„Niektórzy myślą, że pomylili płyty”. BARANOVSKI o swoim nowym albumie

6 min. czytania
19.02.2024 18:08
Obserwuj nas w Google
---- ----

"Też postawiłem sobie za zadanie zaskakiwać słuchacza i robić mu niespodzianki. Uważam, że „Bawim bawim” jest najlepszą niespodzianką dla kogoś, kto słyszał wcześniejsze single. I nie spodziewa się takiego wjazdu" – mówił o swoim nowym albumie „Ucieczki i powroty” Wojtek Baranowski, który był gościem programu "Dobre wibracje". 

Baranovski o swoim nowym albumie
fot. Artur Szczepanski/Reporter/East News
--1-- ----

Dominika Biegańska: Wydałeś właśnie trzeci album, minęło pięć lat od debiutu. Jak ci jest?

Wojciech Baranowski: Wygodnie jest mi w tym miejscu. Zobaczymy, czy po tej płycie będzie mi równie wygodnie (śmiech). Chociaż patrząc na listę piosenek, to na samym końcu jest ta najwygodniejsza, bo utwór nazywa się „Kołdra”, więc staram się tę wygodę przenieść też na słuchacza.

Ja powiem ci szczerze, że ty mnie zaskoczyłeś na początku. Bo utworu „Bawim bawim” jakoś się nie spodziewałam.

Tak, właśnie o to chodzi, żeby zaskakiwać. Też postawiłem sobie za zadanie zaskakiwać słuchacza i robić mu niespodzianki. Uważam, że „Bawim bawim” jest najlepszą niespodzianką dla kogoś, kto słyszał wcześniejsze single. I nie spodziewa się takiego wjazdu.

My słyszeliśmy wcześniejsze single i jak otworzyłeś płytę „Bawim bawim”, to moje pierwsze pytanie było takie: skąd się wziął ten numer?

Tak, niektórzy myślą, że pomylili płyty albo że ktoś im wsadził niewłaściwy krążek.

Uspokój słuchaczy – to wszystko jest tak, jak miało być.

Wszystko jest tak, jak miało być. Dla każdego znajdzie się coś przyjemnego. Utwór „Bawim bawim” jest utworem mocnym, ale będziemy łagodzić ten klimat z każdym kolejnym kawałkiem. Tak jak rozmawialiśmy, na samym końcu mamy „Kołdrę”, więc będziemy wypoczywać. Najpierw się wybawimy, a później będziemy powoli kłaść się do łóżka, na tapczan, na kanapę, byle było wygodnie, przyjemnie.

Na samym końcu albumu, przy utworze „Kołdra”, jest słonecznie, przyjemnie i jak sam powiedziałeś, właśnie taka myśli ci przyświecała, jak tworzyłeś ten kawałek.

Tak, chciałem zbliżyć słuchacza przede wszystkim do swojego świata, swoich kołder. Tu chciałem dodać, że kilka osób pomogło mi stworzyć ten klimacik. Jedną z nich jest wspaniała wokalistka, producentka Szaj, która tak pięknie zaśpiewała to „la, la, la, la”. I Przemek Kostrzewa, wspaniały trębacz. Tutaj miałem naprawdę ekstra ekipę.

Chciałam tylko pochwalić za tę piękną wstawkę przyspieszoną, która jest na końcu. I moment, w którym pada pytanie: dlaczego jeszcze nie śpisz? On jest taki super, otulający.

Właśnie to jest taka forma interakcji ze słuchaczem, że nagle słuchacz mówi: aha, to jest do mnie. No tak, bo słuchasz tej piosenki. I czasem właśnie warto zmienić formę przekazu, żeby się tak zbliżyć do słuchacza. Chciałem, żeby na samym końcu „opadł kurz”. Jednak tego kurzu trochę było, ta pierwsza połowa płyty jest lekko ciemna, lekko zakurzona i chciałem fajnie na końcu wrócić, z mięciutkim lądowaniem.

Pobawiłeś się trochę tempem na tej płycie. Pokrążyłeś po różnych gatunkach. Czy masz takie poczucie, że zrobiłeś taką płytę, jaką chciałeś od samego początku?

Nie pamiętam, jak chciałem to zrobić na początku, ale zrobiłem na pewno coś, z czego jestem bardzo zadowolony. Ciężko mówić w sumie o dumie, bo ktoś mnie ostatnio zapytał, czy jestem dumny.

Sprawdzisz to na koncertach, jak to działa.

Chyba tak, chyba właśnie koncerty będą tutaj najlepszym miernikiem dumy. Aczkolwiek na ten moment jestem szczęśliwy, że dałem część siebie, tę część, której jeszcze może nie dawałem wcześniej.

Powiedziałeś, że „Kołdra” jeszcze nie ma klipu, ale „Iskry” już mają. I bardzo mnie to intryguje, czy tam na końcu tego klipu oni jednak dotarli do siebie, czy nastąpiła ucieczka?

Jakbym sam wiedział, to bym chętnie powiedział, ale właśnie o to chodzi, żeby ta tajemnica grała w nas.

A czujesz, że bohaterom klipu „Iskra” sprzyja los?

Myślę, że im sprzyja. Tylko co z tym zrobią, to już ich sprawa. Tak naprawdę dróg jest wiele i polecam robić z tym wszystko, co się da, żeby było dobrze.

