Co i gdzie najlepiej zjeść lub wypić w Neapolu? Bartek Kieżun rekomenduje

10 min. czytania
Aktualizacja 20.06.2024
23.05.2024 16:03
Zareaguj Reakcja
---- ----

Gdzie można wypić najlepszą kawę i zjeść najlepszą pizzę w Neapolu? Gdzie Madonna i Tony Blair kupują najlepsze mozzarella di bufala? Co najlepiej przywieźć sobie na pamiątkę z Neapolu? O tym opowiada Bartek Kieżun, dziennikarz, bloger kulinarny, autor wielu książek, m.in. "Neapol. Łakomym okiem. Przewodnik po mieście i jego kuchni". W rozmowie z Dominiką Biegańską zdradził, że kocha Neapol bezwarunkowo, jeździ tam regularnie od 14 lat. 

Bartek Kieżun oraz Dominika Biegańska
fot. Chillizet/ Bartek Kieżun oraz Dominika Biegańska
--1-- ----

Dominika Biegańska: Cześć, słyszałam, że tym razem zabierzesz nas na wycieczkę do Neapolu. Kiedy ostatni raz tam byłeś?

Bartek Kieżun: 26 marca, w dniu moich urodzin.

Poleciałeś do Neapolu na urodziny?

Bartek Kieżun: Tak, akurat byliśmy u siebie we Włoszech i na urodziny pojechaliśmy do Neapolu. Od nas jest to jakieś 300 km, więc zrobiliśmy sobie krótką wycieczkę. Pojechaliśmy tam zjeść pizzę, napić się trochę wina, a potem wróciliśmy z powrotem do Umbrii.

Pięknie brzmi: "u siebie we Włoszech", jeszcze do tego wrócimy, ale najpierw muszę zapytać, dlaczego Neapol? O Italii już kiedyś pisałeś, z rozmachem. Chyba Cię ten Neapol rozkochał w sobie?

Bartek Kieżuń: Tak, zakochałem się w Neapolu, uważam, że to miasto zasługuje na osobną książkę. Jest absolutnie cudowne. Mało jest miast we Włoszech, które mnie aż tak pociągają, jak Neapol. Chyba tylko dwa: Wenecja i Rzym. Mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy tego Neapolu w takim sensie, że coś jeszcze się z tych włoskich wątków się ukaże.

Neapol potrzebował takiego osobnego spojrzenia, bo jest niezwykły kulinarnie. Wszyscy we Włoszech mówią, że to jedna z najlepszych włoskich kuchni. A skoro tak jest, to trzeba było tam pojechać. Fajnie jest zrobić książkę o tym mieście, ale ja mam też prywatnie słabość do Neapolu, za to jaki on jest. Za ten chaos, który tam panuje, za ten hałas, za ten bałagan, za absolutne szaleństwo na ulicach. Mówią, że serce nie sługa (śmiech).

Czy tam jest trochę brudno? Nigdy tam nie byłam, ale niektórzy mówią, że jest to takie trochę przybrudzone miasto.

Bartek Kieżuń: Jest przybrudzone, jest przykurzone. Ale wiesz, to wszystko zależy od podejścia. Niektorzy jadą do Wenecji i narzekają, że tam śmierdzi, nie widzą niczego więcej, ale to o nich świadczy, prawda? W Neapolu są śmieci, mógłbym mówić o mafii, ale w mojej książce nie znajdziesz o tym ani słowa, bo uważam, że są ważniejsze rzeczy, o których warto opowiedzieć.

Na przykład o Garym Oldmanie i Draculi? (śmiech) Wrócimy jeszcze do tego tematu, bo najpierw chcę zapytać o zdjęcia w książce. Czy są twojego autorstwa? Jedno, ta z panoramą Neapolu, skradło moje serce.

Bartek Kieżuń: Tak, ono było robione przy Certosa di San Martino, czyli kompleksie klasztornym Kartuzów, który znajduje się na wzgórzu Vomero w Neapolu. Można stamtąd zobaczyć Spaccanapoli, czyli ulicę, która dzieli to miasto na dwie części. Na to wzgórze się pielgrzymuje, aby zrobić właśnie takie zdjęcie. Jest na nim wszystko, widać nawet dworzec neapolitański.

