Kasia Smutniak o serialu "Domina": kobiety w starożytnych Rzymie były źle traktowane

8 min. czytania
17.02.2024 21:53
Obserwuj nas w Google
---- ----

Historia starożytnego Rzymu mówi głównie o mężczyznach i była przez mężczyzn opowiadana. Czas oddać głos kobietom i opowiedzieć, jak w tamtych czasach wyglądało ich życie. Kasia Smutniak w rozmowie z Anną Tatarską opowiada o pracy na planie serialu "Domina", m.in. o tym, co ją najbardziej zaskoczyło w tych starożytnych realiach. 

Kasia Smutniak na planie "Domina"
fot. East News/ na zdjęciu Kasia Smutniak na planie "Domina"
--1-- ----

Anna Tatarska: Spotykamy dzisiaj w takiej imponującej, epickiej odsłonie. Grasz główną rolę w serialu "Domina", który pokazuje dzieje starożytne z nieco innej, mam wrażenie z mało reprezentowanej do tej pory perspektywy. Wcielasz się w postać Liwii Druzylli, trzeciej żony Oktawiana Augusta, zwanego także Gajuszem. Kobiety, która tam dość mocno namieszała. Była osobą niezwykle wpływową i potężną, chociaż początki miała, bardzo trudne. Powiedz, co Cię przyciągnęło do tego projektu? Czy bardziej skala, czy ten taki trochę feministyczny temat?

Kasia Smutniak: Mieszkam we Włoszech, w Rzymie, od ponad 20 lat i niewiele słyszałam o Liwii Druzylli. Myślę, że dotyczy to większości osób, które gdzieś tam obiły się o historię starożytnego Rzymu. Informacji o Liwii jest naprawdę bardzo mało, mimo że była niesamowicie ważną postacią historyczną, najważniejszą kobietą tamtych czasów. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak jest, dlaczego tak mało o niej wiemy. Uznałam, że warto opowiedzieć tę niesamowitą historię. Miałam szczęście, że ten projekt trafił na mnie, że ja trafiłam na ten projekt. Czułam odpowiedzialność za to, jak się opowie tę historię. Starożytny Rzym jest bazą naszej cywilizacji, całej naszej kultury. To, co wiemy na temat starożytnego życia w Rzymie, zostało opowiedziane tylko i wyłącznie z męskiej perspektywy, bo ówcześni historycy to byli tylko i wyłącznie mężczyźni. I to jest taka olbrzymia przestrzeń, olbrzymia luka, którą my artyści musimy wypełnić, opowiedzieć tę historię. Opowiedzieć tę historię z perspektywy kobiet, bo one zawsze były gdzieś na uboczu.

Moja bohaterka w pewnym momencie mówi do swojej siostrzenicy (dziewczynki, która staje się kobietą i zaczyna rozumieć, co dookoła niej się dzieje, jak działa cały system): "Jeśli chcesz przeżyć w tej epoce, mieć władzę i jakąkolwiek możliwość czy ambicje, to musisz stanąć obok mężczyzny i stać w jego cieniu"

Teraz już nie musimy stać obok mężczyzny, stać w jego cieniu, zdecydowanie nie, ale jest to moment, w którym musimy wziąć na siebie odpowiedzialność i dołożyć kolejną cegiełkę do tego, o czym wiemy, jeśli chodzi o naszą przeszłość.

To, co wiemy na temat starożytnego życia w Rzymie, zostało opowiedziane tylko i wyłącznie z męskiej perspektywy, bo ówcześni historycy to byli tylko i wyłącznie mężczyźni. I to jest taka olbrzymia przestrzeń, olbrzymia luka, którą my artyści musimy wypełnić, opowiedzieć tę historię. Opowiedzieć tę historię z perspektywy kobiet, bo one zawsze były gdzieś na uboczu. - Kasia Smutniak

Anna Tatarska: Rzeczywiście, żyjemy w całkiem innych czasach niż bohaterowie serialu, ale tym bardziej interesuje mnie temat tego, jak kobiety, żyjące w tamtych czasach, z tego tylnego siedzenia wpływały na historię. Co ciebie najbardziej zaskoczyło w tych starożytnych realiach, zwłaszcza w kwestiach praw kobiet? One przecież były obywatelkami drugiej, a nawet trzeciej kategorii, były uwikłane w różne ograniczenia, musiały na przykład taśmowo rodzić dzieci, właściwie były towarem przekazywanym z rąk do rąk. Mimo to zależało im na tym, by samostanowić o sobie, podejmować decyzje i mieć wpływ na swój los.

Kasia Smutniak: My chyba tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wyglądało życie kobiet w przeszłości. I to jest odpowiedni moment, by zastanowić się i zacząć rozmawiać o miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Kobiety w starożytnym Rzymie, tak jak mówiłaś, były traktowane jak jakieś machiny do rodzenia dzieci, do stwarzania nowego życia. To była ich karta przetargowa. Kobiety nie miały prawa do majątku, do własnych dzieci, chociażby po rozwodzie.

