Na antenie:

Najlepsze filmy o tematyce LGBT. Subiektywny ranking Filmozgranych

5 min. czytania
Aktualizacja 12.02.2024
05.01.2024 12:10
Zareaguj Reakcja

Szukasz filmów lub seriali poświęconych tematyce LGBT+ albo produkcji, które mają wątki o tej tematyce? Przygotowaliśmy dla Was takie nasze TOP 10. Ograniczyliśmy się oczywiście tylko do dziesięciu propozycji, ale jest ich znacznie więcej. To subiektywny przegląd, nie wartościujemy tych filmów, ich pozycja w tym rankingu jest przypadkowa. Zachęcamy do obejrzenia wybranych przez nas filmów i/lub seriali, o ile jeszcze ich nie widzieliście, lub do ponownego ich zobaczenia, o ile macie na to ochotę. 

Najlepsze filmy o tematyce LGBT
fot. Shutterstock

Miejsce 10: "The Celluloid Closet" w reżyserii Jeffrey'a Friedmana oraz Roba Epsteina

Polskie tłumaczenie tytułu to "Celluloidowy schowek". To propozycja dla tych, którzy chcieliby zobaczyć, jak kino przez lata traktowało osoby, które nie wpisywały się w dominującą heteronormę. Dokument ten jest o stereotypach, o skrótach myślowych, o pokazywaniu queerowych osób i przypisywaniu im pewnych, stereotypowych ról. Film niesamowicie ciekawy i ważny. Dokument ten został zrealizowany w 1995 r. Wiele rzeczy od tamtego czasu się zmieniło, ale autor opowiada o klasykach filmowych, więc jest to – w pewnym sensie – wciąż aktualne. Film oparty jest na kultowej książce Vito Russo "The Celluloid Closet: Homosexuality in the Movies", z 1987 r.

Miejsce 9: "Tamte dni, tamte noce" (ang. Call Me by Your Name), w reżyserii Luca Guadagnino

To piękna filmowa historia, która miała swoją premierę w 2017 r. Film naprawdę zaczarował widzów. Timothée Hal Chalamet, który grał główną rolę, Armie Hammer, który mu partnerował, stworzyli wspaniały aktorki duet. Jest to opowieść o nastoletnim chłopaku, zakochanym w mężczyźnie, który przyjechał na wakacje do jego rodziców. Mamy więc moment przełomowy w życiu młodego człowieka, odkrywanie przez niego własnej tożsamości emocjonalnej, seksualności. Jest to pokazane w sposób bardzo poetycki, delikatny, zmysłowy, mądry, taki, jaki się chce przeżywać w kinie.

Miejsce 8: "Cheerleaderka", w reżyserii Jamie Babbit

Film powstał w 1999 r. Jest to takie kolorowe, popowe, nastoletnie kino, które na pierwszy rzut oka wygląda, jak pełnometrażowa produkcja o Britney Spears, ale oczywiście jest czymś o wiele, wiele więcej. To był debiut fabularny Jamie Babbit, reżyserki identyfikującej się jako osoba queerowa. To film o młodej dziewczynie – w tej roli Natasha Lyonne – której rodzice są przerażeni, bo podejrzewają, że ich córka jest lesbijką. Postanawiają więc wysłać ją na terapię konwersyjną, która jest "ubrana" w kostium wesołego, letniego obozu (czyli groteska spotyka bardzo poważne problemy społeczne). Film w fantastycznej obsadzie – gra tam też Clea duVall, dzisiaj queerowa ikona. Pojawia się tam również RuPaul, i to z brodą!

Miejsce 7: "For all mindkind" (serial), twórca Ronald D. Moore

To kolejny przykład tego, jak science fiction potrafi opowiadać o sprawach, które są ważne tu i teraz. Mimo że opowieść "For all mindkind" to alternatywna historia cywilizacji i podboju kosmosu, kiedy to Amerykanie nie zaprzestali podboju Księżyca, co więcej chcieli sięgać po więcej i ścigać się z Rosjanami, ale... jednym z ciekawych wątków w tym serialu jest także mroczny czas w Stanach Zjednoczonych (chodzi o lata 50., 60.), kiedy osoby homoseksualne były piętnowane. Mamy tu pokazane mroczne echa makkartyzmu, sytuację udawanych małżeństw gejów i lesbijek, tylko po to zawieranych, by pokazać, że jesteśmy tutaj "normalni", żeby nie drażnić społeczeństwa.

Miejsce 6: "Samotny mężczyzna", reż. Tom Ford

Ten film z 2009 r. to debiut reżyserski Toma Forda, człowieka do tej pory związanego z modą, stylem, ze światem takich zmysłowych doznań. W filmie gra Colin Firth (główna rola), Julianne Moore (jedna z jej bardziej imponujących ról drugoplanowych). Produkcja oparta jest na książce o tym samym tytule, napisanej przez Christophera Isherwooda, kolejnej ikony queerowego pisarstwa. Jest to opowieść o żałobie, o poszukiwaniu piękna, o samotności, ale też o niemożności pokazania siebie w świecie, który nie chce cię zobaczyć takim, jakim jesteś.O niezrozumieniu, które bez złych intencji, pojawia się w bardzo bliskich i pozornie wspierających się relacjach. Wspaniałe role, wspaniała muzyka Abla Korzeniowskiego, piękne ujęcia. I do tego Colin Firth jako wisienka na torcie.