Oglądaj

Gdzie można wypić najlepszą kawę w Neapolu?

Bartek Kieżun: To zależy, czego szukujesz. Jeżeli poszukujesz ładnej, eleganckiej kawiarni w samym centrum miasta, no to polecam Garibaldi. Jeżeli chcesz czymś osłodzić sobie kawę, to wybierz się do Cafe Mexico przy Piazza Dante. Jest to zjawiskowe miejsce. Tam kawa espresso jest sprzedawana w wersji posłodzonej. Oczywiście nie musisz kupować w wersji posłodzonej, ale ona domyślnie jest słodzona. Tam można też zobaczyć całą strukturę włoskiej kawiarni, nauczyć się, jak zamawiać kawę w Neapolu.

Wchodzisz do kawiarni i musisz się udać do kasy. Zazwyczaj siedzi tam senior albo seniorka rodziny. Musisz zamówić sobie kawę, dostajesz taki kuponik, na przykład w kolorze różowym, który oznacza, że zamówiłeś kawę z cukrem, albo w kolorze niebieskim, co oznacza, że kawa ma być bez cukru. Zielony kuponik to informacja, że zamawiasz cappuccino. Na podstawie koloru karteczki, którą im dajesz, bariści wiedzą, co mają ci zrobić. Naprawdę wspaniałe miejsce, które zostało zaprojektowane przez architektów w latach 60. XX w. Jedno jest pewne, kawę w Neapolu trzeba pić i trzeba uważać na usta, bo wszystkie filiżanki do espresso w Neapolu są przez cały dzień trzymane w gorącej wodzie, naprawdę w gorącej wodzie. W związku z tym, jeżeli zrobią Ci w takiej filiżance kawę, a ona nie będzie odpowiednio ostudzona, to sobie możesz poparzyć wargi. Trzeba więc zachować ostrożność. 

Tip dla tych, którzy wybierają się do Neapolu. Jak długo musiałeś pobyć w Neapolu, aby stworzyć tę książkę? Bo jest tu mnóstwo informacji o miejscach, ludziach, są też piękne fotografie...

Bartek Kieżun: Myślę, że to efekt 14 lat mojego związku z Neapolem. Jeździłem tam regularnie, nawet wtedy, kiedy nie latały tam tanie linie lotnicze. Tak, jak mówiłem, mam tak dużą słabość do Neapolu, że wracałem tam regularnie. Na niektórych zdjęciach są nawet stare ceny. Kiedyś można było kupić pomarańcze za 99 eurocentów, teraz już nie można. To zdjęcie jest chyba z 2010 r.

Idealna neapolitańska pizza, gdzie zjedzona?

Bartek Kieżun: W bardzo wielu miejscach. Byłbym niesprawiedliwy, gdym wskazał jedno, bo każda jest idealna. Każda jest idealna ze względu na to, że oni wypracowali zasady, jak to powinno wyglądać. One są skodyfikowane, wszystko jest jasne w procesie przygotowywania pizzy. Tam nie masz czego zepsuć, jeżeli robisz to zgodnie z wytycznymi. Praca neapolitańskich pizzaiolo została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, w związku z tym, to nie jest tak, że nagle możesz sobie coś wymienić i zacząć wymyślać coś zupełnie nowego. O ile, oczywiście, ma to być prawdziwa neapolitańska pizza. Lokali, które je serwują, jest bardzo dużo. One są zrzeszone w Associazione Verace Pizza Napoletana (AVPN), więc jeśli w lokalu wisi tabliczka, że należy on do tej organizacji, to możesz tam wchodzić, niezależnie od tego, jak ten lokal wygląda, z pewnością pizza będzie tu doskonała. Szukajmy więc takiego znaczka.

A jaką piosenką męczyłeś swoich sąsiadów, że mieli Cię dosyć? (śmiech)

Bartek Kieżun: To chyba było "Calipso" Charlie Charlesa, Sfera Ebbasta, Mahmooda, Fabri Fibra. Bardzo lubię ten numer, z wielu powodów. Teledysk został zrobiony w Campanii i częściowo w Neapolu, stąd ta piosenka musiała się znaleźć w tej książce (śmiech). Nadal uważam, że to jeden z lepszych wakacyjnych numerów, jeżeli chodzi o Neapol.

