek powiedział: chłopaki, mam taki country’owy kawałek, więc może byśmy wykorzystali te ostatnie pół godziny – opowiadał w Darek Kozakiewicz w rozmowie z Piotrem Metzem.

Tak właśnie powstała „Ewka”, zdaje się druga najpopularniejsza piosenka w dorobku zespołu. „Nie płacz Ewka” to owoc współpracy Zbigniewa Hołdysa i Bogdana Olewicza, który na prośbę muzyka napisał do niej tekst.

– Bardzo trudno szła mi robota. Początek był łatwy, bo miał „opowiadającą frazę”, ale potem w refrenie następowała dosyć spora kaskada jednosylabowców. […] Sklecenie z tego opowieści nie było proste. To musiało być splecione w sposób naturalny z narracją – opowiadał po latach Olewicz.

Redakcja poleca

O czym jest „Nie płacz Ewka”?

No właśnie, narracja. Fani Perfectu dobrze wiedzą, że nie tyczyła się ona typowej opowieści o rozstającej się parze. Była ona czymś na miarę traktatu egzystencjalno-filozoficznego. Olewicz stworzył balladę, w której zawarł przemyślenia o śmierci, czystości i autorytetach.

– W owym czasie grupa The Doors była częścią mojego życia – mówił Olewicz. Ich zagadkowo-symboliczny tekst do piosenki „Love street” dawał wyobrażenie o tym, jak wyglądały pierwsze hipisowskie lata, pierwsze utwory. Sam byłem hipisem, pomieszkiwałem w komunie, odpowiadała mi ta ideologia i tu nagle patrzę, a u nas „po ulicy Miłość, hula wiatr”. Nie ma prawdziwych poetów i pisarzy na miarę Charlesa Bukowskiego czy Ginsberga. Nasi poeci w alkoholu szukają natchnienia, a może sensu życia. Bardzo byłem zawiedziony tym, że wszystkie te idee blakną, bowiem „telewizor, meble, mały fiat, oto marzeń szczyt”, a dawni idole „obrastają w tłuszcz”. Tak bardzo się bałem, pójścia ich śladem, zdrady, skalania się, że pomyślałem, że wszyscy ci, którzy młodo umarli Jim Morrison, Hendrix, znaleźli sposób na zachowanie czystości. Wczesna śmierć nie pozwoliła im się zbrukać. Była smutna jesień, miałem jak to się dzisiaj mówi „doła” i przychodziły mi do głowy takie myśli, żeby zostawić wszystko, jak jest i pójść na spotkanie tam, „gdzie przyjaciół kilku mam, od lat”, czyli w zaświaty – opowiadał.

Oglądaj

Źródło: CHILLIZET