Na antenie:

Koreanki bez względu na wiek wyglądają podobnie. W czym tkwi sekret ich urody?

10 min. czytania
Aktualizacja 30.01.2024
01.01.2024 23:42
Zareaguj Reakcja

"Koreańska pielęgnacja twarzy" oraz "koreańskie kosmetyki" od kilku lat zyskują na popularności. W internecie można znaleźć wiele artykułów lub filmów na temat kilkuetapowej pielęgnacji skóry twarzy. Skąd popularność tego rytuału? Czy to efekt działań influencerów i marketingowców?

Koreanki w różnym wieku
fot. Shutterstock

Dbałość o ciało jest jednym z elementów neokonfucjanizmu, czyli nurtu, czy może raczej systemu filozoficznego bardzo popularnego w Korei Południowej. To on kryje się za wieloma tradycjami, zwyczajami żyjących tam ludzi. Nurt ten uznaje ciało za rzecz świętą, którą należy traktować z odpowiednim szacunkiem i doskonalić podobnie jak umysł. Oczywiście te zalecenia dotyczyły przede wszystkim mężczyzn, a dbałość o ciała kobiet rozważana była tylko w kontekście dbałości o zdrowie przyszłych pokoleń. Jednak ten silny kult ciała i jego piękna mógł mieć (a zdaniem niektórych badaczy miał) wpływ na współczesne postrzeganie kwestii piękna i zdrowia. Koreańczycy, a zwłaszcza Koreanki przykładają ogromną wagę do pielęgnacji skóry, co ma przełożenie na ich wygląd. Ich skóra jest gładka, promienna, bardzo dobrze nawilżona, odżywiona

– Koreanki już od najmłodszych lat, mniej więcej od szkoły podstawowej używają kosmetyków. To są zwykle kremy nawilżające, o lekkiej konsystencji. Małe dziewczynki, podobnie jak ich matki i babki, codziennie nakładają różne preparaty na skórę twarzy i nie budzi to aż takiego zdziwienia, jak u nas w Europie – tłumaczy Ewa Jankowiak, która przez wiele lat dystrybuowała koreańskie kosmetyki w Polsce i doskonale zna ten rynek. Dodaje: – Oni wiedzą, że im wcześniej zaczną nawilżać skórę twarzy, tym dłużej zostanie ona młoda i gładka. To jest jak z podlewaniem kwiatów, gdy robisz to regularnie, to one pięknie rosną, a gdy mają sucho, to zaczynają się marszczyć i więdnąć. Zresztą to widać na ulicach. Koreanki, czy mają 50 lat, czy 80 lat, wyglądają podobnie.

Trochę inaczej tę kwestię widzi Polka mieszkająca od kilku lat w Korei Południowej – Wioleta Błazucka, autorka kanału na YouTubie "Pierogi z kimchi", a także autorka książki kucharskiej "Pierogi z kimchi. Koreańskie smaki dla każdego".

– Oczywiście ten koreański rytuał pielęgnacyjny ma wpływ na wygląd skóry u Koreanek (jest ona wygładzona i pozbawiona zmarszczek), ale to – moim zdaniem – tylko jeden z czynników – powiedziała Wiola Błażucka w jednym ze swoich filmów poświęconych koreańskiej pielęgnacji, i dodała: – Koreańska skóra bardzo różni się od tej europejskiej. Ma nie tylko inny odcień, ale jest też dużo grubsza i zdecydowanie mniej sucha, dużo bardziej sprężysta i to sprawia, że ma znacznie mniejszą tendencję do tworzenia się zmarszczek. Wygląda zawsze na bardziej napiętą i jest to widoczne gołym okiem. I dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. To dlatego między innymi Koreanki wyglądają dużo młodziej.

Koreanki już od najmłodszych lat, mniej więcej od szkoły podstawowej używają kosmetyków. Oni wiedzą, że im wcześniej zaczną nawilżać skórę twarzy, tym dłużej zostanie ona młoda i gładka. To jest jak z podlewaniem kwiatów, gdy robisz to regularnie, to one pięknie rosną, a gdy mają sucho, to zaczynają się marszczyć i więdnąć. - Ewa Jankowiak

Ten koreański rytuał pielęgnacyjny składa się z 10 kroków i zwykle wykonuje się go wieczorem (jest na to więcej czasu). Natomiast rano wykorzystuje się tylko część z nich. Czy każda Koreanka stosuje ten system?