Pytam o to, bo przy różnych opowieściach o Neapolu zamieszczasz różne piosenki. Bardzo mi się to podoba.

Bartek Kieżun: Powiem Ci tak, nie ma Neapolu bez muzyki. Oni tam naprawdę śpiewają, oni tam naprawdę grają i nie wyobrażam sobie, żeby tej playlisty w książce mogło nie być. Ona jest taką cudowną mieszanką, tego, co włoskie i tego, co neapolitańskie, bo są na niej szlagiery z pierwszych miejsc włoskich list przebojów. Mnie ta muzyka pieści, podobnie jak jedzenie z Neapolu.

Redakcja poleca

Maradona. Dużo jest go w Neapolu? Panuje tam podobno szaleństwo na punkcie Maradony, gdzie nie obrócisz głowy, tam on się pojawia.

Bartek Kieżun: Bardzo dużo. Mam coś ciekawego. Kawiarnia, a w jej ścianie jest dziura, a w tej dziurze są... włosy w brody Diego Armando Maradony. Jest zamontowana tam szyba, może nawet kuloodporna, aby nie można było jej stłuc. Pielgrzymują tam fani Maradony. Piją kawę u tego gościa, a potem stoją i patrzą na te włosy. Relikwia to jest rzecz bardzo ważna dla Neapolu, zresztą to nie jedyna relikwia neapolitańska.

A co ma wspólnego, Totò, Fellini z lokalem-legendą, jak o nim napisałeś? Chodzi o miejsce na Piazza Garibaldi.

Bartek Kieżun: Masz na myśli lokal Mimi alla Ferrovia. To miejsce, do którego od wielu, wielu lat chadzają sławne neapolitańskie i włoskie persony. Co ciekawe, my też możemy tam wpaść na normalny obiad. Ceny są całkiem przyzwoite.

Z właścicielem tego lokalu poznałem się, siedząc w zupełnie innej knajpie i rozmawiając z Enzo Coccia. Byliśmy w pizzerii La Notizia i gadaliśmy sobie o włoskiej kuchni. Knajpa była jeszcze zamknięta, ale drzwi się otworzyły. Wchodzi, ma moje oko, 85-letni, sterany życiem facet, siada i mówi, że jest trochę zmęczony, bo wczoraj całą noc balował. W jego lokalu Robert De Niro zrobił sobie urodziny. To był właściciel Mimi alla Ferrovia. Chyba już trzecie pokolenie tej rodziny zarządza tą knajpą. Bo w Neapolu wszystko trwa, tam się nic nie kończy, wszystko trwa.

Via Toledo. Czy to najsłynniejsza ulica tego miasta?

Bartek Kieżun: Najsłynniejsza i, moim zdaniem, zarazem najbardziej koszmarne miejsce w Neapolu. Nie lubię, przyznaję się szczerze, jest jak Krupówki, czy Monciak. Wszyscy chodzą w tę i z powrotem. Nie ma sensu tam iść, jest o wiele więcej ciekawszych miejsc. W książce oczywiście musiała się znaleźć, bo jest ważna. Ale jeżeli ktoś ma ochotę na spacer po Via Toledo, to polecam wczesny poranek, bo tylko wtedy jest tam zupełnie znośnie.

A czy celowo zamieściłeś te klopsiki z bakłażana przy opowieści o Via Toledo?

Bartek Kieżun: Przy Via Toledo jest wiele punktów z jedzeniem i one są lepsze, i gorsze. Pewnie tam też trafisz na klopsiki z bakłażana. Nie pamiętam, czy akurat jadłem je przy Via Toledo, ale one są tak dobre, że akurat potrzebowały rozmachu, stąd ta ulica.

Bartek, a gdzie warto udac się na zakupy? Pytam o takie fajne, prawdziwe mercato we Włoszech, a konkretnie w Neapolu. Miejsce, do którego chcesz wracać.

