Dlaczego wkurza nas skrajny optymizm? Niedźwiecka: "Ekstremalne postawy są obciążeniem dla ludzi"
Choć nie mamy wpływu na to, jak postrzegają nas inni, odpowiadamy za własne zachowania i postawy. Często nie zdajemy sobie sprawy, że mogą one zmuszać otoczenie do postępowania wbrew sobie. Nasz nadmiarowy optymizm czy pesymizm to nie tylko sposób, w jaki widzimy świat – to także realne źródło konfliktów i ciężar dla bliskich. Dlaczego tak się dzieje? Marta Niedźwiecka tłumaczy, jak skrajne postawy "wykrzywiają real".
- Dlaczego nadmiarowy optymizm wprowadza element fałszu w relacjach?
- W jaki sposób ekstremalne postawy wpływają na otoczenie?
- Jakie trudności powodują skrajny optymizm i pesymizm w życiu codziennym?
- Dlaczego nasze jednostronne postawy są obciążeniem dla innych?
Ludzie są różni, tak jak różne są ich postawy. Jedni są tradycjonalistami, drudzy innowatorami. Inni marzycielami, a jeszcze kolejni realistami twardo stąpającymi po ziemi. Postawy te warunkują sposób, w jaki patrzymy na życie – to oczywiste. Mniej oczywiste jest natomiast to, że mogą one denerwować czy nawet prowokować ludzi wokół nas. Tyczy się to szczególnie skrajnego optymizmu i pesymizmu, które z punktu widzenia psychologii niosą za sobą więcej niż tylko sposób, w jaki postrzegamy świat.
Dlaczego nadmiarowy optymizm może wkurzać?
Choć nie mamy wpływu na to, jak reagują na nas inni ludzie, mamy wpływ na nasze własne zachowania. A co za tym idzie, pośrednio także ich skutki. Nasze skrajne postawy mogą negatywnie odbijać się na otoczeniu, ponieważ w pewien sposób "musi" się ono do nas dostosować. Nie ma tu pytania o zgodę czy preferencje, jest natomiast narzucanie określonego sposobu reagowania wobec ekstremalnych optymistów i pesymistów. Jednych przecież nie można urazić, drugich zaś trudno jest nawet pocieszyć.
– Dlaczego nadmiarowy optymizm wkurza ludzi i może wkurzać? To nie jest tak, że optymiści są lepsi i dalej zajdą w życiu, ani nie jest tak, że pesymiści są mądrzejsi i radzą sobie lepiej – tłumaczy Marta Niedźwiecka, psycholożka, popularyzatorka nauki i autorka podkastu "O Zmierzchu".
– Obydwie postawy są wkurzające dla otoczenia, nie mówiąc o tym, że utrudniają życie samym zainteresowanym. Nadmierny optymizm po pierwsze wprowadza element fałszu do naszych relacji. Między ludźmi dzieją się normalne rzeczy i one są czasem trudne, czasem nawet beznadziejne. I jeśli odpowiedzią na wszystko jest uśmiech i pozytywne nastawienie, no to my czujemy, że dana osoba nie jest z nami szczera. Ciągle udaje, ciągle cukruje rzeczywistość i my nie możemy być szczerzy z nią albo z nim. No, cały real nam się wykrzywia. Podobnie wykrzywiają real pesymiści, przez to wieczne szukanie dziury w całym. Te obydwie postawy to są ekstrema, ale jest jeszcze coś innego. Zarówno optymiści jak i pesymiści przerzucają na innych ludzi, na swoje otoczenie, cały ciężar radzenia sobie z własnymi emocjami. Optymista nie przyjmuje do wiadomości gruzu ze świata, więc jego otoczenie musi za niego ten gruz ogarniać, on nie znika. Jak zawali – oj nie jego, nie jej wina. Jak nie przewidzi ryzyka – no, mogło być gorzej. Ktoś to potem sprząta i to nie są optymiści. Tak samo z pesymistami, którzy nie dopuszczają do siebie nic dobrego, więc ich otoczenie musi ciągle amortyzować czarnowidztwo. Podtrzymywać, zachęcać, dodawać ducha, no bo pesymista zawsze ma najgorzej. No i te nasze jednostronne, nieadaptacyjne, ekstremalne postawy są strasznym obciążeniem dla innych ludzi i oni mają prawo się o to wkurzać – mówi.
Źródło: CHILLIZET / Marta Niedźwiecka