To państwo do 2050 roku ma zniknąć pod wodą. „Drugie Malediwy”
Niektóre małe, nisko położone wyspy w przyszłości mogą zostać zalane. Tak wynika z badań naukowych. Tuvalu, a więc archipelag niskich atoli i wysepek koralowych jest szczególnie zagrożony. Prognozy NASA mówią, że do 2050 roku większość terytorium tego państwa wyspiarskiego będzie znajdować się pod wodą.
- Jakie są główne przyczyny podnoszenia się poziomu wód oceanicznych.
- Dlaczego Tuvalu jest zagrożone zatonięciem do 2050 roku.
- Jakie działania podejmowane są w Tuvalu w obliczu nadchodzącej katastrofy.
- Które inne regiony świata są zagrożone zmianami klimatycznymi jak Tuvalu.
To państwo składa się z 9 wysp i atoli koralowych. W przyszłości najprawdopodobniej zatonie
Poziom wód konsekwentnie się podnosi. Główne przyczyny to: topnienie lądolodów i lodowców oraz wzrost temperatury wody w oceanach (cząsteczki ciepłej wody poruszają się szybciej i zajmują więcej miejsca). Badania naukowe nie pozostawiają złudzeń: wiele małych, nisko położonych wysp najprawdopodobniej „zniknie” z powierzchni ziemi. Te tereny zostaną po prostu zalane, a w związku z tym przestaną służyć ludziom.
W wyjątkowo trudnej sytuacji są mieszkańcy Tuvalu. To państwo wyspiarskie na Pacyfiku Południowym, które składa się z 9 wysp i atoli koralowych. Większość z nich ma średnią wysokość nad poziomem morza poniżej 3 m. To bardzo niewiele. Według prognoz NASA większa część terytorium Tuvalu zniknie pod wodą do 2050 roku. Zalana może zostać kluczowa infrastruktura. Archipelag zamieszkuje aktualne około 9-11 tys. osób. Z powodu ciągłej migracji dane nie są dokładne.
Tuvalu jest jednym z najmniejszych państw świata pod względem ludności, a ruch turystyczny – mimo wyjątkowo pięknych krajobrazów – jest niewielki. To państwo wyspiarskie ma tylko jedno międzynarodowe lotnisko. Brakuje tu luksusowych hoteli i ośrodków wypoczynkowych, które skusiłyby obcokrajowców.
Mieszkańcy mają świadomość, że ich państwo zatonie. Tak się przygotowują
Mieszkańcy Tuvalu zdają sobie sprawę z tego, że w stosunkowo niedalekiej przyszłości ich państwo może zostać zalane. Przygotowują się do tego. Emigracja jest na porządku dziennym.
W 2023 roku Tuvalu i Australia podpisały historyczny traktat – mowa o Falepili Union. To program tzw. migracji klimatycznej. Rozwiązane przewiduje przyznawanie do 280 wiz rocznie obywatelom Tuvalu. Dokumenty umożliwiają emigrantom legalne osiedlenie się w Australii oraz podjęcie tam pracy, nauki, a także korzystanie z publicznych świadczeń. Zainteresowanie traktatem jest ogromne. W pierwszym naborze znaczna część ludności zarejestrowała się do losowania wiz. Niektórzy wyjeżdżają też w inne regiony „na własną rękę”.
Quiz: Quiz. Zgadniesz, jakie to państwo? Jedno słowo musi wystarczyć!
Osoby związane z Tuvalu chcą jednak ratować państwo – powstrzymać lub chociaż opóźnić zalanie terenów. W związku z tym tworzone są projekty adaptacyjne. Zakładają one głównie budowanie „sztucznej ziemi” i ochronnych konstrukcji przeciwpowodziowych. Władze – ze względu na trudną sytuację i coraz mniej czasu – myślą także o zarejestrowaniu kultury i historii Tuvalu na specjalnych nośnikach. Tak, by mogły przetrwać zbliżającą się katastrofę.
Ten raj również może zostać zalany. Bardzo prawdopodobny scenariusz
Warto zaznaczyć, że Tuvalu to niejedyny region, który boryka się ze zmianami spowodowanymi wzrastającym poziomem mórz i oceanów. W tym kontekście od lat wiele mówi się o Malediwach. To jedno z państw najbardziej zagrożonych klimatycznie – znajduje się zaledwie 1 metr nad poziomem morza. Najwyższy naturalny punkt ma tu zaledwie 2,4 metrów nad poziomem morza. Badania przewidują, że do końca XXI wieku znaczna część wysp może stać się trudna lub niemożliwa do zamieszkania.
Źródła: ChilliZET/NASA Science/The Guardian