Redakcja poleca

Opowiedz trochę o tym klipie. Pojawia się piękna dziewczyna, ty, nie wiadomo czy do siebie dotrzecie, chociaż próbujecie…

Klip jest dość surowy poprzez halę, w której się znajdujemy. Mogę jednak powiedzieć, że został pięknie ocieplony wizerunkiem Danieli, która jest na co dzień choreografką. Współpracowała już przy filmie „Chłopi” i była bardzo zajęta, ale zgodziła się na współpracę ze mną. Powiem szczerze, na początku te ruchy, które wykonywałem, nie były takie łatwe, musiałem zostać poinstruowany, bo też byłem „przywiązany” przez kaskaderów do linek.

Mieliśmy naprawdę duży ubaw, tworząc ten klip. Nie dość, że byli choreografowie, choreografka, byli kaskaderzy, to mieliśmy jeszcze efekty specjalne po raz pierwszy w klipie, np. kule ognia. Mam tylko nadzieję, że nie przesadziliśmy z niczym, że ten smak jest jednak cały czas w dobrym miejscu.

Za chwilę rozpoczyna się twoje kolejna trasa koncertowa. Ja mam wrażenie, że ty cały czas jesteś w trasie, wiesz?

Możesz mieć takie wrażenie, bo cały czas gdzieś tam podążam, cały czas jestem w ruchu.

No dobrze, to gdzie teraz?

Będziemy odwiedzali na samym początku Opole, Wolbrom. Później będzie Wrocław, Kraków, Warszawa. Będzie też Poznań, Gdańsk. Staramy się mniej więcej we wszystkie rejony Polski dotrzeć.

Czy setlista na te koncerty jest już gotowa? Tych numerów jest sporo i wiadomo, że są takie, które ludzie śpiewają od początku do końca bardzo głośno i tych nie może zabraknąć. Ale to jest tak, że wy sobie siadacie i tak kolektywnie ustalacie, dobra, to gramy, to gramy, tego nie gramy? Kto ma zdanie decydujące w tej kwestii?

Chyba tutaj moje zdanie jest troszkę bardziej decydujące z racji tego, że już na etapie wypuszczania płyty staram się zwizualizować tę setlistę i staram się przenieść te utwory aranżacyjnie w wyobraźni na to, co gramy później w studiu i na koncertach. Mogę już teraz powiedzieć, że zagramy wszystkie utwory z nowej płyty.

Wszystkie dziesięć?

Wszystkie dziesięć. Jak ktoś bardzo polubi tę płytę, zanim się trasa zacznie, to bardzo serdecznie zapraszam na koncerty, bo będzie tam naprawdę każdy z utworów i każdy będzie ciut inny niż na albumie. Staram się nie kopiować tego tak jeden do jednego.

No dobra, ale starych hitów nie zabraknie.

Faktycznie już gdzieś tak czuję, że te hity są już stare. W ogóle samo określenie mnie troszkę wycofuje, więc po prostu znane piosenki.

Znane piosenki, dobrze, to tego będziemy się trzymali. Są tacy, którzy stwierdzili, że „Rozejm” trochę przypomina im kawałek „Wolność”.

Jeśli chodzi o tematykę?

Tak. Ja miałam trochę inne odczucia, ale przygotowywałam się do tej rozmowy i czytałam tego typu recenzje.

Okej, bo jeśli chodzi o warstwę taką aranżacyjną, produkcyjną, to bardzo im do siebie daleko. Ale myślę, że jest bardzo podobny jeśli chodzi o zew, zew wolności. Właśnie „Rozejm” i „Wolność” mają wiele z sobą wspólnego, bo są głęboko zakorzenione w nas, tak samo jak człowiek jednak ma wojny zawsze blisko siebie. Nie wiem, czy był jakiś okres w życiu człowieka, kiedy nie było w ogóle wojen na świecie, więc wydaje mi się, że powinniśmy wszyscy dążyć do wolności i do rozejmu.

„Ogłaszam rozejm, już nie będzie wojen”, tak?

Tak, tak. To znaczy tytuł brzmi „Rozejm”, ale piosenka leci tak, jak powiedziałaś.

Kto to napisał, kiedy to napisał? Wiesz, próbuję to tak ułożyć w czasie. Czy to na przykład było w takim czasie, kiedy źle działo się na świecie, czy ty sobie to wymyśliłeś wcześniej?

Napisałem ten utwór, zanim zadziało się źle w Ukrainie. To było nagrywane gdzieś pod koniec 2021 roku. Jeszcze pamiętam, że wokale były dogrywane pod koniec stycznia, a jak wybuchła wojna, to schowałem głęboko do szuflady ten utwór i tak naprawdę miał się nie pojawić na tej płycie.

Ale dlaczego? Bo stwierdziłeś, że to nie był dobry moment?

Było to bardzo naiwne w stosunku do tego, jak ta wojna wyglądała, jak bardzo surowa okazała się rzeczywistość. Czułem, że na taką szorstką rzeczywistość ten utwór niestety będzie zbyt „pluszowy”. Ostatecznie stwierdziłem, że tak czy inaczej, jeśli to jest piosenka pacyfistyczna z takim morałem, że faktycznie tylko miłość jest najważniejsza, to trzeba ją grać w każdym czasie, bez względu na to, co dzieje się na świecie.

Dobrze, że umieściłeś ten kawałek w albumie, wiesz?

Też się cieszę. Walczyłem naprawdę bardzo długo ze sobą. Teraz z łezką w oku wspominam ten czas, kiedy wyciągałem z szuflady tę piosenkę i się z nią godziłem.

Wszystkiego dobrego! Ciesz się tą premierą i wspaniałej klasy koncertowej życzę.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/Podcast „Dobre wibracje”