Miejsce 5: "Holding the man", w reżyserii Neila Armfielda

To film bardzo przejmujący i ściskający momentami za serce, zwłaszcza że pokazuje historię opartą na faktach. Prawdziwa historia miłości dwóch mężczyzn, począwszy od ich szkolnej znajomości, przekształcającej się w miłość, aż do dorosłości. To historia życia oparta na pamiętnikach Timothy'ego Conigrave'a, którego bardzo przejmująco zagrał Ryan Corr. W ogóle patrząc na obsadę tego filmu widzimy tu top of the top gwiazd nie tylko kina australijskiego, ale też i Hollywood. Pojawiają się tu Guy Pearce, Anthony Lapaglia, Geoffrey Rush czy Sarah Snook. Film jest naprawdę przejmujący, pokazujący dużo tkliwości, także w kontekście pojawiającej się choroby, zmiany relacji. Film miał premierę w 2015 r., ale wciąż jest aktualny i dotyka spraw egzystencjonalnych związanych i z miłością, i z rodziną, i z relacjami jednostki ze społeczeństwem.

Miejsce 4: "Orlando" w reżyserii Sally Potter

Jest to filmowa adaptacja klasyka Virginii Woolf, powstała w 1992 r. i pokazuje aktorską moc Tildy Swinton, która wciela się w główną, tytułową rolę. Film umożliwia nam podróż przez przestrzeń i czas, bo akcja rozpoczyna się na początku XVII w., kiedy to Tilda wciela się w młodzieńca z arystokratycznego rodu, tytułowego Orlando. Jego klątwą jest bycie młodym na wieki, konkretnie cztery wieki. Cały czas śledzimy losy bohatera w różnym czasie i w różnych miejscach na świecie. Bohater w połowie filmu staje się bohaterką. Mamy więc do czynienia androgeniczną bohaterką, bohaterem. Jest to film o płynności tożsamości, o tym, że ona niekoniecznie jest związana z płcią biologiczną. Film przepiękny, jeśli chodzi o kwestie wizualne. Wystarczy dodać, że doczekał się dwóch nominacji do Oscara, w tym za scenografię i kostiumy, a Tildę Swinton uczynił międzynarodową gwiazdą.

Miejsce 3: "Współczesna rodzina", serial, twórcy: Steven Levitan, Christopher Lloyd

To kolejny serial, w którym jednym z wątków, bardzo istotnych wątków, jest małżeństwo Camerona i Mitchella, a także ich rodzicielstwo. Pokazuje on, że ta współczesna rodzina to rodzina bardzo różna i że akceptacja i otwarcie się na inne możliwości niesie same plusy. Serial pozwala spojrzeć na pewne sprawy z różnych perspektyw, np. na kwestię rodzicielstwa bez wartościowania. Jest to oczywiście sitcom, którego celem jest bawienie widza, ale dzięki mądrości scenariusza, może również zmienić sposób patrzenie na świat, na relacje i na osoby homoseksualne.

Miejsce 2: "Anioły w Ameryce", reżyser Mike Nichols

Absolutnie emblematyczna, klasyczna, wartościowa produkcja, ale też bardzo ciężka. Serial powstał w 2003 r. i został wyreżyserowany przez Mike'a Nicholsa. Scenariusz napisał Tony Kushner, zdjęcia zrobił Stephen Goldblatt. Jest też niezapomniana muzyka Thomasa Newmana. Serial ma gwiazdorską obsadę: Ale Pacino, Meryl Streep, Ben Shenkman, Mary-Louise Parker, Emma Thompson, Patrick Wilson i wielu innych wspaniałych aktorów i aktorek. Akcja serialu rozgrywa się w czasach epidemii AIDS w Stanach Zjednoczonych. W czasach wielkiej niepewności, gigantycznej, niesprawiedliwej stygmatyzacji. Produkcja ta ciekawie opowiada o wielu rzeczach, począwszy od miłości po męskość, ale także o standardach zdrowia. Pokazuje, jak w tamtych czasach działało społeczeństwo, i ile krzywdy może zrobić stygmatyzacja.

Miejsce 1: Trzeci odcinek serialu "The Last of us", reżyseria Ali Abbasi

To jedna z przepięknych i najbardziej uniwersalnych historii miłosnych, jakie się ostatnio ukazały. Dwie wybitne kreacje aktorskie Murraya Bartletta i Nicka Offermana. Jest to opowieść, która niesłychanie ściska za serce. Jednym z największych przesłań tej historii jest to, że niezależnie od płci, od tego, jacy jesteśmy, miłość jest jedna. Odcinek zatytułowany jest "Do ostatnich dni" i można go de facto uznać za odrębny byt, film telewizyjny, który można obejrzeć, nie znając całego serialu.

Źródło: CHILLIZET