Bartek Kieżun: Taki najprawdziwszy targ jest w okolicach Porta Nolana w średniowiecznych murach Neapolu. Zachęcam, aby tam kiedyś pójść, bo robią tam zakupy Neapolitańczycy. Tam jest sporo ryb o poranku, bardzo fajne warzywa. Panuje tam zupełnie inny klimat niż na innym, cywilizowanym targu na ulicy Via Pignasecca (ten targ jest bardziej elegancki). Targ przy Porta Nolana wydaje mi się autentyczniejszy i dlatego chodzę tam na zakupy, gdy tylko mam okazję.

Curniciello – to symbol Neapolu chyba, prawda? Wszędzie jest on sprzedawany.

Bartek Kieżun: Tak i nie są to papryczki (śmiech). Curniciello, czyli róg, jest symbolem wszelkich obfitości, powodzenia w Neapolu. To symboliczne przedstawienie penisa. Gdy kupuje się curniciello w Neapolu, to sprzedawcy mówią, co trzeba robić, by przegnać zło. Trzeba chwycić to w jedną rękę, a drugą pocierać sam czubek. Oni w to wierzą.

To teraz przejdźmy do Gary'ego Oldmana.

Bartek Kieżun: "Dracula" Coppoli jest jednym z moich ukochanych filmów. Gdy dowiedziałem się, że w Neapolu jest grób Draculi, to stwierdziłem, że muszę tam koniecznie pójść. Na początku myślałem, że trzeba będzie szukać tego grobu, więc biegałem po tym kościele. Niczego nie znalazłem, a kiedy w końcu znalazłem, to okazało się, że stoi tam tablica wielkości dużego telewizora z informacją, że tutaj najprawdopodobniej pochowany jest Vlad Dracula z Rumunii. Czy to prawda? Nie wiemy, takie są hipotezy. Opowieść jest długa. Dracula nie był wampirem, tylko przywódcą w Rumunii, w Transylwanii. Gdy on i jego poddani weszli w konflikt z Węgrami i walki były bardzo intensywne, to on postanowił wysłać swoją córkę do Neapolu. Ona po latach, gdy dowiedziała się, że ojciec zginął w jednej z bitew, ściągnęła jego zwłoki do Neapolu i pochowała w rodzinnym grobie swojego męża. To tak w dużym uproszczeniu, bo historia jest o wiele bardziej skomplikowana. Czy tam naprawdę leży Vlad Dracula? Tego nie wiemy, choć pewne dowody na to wskazują.

Redakcja poleca

Czy ośmiornica jest dobra w Neapolu?

Bartek Kieżun: Bardzo dobra, świetnie ją przyrzadzają. Długo ją duszą w sosie pomidorowym. Smakuje rewelacyjnie i wcale nie jest droga. W ogóle jedzenie w Neapolu nie jest drogie. Pizzę można zjeść za 5 euro, bilety do Neapolu też nie są drogie (można je kupić za rozsądną kwotę).

Co to jest colatura?

Bartek Kieżun: Colatura, potomek starożytnego garum, czyli sosu, przyprawy, której Rzymianie nadużywali, bo używali jej absolutnie do wszystkiego. Kiedyś pchano do beczki zioła, sól, ryby i czekano, aż wszystko sfermentuje. Brzmi to jak koszmar, jak zasmrodzenie całego mieszkania, ale to nieprawda. Colatura pachnie pięknie, morzem. Dzisiaj robi się to w bardziej cywilizowany sposób. Jeśli chcecie sobie przywieźć jakąś pamiątkę z Neapolu, to wybierzcie kolaturę. Nie jakiś plastikowy szajs, który można wszędzie kupić na ulicy, tylko tę przyprawę. Można z niej wyczarować naprawdę świetne danie.

Kiedy najlepiej polecieć do Neapolu?

