Zbigniew Cybulski był najwybitniejszym aktorem PRL-u. Ubiegała się o niego Ameryka
Zbigniew Cybulski był aktorską perłą polskiego kina. Jego role w peerelowskich produkcjach trwale zapisały się kulturze, a od 1969 roku w Polsce przyznawana jest nagroda jego imienia. Cybulski miał ogromną szansę na międzynarodowy rozwój kariery. Dzień przed śmiercią otrzymał telefon ze Stanów Zjednoczonych.
- Śmierć wybitnego polskiego aktora Zbigniewa Cybulskiego była tragicznym końcem jego kariery.
- Cybulski miał ogromną szansę na rozwinięcie kariery międzynarodowej.
- Zbigniew Cybulski otrzymał propozycję zagrania u Michelangelo Antonioniego. W pewnym momencie zaczęli ubiegać się o niego producenci z Ameryki.
Śmierć Zbigniewa Cybulskiego była ogromnym ciosem dla świata artystycznego. Jeszcze za życia uznawany był on za jednego z najzdolniejszych polskich aktorów. Na ekranie rozwijał się u najlepszych. Grał w filmach Andrzeja Wajdy, Jerzego Kawalerowicza, Wojciecha Hasa, Stanisława Lenartowicza czy Aleksandra Forda. Jego kariera nabrała tempa dzięki roli Maćka Chełmickiego w „Popiele i diamencie” – choć z nią szybko próbował zerwać, bo nade wszystko nie chciał się zaszufladkować.
Zbigniew Cybulski był jednym z najwybitniejszych aktorów PRL-u
Miał w sobie szczególny sposób bycia na ekranie, który wyniósł jeszcze z teatru studenckiego. Nikt inny, tak jak on nie łączył w sobie ostrości, nieprzystępności i szorstkości z równoczesną poufałością tonu, intymnością gestu, ciepłem wewnętrznym.
Kariera Cybulskiego rozwijała się szybko. Na tyle szybko, że zza żelaznej kurtyny zaczęły spływać do niego propozycje filmowe. Michelangelo Antonioni oferował mu główną rolę męską w filmie „Zaćmienie” (1962), ale nie mógł jej przyjąć ze względu na inne zobowiązania zawodowe. Wówczas jego miejsce we francuskim klasyku zajął Alain Delon.
Niewiele osób wie, że o „naszego” Cybulskiego ubiegała się również Ameryka. Pod koniec 1966 roku Zbyszek otrzymał od producentów z USA propozycję zagrania w telewizyjnej adaptacji „Śmierci komiwojażera”. Dzień przed śmiercią zaś odebrał telefon z Nowego Jorku, zawiadamiający go, że został wybrany spośród innych kandydatów do roli Kowalskiego w sztuce „Tramwaj zwany pożądaniem” autorstwa Tennessee Williamsa – projekt ten miał być realizowany dla nowojorskiej telewizji. Plany rozwoju zagranicznej kariery uniemożliwił Cybulskiemu tragiczny wypadek, do którego doszło 8 stycznia 1967 roku.
Cybulski zginął, próbując dostać się na próbę teatralną
Aktor zginął na skutek obrażeń, jakie odniósł po nieudanym skoku do rozpędzającego się pociągu na dworcu Wrocław Główny. Cybulski wpadł między wagon i peron, po czym został uderzony schodami kolejnego wagonu. Po wypadku wciąż był przytomny, ale doznał ciężkich obrażeń ciała (głowy, klatki piersiowej oraz pęknięcia wątroby). Zmarł w szpitalu po trwającej godzinę walce o jego życie.
Źródło: CHILLIZET / Culture / Filmweb