Każdy z nas zna ten gest ściśniętej pięści z uniesionym lub opuszczonym kciukiem, zwłaszcza ze scen w "Gladiatorze" Ridleya Scotta, w których spoceni, seksowni gladiatorzy walczą na arenie i po walce cesarz wstaje i decyduje, o ich przyszłości, podnosząc kciuk do góry, lub do dołu. Ten gest wydaje się heroiczny, męski, ale w rzeczywistości wiąże się z czymś bardzo tragicznym. Gdy kobieta rodziła córkę, a nie syna, to ojciec decydował – właśnie takim gestem kciuk w górę, kciuk do dołu – czy ta córka ma przeżyć, czy nie. Właśnie o takich rzeczach chcieliśmy opowiedzieć. Chcieliśmy zostać z kobietami, gdy mężczyźni wyruszali w bój, bo ich walkę widzieliśmy tysiące razy w różnych filmach. Nas interesowało to, co działo z kobietami, które zostawały w domach. Jak ta kuchnia wyglądała, jak trudne było życie kobiet w tamtych czasach, jaką miały funkcje i możliwości, jak wyglądało ich życie rodzinne.

Cieszę się, że mam możliwość opowiedzenia tę historię, mieszkając w Rzymie, jeżdżąc codziennie do Cinecitta Studios. To już czwarty rok mojego życia, bo nakręciliśmy już dwa sezony. Zdjęcia kręciliśmy przede wszystkim w Rzymie, czasami poza Rzymem, głównie w Cinecitta Studios, gdzie jest wybudowana część Starego Rzymu i wygląda to niesamowicie imponująco, zresztą wszystko wygląda imponująco. Mam możliwość współpracować ze wspaniałymi artystami, nie tylko aktorami. Przy tym projekcie pracowała też Gabriella Pescucci (włoska projektantka kostiumów filmowych i operowych – przyp. red.), która zrobiła kostiumy do naszego filmu. To niesamowita postać, laureatka Oscara za najlepsze kostiumy. Na początku zastanawiałam się, dlaczego w tych kostiumach jest tak mało złota, tak mało przepychu. Pytałam: "Gabrielle, dlaczego cesarzowa jest tak skromnie ubrana? Ten dom wygląda tak skromnie, nie ma tam przepychu, nie ma złota, nie ma czerwieni, brokatu". A ona mi odpowiedziała: "Bo wtedy tego nie było". To życie rodzinne, to życie rzymskie, wtedy wyglądało inaczej. Gry, koloseum, gladiatorzy – to przyszło o wiele, wiele później. Tego nie było na początku. Wydaje mi się, że ten realizm jest bardzo ważny.

Redakcja poleca

Anna Tatarska: Wspomniałaś o wspaniałej ekipie, która tworzyła ten serial. Chciałam podpytać o aktorów, biorących udział w tej produkcji. To ludzie z całego świata, różnych narodowości. Jaka była atmosfera na planie? Czy praca na takim planie zmienia jakoś doświadczenie, niż na przykład praca, w jakimś bardziej artystycznym włoskim filmie?

Kasia Smutniak: Zmienia (śmiech). Graliśmy wszystko w języku angielskim. Juliusz Cezar po włosku nazywałby się Giulio Cesare, a po angielsku nazywa się Julius Caesar. Tych imion dziwnie brzmiących jest tysiące. Dla mnie wszystko brzmiało dziwnie, ale siedziałam cicho, bo jestem jedyną osobą z grupy aktorskiej, która jest "Rzymianką", a w rzeczywistości Polką, żyjącą od 20 lat w Rzymie. Byłam więc takim elementem przewodnim po Rzymie i to jest bardzo śmieszne: Polka gra rzymską cesarzową po angielsku. To był taki dosyć skomplikowany skok dla mnie. Z ziemi polskiej do włoskiej, z włoskiej do angielskiej i z powrotem (śmiech). Dziwnie było grać tę historię po angielsku, ale tak się przyjęło. Aktorzy w większości to Anglicy, Amerykanie, Irlandczycy, ale z Włoch tylko ja, no i połowa zespołu technicznego to byli Włosi

Anna Tatarska: Ostatnio w Polsce mówiliśmy o Tobie jako reżyserce. Twój film "Mur" był pokazywany na festiwalach. Jestem ciekawa, czy to doświadczenie pracy jako reżyserki wpłynęło na Twoje na doświadczenie aktorskie. Ostatnio o tym rozmawiałam z Natalie Portman. Mówiła, że jej to całkowicie zmieniło sposób bycia na planie, współpracy z reżyserem. Zastanawiam się, jak to jest u Ciebie.

