Chcieli nazwać syna jak grzyba. RJP: „Władza rodzicielska ma swoje granice”
Kreatywność wielu rodziców nie zna granic. Czasami sięga tak daleko, że kierownicy urzędów stanu cywilnego są zmuszeni do konsultacji z Radą Języka Polskiego. Stało się tak w sytuacji, w której w oświadczeniu o wyborze imienia umieszczono zmodyfikowaną nazwę grzyba. Eksperci odpowiedzieli bez ogródek.
- Skąd pochodziły osoby, które chciały nazwać syna Opieniek.
- Na jaką podstawę prawną powołała się Rada Języka Polskiego.
- Dlaczego kierownik USC jest w takich sytuacjach powinien odmówić przyjęcia takiego oświadczenia o wyborze imienia dla dziecka.
Quiz: Quiz grzybowy. Rozpoznasz na zdjęciach popularne grzyby jadalne?
Zaproponowali dla syna „ grzybowe” imię. Rada Języka Polskiego zareagowała
Wybór imienia dla dziecka to poważne wyzwanie. Stoi przed nim każdy przyszły rodzic. W procesie można uwzględniać rozmaite czynniki, takie jak popularność i częstotliwość występowania, tradycje rodzinne, zakorzenienie w krajowych zwyczajach imienniczych, brzmienie czy znaczenie. W Polsce głos w temacie imion często zabiera Rada Języka Polskiego. Organ robi to na zasadzie doradczej – jego opinie nie są wiążące prawnie, ale w wielu przypadkach stanowią cenne wskazówki dla urzędników. Dają też do myślenia rodzicom.
Na stronie internetowej RJP można znaleźć zakładkę „Opinie o imionach”. Publikacje z różnych lat powstały na bazie licznych zapytań – zarówno wniosków urzędniczych, jak i próśb prywatnych. W maju 2008 roku do Rady zwrócił się zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie. Poprosił o opinię o imieniu Opieniek, proponowanym przez rodzica lub rodziców ze stolicy Polski. Lingwista Walery Pisarek, wówczas Honorowy Przewodniczący RJP [zmarł w 2017 roku – przyp. red.], nie miał wątpliwości, że oświadczenie o wyborze takiej formy powinno zostać odrzucone. Choć konsultacja odbyła się przed wejściem w życie Ustawy z dnia 24 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego, to argumentacja pozostaje zgodna z obecną linią ustawodawczą.
Chcieli nazwać syna Opieniek. „Tak samo jak nie wolno dziecka bić, nie wolno go też ośmieszać”
Prof. Walery Pisarek wskazał obowiązujący zarówno wówczas, jak i teraz zapis prawny o sytuacji, w której imię byłoby ośmieszające. Takie okoliczności pozwalają kierownikowi USC na odmowę przyjęcia oświadczenia rodziców. „Władza rodzicielska nad dzieckiem ma swoje granice: moim zdaniem tak samo jak nie wolno dziecka bić, nie wolno go też ośmieszać” – przekazał lingwista, podkreślając, że „z rozkosznego bobaska wyrośnie kiedyś być może sędzia, minister albo rektor uniwersytetu”, a „wyrażenie minister Opieniek Kowalski nadaje się najwyżej do utworu satyrycznego”.
Co ciekawe, poprawna nazwa często przywoływanego w liczbie mnogiej grzyba brzmi „opieńka”. „Opieniek” stanowi natomiast pewną językową oboczność.
Według obowiązującej obecnie Ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego odmowa może wystąpić również w sytuacji, w której wybrane imię lub imiona są nieprzyzwoite, występują w formie zdrobniałej lub nie wskazują na płeć dziecka.
Źródło: CHILLIZET/rjp.pan.pl