Bartek Kieżun: Nie wiem. Gdybyś mnie zapytała o to rok temu, to powiedziałbym, że w maju, bo jest tam już mnóstwo słońca, a jeszcze stosunkowo mało ludzi. Natomiast w ubiegłym roku w maju padało niemalże bez przerwy, więc... nie mam pojęcia. Gdy pada w Neapolu robi się zimno, ciemno, chmury zaczynają się zahaczać o Wezuwiusza, więc ciężko je później w z tego miasta wydmuchać. Gdy jest deszczowo, wtedy w Neapolu bywa dziwnie. Nigdzie we Włoszech nie zmokłem tak jak tam.

A ja myślałam, że powiesz, że do Neapolu zawsze warto jechać... (śmiech)

Bartek Kieżun: To nie jest miasto dla każdego. Jestem sceptyczny, jeśli chodzi o namawianie kogokolwiek, do przyjazdu do Neapolu i twierdzenia, że koniecznie musicie go zobaczyć, bo może się to skończyć tak, że ludzie zaczną mnie przeklinać. Neapol to miasto dziwne, bardzo mocne, trudne, bardzo zmaskulinizowane, bardzo tradycyjne... Jeżeli lubi się taki klimat, jeżeli jest się w stanie w tym funkcjonować, to tak Neapol jest super, ale niestety nie dla każdego.

Wróćmy jeszcze do jedzenia. Mozzarella di Bufala. Gdzie Madonna i Tony Blair ją kupują?

Bartek Kieżun: Jest pizzeria, która nazywa się 50 Kalò. Trzeba się ustawić twarzą do niej, a następnie kierować się w prawo. Kamienica jest narożna, więc trzeba minąć 50 Kalò, iść w prawo, ale najlepiej po lewej stronie ulicy. Znajdziesz tam niewielki, naprawdę niewielki, sklep, w którym na środku jest coś na kształt akwarium, w którym pływają, świeżo przywiezione, prosto z mleczarni, mozzarelle w serwatce. Pani zanurza tam wielki łapak i wyciąga te mozzarelle, pakuje je do plastikowego worka. Wygląda to tak, jakbyśmy wracali do domu z rybką w wodzie, w worku. Tylko, że jest to mozzarella di buffala właśnie. Ponoć Madonna i Tony Blair uważają, że jest to najlepsza mozzarella w Neapolu. Ma konkurencję, bo moim zdaniem sklep Zinzi, który jest na Via Tribunali, też ma fantastyczną mozzarellę. Poszedłem tam i powiedziałem do sprzedawcy, że chciałbym zjeść mozzarellę. Dostałem miseczkę, sprzedawca wyjął całą kulkę mozzarelli di bufala, pociął mi ją na kawałki, dał mi drewniany patyk i kazał zjeżdżać (śmiech). Zjadłem całą mozzarellę, stojąc na ulicy i nic ci mi nie przeszkadzało. Była tak dobra.

Czy dużo Sophie Loren jest w Neapolu?

Bartek Kieżun: Mnóstwo. Sofia Loren w Neapolu jest wszystkim, jest ikoną, jest Davidem Bowie, bo występuje w wersji z błyskawicą. Ona jest dla wielu osób bardzo ważna. Co prawda urodziła się w Rzymie, ale bardzo długo mieszkała w Pozzuoli, niedaleko Neapolu. Stała się więc takim emblematem Neapolu. Jej twarz, postać jest na każdym rogu, na każdym graffiti.

Redakcja poleca

Jeżeli ktoś leci tam na własną rękę, to gdzie najlepiej się zatrzymać?

Bartek Kieżun: To zależy, czego potrzebujesz. Ja zawsze mieszkałem w centrum Neapolu i lubię to, natomiast jest tam głośno. Jeżeli chcemy mieć taki bardziej wakacyjny chill, to szukałbym noclegów w Vomero, trochę ponad starym miastem, dalej od tego najbardziej zatłoczonego centrum Neapolu.

Powiedziałeś na początku "u nas we Włoszech", czyli gdzie?

Bartek Kieżun: W Umbrii. Jest tam wspaniale. Miło jest mieć dwa domy i móc powiedzieć "u siebie w domu".

Dziękuję za rozmowę i zachęcam do przeczytania książki "Neapol. Łakomym okiem. Przewodnik po mieście i jego kuchni", autorstwa Bartka.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/ podcast "Kawa, muzyczka i..."