Kasia Smutniak: "Mur" jest filmem dokumentalnym, nie fabularnym, bardzo osobistym, trudnym. Praca nad nim trwała 2 lata. Chyba bardziej przeżyłam to jako kontrast. Trudno było mi pogodzić te dwa światy. Z jednej strony "Domina" to wielki plan, studio, a w nim pretorianie, konie, ja ubrana w strój z epoki. Z drugiej strony plan "Muru", nad którym pracowałam w sumie po kryjomu, po cichu. To był taki dość dziwny okres w moim życiu, w którym musiałam zacisnąć zęby. Raz byłam na planie, a raz, załóżmy, w lesie. Ten kontrast był niesamowity. Ale może to pomogło mi w utrzymaniu jakiegoś dystansu? Nie wiem. Wydaje mi się, że niektóre rzeczy dzieją się z jakiejś konkretnej przyczyny, której nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Akurat tak się zdarzyło, że w tym samym czasie pracowałam nad tymi dwoma projektami. Jakoś to się wszystko powiązało dziwnie, ale się powiązało.

Kobiety w starożytnym Rzymie, tak jak mówiłaś, były traktowane jak jakieś machiny do rodzenia dzieci, do stwarzania nowego życia. To była ich karta przetargowa. Kobiety nie miały prawa do majątku, do własnych dzieci, chociażby po rozwodzie. - Kasia Smutniak

Anna Tatarska: Pytałam o to, bo byłam ciekawa, czy teraz lepiej rozumiesz to, co myśli reżyser, kiedy nie mówi na głos...

Kasia Smutniak: Dla aktora lepiej jest nie wiedzieć, nie rozumieć. Łatwiej się pracuje w takiej strefie niewiedzy, co się dzieje dookoła, gdy myślisz, że reżyser wie zawsze wszystko, bo powinien. Oczywiście nie zawsze to tak wygląda. Każdy ma swoje słabości, niepewności jakieś tam.

Generalnie jestem osobą, która jest zaciekawiona tym, co się dzieje dookoła, ale czasami staram się nie obserwować tej sfery technicznej, bo przynosi mi to dużo niepewności. Muszę wiedzieć, że osoby, które są poza kamerą i są tym okiem, wiedzą, co robią. Nawet gdyby musiały podjąć decyzje błędne, to niech będą ich pewne. To, co mnie dobija i wywołuje taką niepewność, to uczucie, że za kamerą jest oko, które nie wie, czego chce. Ale to przychodzi z czasem. Każdy aktor to w pewnym momencie rozumie.

Anna Tatarska: Wydaje mi się, że jeśli chodzi o "Dominę", to tutaj ekipa bardzo dobrze wiedziała, co robi. To przecież ogromne przedsięwzięcie. Muszę przyznać, że bardzo się cieszę, że grasz w tym serialu i że nie masz tam roli dekoracji jedzącej winogrona, ale jesteś postacią charakterną, wieloznaczną, silną, nie zawsze jasną...

Kasia Smutniak: O... dziękuję bardzo.

Anna Tatarska: Czy mogłabyś tak w trzech zdaniach zachęcić słuchaczy do obejrzenia "Dominy". Czego mogą się tam spodziewać?

Kasia Smutniak: Czego się mogą spodziewać? Mogą się nauczyć czegoś o naszej przeszłości, o epoce. Ci, którzy kochają epokę starożytnego Rzymu, zakochają się w tym serialu na pewno, bo jest tam wszystko (...). Ten serial jest i intymny, ale i taki trochę rockowy. Jest tam dużo muzyki, język jest nowoczesny, bo chcieliśmy dotrzeć do szerszej publiczności. Są przepiękne scenografie. I taka ciekawostka: praktycznie wszystkie postacie w tym serialu są prawdziwe i to wydaje się oczywiste. Ale takie nie jest, bo ja grałam w kilku filmach, które opierały się na biografiach, czy na postaciach, które rzeczywiście istniały, ale potem te filmy były sprowadzane do fikcji, żeby lepiej opowiedzieć tę historię, żeby ona dramatycznie lepiej się sklejała. I nagle z prawdziwej historii robi się takie wielkie ble, bo tam nic prawdziwego nie ma. W "Dominie" jest inaczej. Zresztą ta historia obejmuje długi okres czasu, to są lata, bo to jest życie Liwii od czasów, gdy była małą dziewczynką, aż do czasu, gdy była dorosłą kobietą. Te postacie się zmieniają, zmienia się też ich percepcja świata. To jest też bardzo ciekawe. I jest w tym serialu coś, co chciałam, czyli ten fokus na kobiety, na ich życie. Jest też ten element feministyczny, który jest takim elementem przewodnim w tej historii.

Anna Tatarska: To ja jeszcze przypomnę, że w Polsce odcinki serialu "Domina" można oglądać od 19 lutego na kanale Epic Drama, co poniedziałek o godzinie 21.30. Dziękuję Ci za tę rozmowę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ podcast Filmozgrani