– Większość, ale nie wszystkie. To zależy od wieku, miejsca zamieszkania, stylu życia i... zamożności portfela, bo nie oszukujmy się, dobre kosmetyki kosztują i nie wszystkich na to stać. Poza tym nie wszystkie kobiety mają na to czas – tłumaczy Jana Novak, podróżniczka i wielbicielka koreańskich kosmetyków. Dodaje, że starsze osoby żyjące na prowincji dbają o skórę, stosując między innymi kremy na bazie żeń-szenia koreańskiego (czy pijąc soki na jego bazie), ale raczej nie noszą maseczek i nie przywiązują, aż takiej uwagi do demakijażu, bo na co dzień raczej się nie malują. Inaczej jest w miastach. Tam kobiety malują się zawsze, bo makijaż jest tam traktowany jako wyraz szacunku do innych osób (np. gdyby poszły do pracy nieumalowane, mogłoby to zostać uznane za brak manier).
Niektórzy uważają, że ten rytuał jest czasochłonny, ale Koreanki stosują go od najmłodszych lat i są do tego przyzwyczajone. Dla nich ten pielęgnacyjny rytuał to jak dla nas mycie zębów. Bez tego nie położą się do łóżka.

Redakcja poleca

Jak wygląda koreański rytuał pielęgnacyjny?

Koreańska pielęgnacja twarzy (inaczej 10-krokowy rytuał pielęgnacyjny) to wieloetapowe czyszczenie skóry, a następnie głębokie jej nawilżenie i regeneracja.

Krok 1: Oczyszczanie skóry twarzy kosmetykiem na bazie oleju. Olej skutecznie rozpuszcza tłuszcz, usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, które nagromadziły się na skórze. Idealnie do tego sprawdzają się olejki do demakijażu lub balsamy do demakijażu na bazie olejów i maseł.

– Ten preparat nakłada się na suchą, nienamoczoną twarz i delikatnie, kolistymi ruchami rozprowadza po skórze – tłumaczy Wiola Błazucka z kanału "Pierogi w kimchi" i dodaje: – Przy okazji wykonuje się masaż twarzy.

Ważne!

Preparat wraz zanieczyszczaniami najlepiej ściągnąć z twarzy bawełnianym ręcznikiem, zamoczonym w bardzo ciepłej wodzie.

Krok 2: Oczyszczanie skóry twarzy kosmetykami na bazie wody. Najlepsze do tego celu są pianki, żele, mleczka – są to zwykle łagodne naturalne kosmetyki myjące, które pomagają usunąć ze skóry resztki zanieczyszczeń po demakijażu kosmetykami olejowymi. Po takim czyszczeniu skóra jest świeża i dokładnie umyta.

– Oczyszczanie twarzy z zanieczyszczeń jest niezwykle ważne dla Koreańczyków. Oni zresztą specjalizują się w produkcji kosmetyków z serii Pollution, czyli walczącymi z zanieczyszczeniami w powietrzu – wyjaśnia Ewa Jankowiak i dodaje: – Ich laboratoria cały czas pracują nad ulepszaniem swoich produktów i – co bardzo ważne – wsłuchują się w rynek. To dlatego ich produkty cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Po prostu pojawiają się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.

Krok 3: Złuszczanie skóry – to nie jest krok, który stosuje się codziennie, tylko raz na jakiś czas. Ale – co bardzo istotne – Koreańczycy nie stosują mechanicznych peelingów. Jeśli już to enzymatyczne, które pomagają usunąć martwy naskórek i przyspieszyć jego regenerację.

