"Ludzi przyciąga pozytywny przekaz, jaki daje Taylor Swift". Karolina Sulej o fenomenie artystki
Na czym polega fenomen Taylor Swift? Dlaczego tak wielu ludzi identyfikuje się z artystką i jej przekazem? O to zapytaliśmy Karolinę Sulej, dziennikarkę, kulturoznawczynię.
Emocje po serii koncertów Taylor Swift w Warszawie jeszcze nie opadły, nagrania z jej występów wciąż cieszą się ogromną popularnością. Oglądają je zarówno ci, którzy na koncercie byli i chcą przypomnieć sobie te miłe chwile, jak i ci, którzy mieli mniej szczęścia i biletów na koncert nie dostali. Jest jeszcze jedna grupa widzów – tych, którzy zastanawiają się, na czym polega fenomen Taylor Swift.
"Jesteśmy teraz bardziej popularni niż Jezus" – powiedział kiedyś John Lennon. Patrząc na ulice Warszawy, w czasie, gdy odbywały się na Stadionie Narodowym koncerty Taylor Swift, śmiało można stwierdzić, że to jedyna artystka, która przejmuje olimp po The Beatles. Dlaczego Taylor Swift jest tak popularna? O to zapytałem Karolinę Sulej, dziennikarkę, reporterkę, kulturoznawczynię, doktorantkę w Instytucie Kultury Polskiej UW.
Maks Behr: Co Twoim zdaniem sprawia, że Taylor Swift stała się tak popularna? Na czym polega jej fenomen?
Karolina Sulej: Wydaje się, że w kulturze zrobiło się miejsce na to, żebyśmy mogli przeżywać, doświadczać, mówić o swoich emocjach i nie odczuwać tego jako słabości. Taylor Swift na pewno jest nośnikiem tego ducha czasów, tej kultury terapii, tej chęci dzielenia się emocjonalnością. Ja to usłyszałam od polskich Swifties, którzy mówią, że dla nich Taylor jest rodzajem doradczyni, powierniczki, trochę terapeutki, takiej dobrej siostry. Oni czują z nią, lub projektują na nią, jakąś intymną więź. To jest ich towarzyszka doli i niedoli.
Ludzi przyciąga ten pozytywny przekaz, jaki daje Taylor Swift. Gromadzą się, spotykają, noszą te bransoletki przyjaźni, które ja też mam. Czują tę życzliwość, mają poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia, ciepła, serdeczności. To są takie jakości, które nie "krzyczą", są codzienne, powszednie, ale my ich bardzo potrzebujemy do szczęścia, do bycia we wspólnocie. Nas cały czas ktoś chce podzielić. Internet nas polaryzuje, oddalamy się od siebie, boimy się siebie, a tutaj – dzięki Taylor – ludzie są ze sobą w zgodzie, mają do siebie zaufanie. Nie boją się być razem, nie boją się przeżywać bardzo silnych emocji.
Źródło: CHILLIZET