– Wydaje mi się, że Koreanki nie stosują mechanicznego peelingu twarzy, przynajmniej ja takich nie spotkałam. One po prostu myją twarz kosmetykami w rodzaju bubble foam. To taka bąbelkowata pianka, którą nakłada się na twarz, a ma ona działanie oczyszczające. Tego typu kosmetyki działają podobnie jak enzymatyczne peelingi – wyjaśnia Ewa Jankowiak i dodaje: – Koreanki nie chcą uszkodzić skóry, więc nie stosują produktów, które mogłyby się do tego przyczynić. One tę skórę najpierw oczyszczają, a potem odżywiają, nawilżają i nawadniają. Tyle.

Koreańskie kosmetyki peelingujące nakłada się na suchą lub lekko zwilżoną skórę i delikatnie wciera je się w skórę. One nie mają w sobie żadnych drobinek, raczej się tak rolują i ten martwy naskórek ze sobą zabierają.

Krok 4: Tonizowanie skóry. To chyba najważniejszy krok, po oczyszczaniu twarzy, w całym rytuale koreańskiej pielęgnacji. Nigdy nie należy go pomijać. Tonik przywraca naturalne pH skórze, dzięki czemu jej bariera hydrolipidowa szybciej się odbudowuje. Ale nie tylko, tonizowanie przygotowuje cerę do dalszej pielęgnacji, dzięki temu składniki aktywne szybciej i skuteczniej przenikają do komórek skóry. W Korei popularne są toniki nasączone w płatkach, ale w tradycyjnej postaci też można je spotkać.

Krok 5: Nałożenie esencji, czyli kosmetyku, który przyspiesza regenerację skóry i intensywnie ją nawilża. Jest bardzo lekki (ma rzadszą i bardziej wodnistą konsystencję), dzięki czemu po jego wchłonięciu możemy zaaplikować na twarz kolejne kosmetyki. Esencje są wzbogacone o konkretne składniki pielęgnacyjne: nawilżające, odżywcze, antyoksydacyjne, przeciwbakteryjne, prebiotyczne, witaminy i minerały, a nawet lipidy. Najlepiej wklepywać je palcami, bo wacik mógłby wchłonąć większość produktu.

Krok 6: Nałożenie serum. Tego typu kosmetyki to skoncentrowana dawka konkretnych składników aktywnych, które odpowiadają na bieżące potrzeby naszej skóry (np. serum naturalnie wygładzające, serum nawilżające czy regenerujące). Wybór preparatu zależy od efektu, jaki chcemy uzyskać.

– Esencja i serum, to pozycja obowiązkowa na mojej łazienkowej półce. Bardzo żałuję, że tak niewiele Polek używa esencji. Stosowanie serum staje się popularniejsze, ale nadal sięga po nie niewielki procent kobiet. Ja nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tych kosmetyków. Odkąd je stosuję, moja skóra bardzo się zmieniła i jest to widoczne gołym okiem – mówi Ewa Jankowiak i dodaje: – Esencja i serum to tzw. pierwsza warstwa intensywnie nawilżająca i dająca skórze impuls do przyjmowania większej ilości składników aktywnych.

Krok 7: Nałożenie maski w płachcie – to chyba najpopularniejsza forma kosmetyków koreańskich w Polsce. Takie maski nakłada się na twarz (zwykle na 10-15 minut, zgodnie z zaleceniem producenta). Płachty nasiągnięte są składnikami aktywnymi, głównie nawilżającymi oraz odżywczymi, które wnikają w skórę.

– Koreańskie maseczki w płachcie na twarz są dostępne w naszych drogeriach, ale jak mam być szczera nie są one najwyższej jakości – powiedziała Ewa Jankowiak i dodała: – Poza tym kosztują zbyt drogo (kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych), by móc je stosować codziennie. W Korei maseczki na płachcie wysokiej jakości są dużo tańsze (w przeliczeniu kosztują kilka złotych). Zawsze, gdy tam lecę to wracam z walizką pełną kosmetyków, które starczają mi na dłuższy czas.

Koreanki nie chcą uszkodzić skóry, więc nie stosują produktów, które mogłyby się do tego przyczynić. One tę skórę najpierw oczyszczają, a potem odżywiają, nawilżają i nawadniają. Tyle. - Ewa Jankowiak

Krok 8: Nałożenie kremu pod oczy – ten krok pielęgnacji to, podobnie jak kolejny krok, taka kropka nad i. Zdaniem Koreanek tego etapu pominąć nie można, bo delikatna skóra wokół oczu wymaga specjalnej troski i produktów przeznaczonych do tej części ciała. Krem pod oczy powinien nawilżać i zapobiegać powstawaniu zmarszczek.

Krok 9: Nałożenie kremu do twarzy – to ważny element pielęgnacji. Na dzień polecany jest krem intensywnie nawilżający i zapobiegający przeznaskórkowej utracie wody, a na noc wybiera się krem o bogatszej formule, który pomoże naszej skórze w lepszej nocnej regeneracji.

Krok 10: Ochrona przeciwsłoneczna – ten etap pielęgnacji zalecany jest szczególnie rano, przed wyjściem z domu. Koreanki nie wyobrażają sobie wyjścia z domu bez nałożenia kremu z wysokim filtrem UV, aby chronić skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Jest ono bowiem podstawowym czynnikiem odpowiedzialnym za fotostarzenie skóry. Ale to nie jedyny – choć najważniejszy – powód.

– Tu też chodzi o koreański ideał piękna. Koreanki uważają, że im skóra jaśniejsza, tym lepsza, piękniejsza – wyjaśnia Wioleta Błazucka w swoim filmie "Koreańskie kosmetyki, których używam – 10 kroków pielęgnacji?!" na YouTubie, i dodaje: – Kosmetyki rozjaśniające to ogromny rynek w Korei.

Potwierdza to Ewa Jankowiak: – Kosmetyki wybielające, w tym także przeciwsłoneczne, to właściwie podstawa tego rynku. Koreańczycy próbowali eksportować je również na rynki amerykański i europejski, ale tutaj nie odniosły takiego sukcesu, jak na rynkach azjatyckich. U nas jednak ludzie lubią być lekko opaleni, bo taka bladość – naszym zdaniem – wygląda niezdrowo. W Korei jest odwrotnie.

Redakcja poleca

Koreański sposób pielęgnacji – jakie daje efekty?

– Koreański sposób pielęgnacji oraz koreańskie kosmetyki (głównie esencję i serum) stosuję od kilku lat i naprawdę widzę efekty. Skóra wygląda promiennie, jest wygładzona, dobrze nawilżona i odżywiona, elastyczna. Szczerze? Wyglądam kilka lat młodziej – zdradza Ewa Jankowiak i dodaje: – Nie trzeba stosować wszystkich 10 kroków codziennie, ale kilka naprawdę warto wdrożyć.

Rynek koreańskich kosmetyków jest przeogromny i wart miliardy dolarów.

– Te kosmetyki (ale mówimy o tych z wyższej półki) mają niekiedy znacznie lepsze składy niż niektóre europejskie marki – tłumaczy Ewa Jankowiak i dodaje: – To widać przede wszystkim w składach. W koreańskich kosmetykach składniki aktywne są na pierwszych pozycjach, mają większe stężenie. Nie ma też w nich niezdrowych dla skóry składników, a jeśli są, to w minimalnych ilościach, na ostatnim miejscu. Skład i kolejność aplikowania sprawiają, że działanie tych preparatów jest skuteczniejsze i silniejsze.

To, co wyróżnia kosmetyki koreańskie to bogatsza konsystencja.

– Większość europejskich kosmetyków jest, jakby to powiedzieć, "puffy", czyli są takie jakby podpuchnięte i szybko "wychodzą" ze słoiczka. Natomiast te koreańskie są gęstsze (co nie znaczy, że tłustsze!), a więc wydajniejsze i na dłużej wystarczają – tłumaczy Ewa Jankowiak i dodaje: – Warto też podkreślić, że koreańskie kosmetyki, ale te dobrej jakości, nie uczulają i nie pieką w oczy.

Rytuały pielęgnacyjne, kosmetyki – Koreanki w dążeniu do ideału piękna na tym nie poprzestają. Coraz popularniejsze stają się też operacje i zabiegi plastyczne. Koreanki, ale nie tylko one, bo to trend występujący w całej Azji, m.in. zmniejszają i prostują nosy, powiększają oczy, podciągają podbródki, usuwają zmarszczki. Klientkami klinik oferujących takie zabiegi są nawet licealistki!

– Mekką operacji plastycznych i produkcji kosmetyków jest wyspa Jeju, największa wyspa Korei Południowej, jedno z najpopularniejszych wśród turystów i Koreańczyków miejsc – tłumaczy Ewa Jankowiak i dodaje: – Kwitnie tam turystyka upiększająca. Każda kobieta ma wyjechać z tej wyspy piękniejsza i odmłodzona.

W jakim stopniu uroda Koreanek to efekt tej naturalnej pielęgnacji, a nie skalpela? Trudno powiedzieć, ale operacje chirurgiczne to dość nowy trend, a rytuał dbania o twarz ma znacznie dłuższy staż.

Co wchodzi w skład kosmetyków koreańskich?

Koreańczycy stawiają na naturę i czerpią z niej garściami, a więc znajdziemy tam i nagietek, i rumianek, i hibiskus. Najpopularniejszym składnikiem jest chyba żeń-szeń koreański. W dawnych czasach robiono z niego domowe maseczki, teraz jest on w wielu kosmetykach, m.in. w esencjach, peelingach enzymatycznych oraz maseczkach. Koreańczycy stosują go nie tylko zewnętrznie, ale i wewnętrznie. Często piją z niego soki.

Innym popularnym składnikiem jest olejek z drzewa herbacianego. Wschodzi on w skład i olejków do demakijażu, i żeli do mycia. Ma on działanie przeciwbakteryjne i zapobiega powstawaniu zaskórników.

W Korei popularna jest także mięta. Występuje w wielu kosmetykach, m.in. w szamponach, płynach do mycia ciała. Koreańczycy uwielbiają świeżość, jaką ona daje.

To nie wszystko. W koreańskich kosmetykach można znaleźć też złoto, które ma działanie silnie rewitalizujące i pozostawia złote drobinki na skórze, a także srebro. To ostatnie ma działanie przeciwzapalne i działa naprawczo na skórę.

Oczywiście w kosmetykach koreańskich nie może zabraknąć kwasu hialuronowego, kolagenu – te dwa składniki mają działanie przeciwzmarszczkowe. W ostatnich latach stały się też bardzo popularne peptydy mimetyczne, które również mają działanie przeciwzmarszczkowe. Co istotne, kosmetyki zawierające tego typu peptydy, można stosować punktowo na twarz, np. tam, gdzie tworzy się tzw. lwia zmarszczka.

Producenci koreańskich kosmetyków lubią też do nich dodawać tłuszcz koński, wyczesywany z końskich grzyw. Dzięki temu są one tłustsze one i mogą być stosowane nawet na bardzo suchą skórę. Robi tak kilka firm w Korei Południowej. Niestety niektóre z nich stosują tłuszcz z sadła końskiego. Sięgając po tego typu produkty, trzeba bardzo na to uważać.

Gdzie kupować kosmetyki koreańskie?

– Najlepiej bezpośrednio w Korei, bo tam są one najtańsze. Ja z każdego wyjazdu przywożę jedną walizkę kosmetyków. Tam są one dużo tańsze, bo bez opłat, jakie musi ponieść dystrybutor tych kosmetyków w Polsce – zdradza Ewa Jankowiak i dodaje: – No, ale nie każdy ma taką możliwość. Osobiście radziłabym kupować te produkty w sprawdzonych sklepach internetowych.
I na koniec nasuwa się pewne pytanie, dlaczego opakowania koreańskich kosmetyków są tak kolorowe, krzykliwe i... infantylne.

– To chyba kwestia gustu. Oni lubią taki styl, to im się po prostu podoba, ale jest chyba jeszcze inny powód – tłumaczy Ewa Jankowiak i dodaje: – Musimy też pamiętać, że pielęgnacja twarzy w Korei zaczyna się od najmłodszych lat, więc opakowania kosmetyków muszą się podobać także tym najmłodszym, bo to one w przyszłości będą potencjalnymi klientkami danej marki.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET