Tak powstał jeden z największych przebojów Wham! "Wiedziałem, że to będzie hit"
Niektórzy nie lubię tego utworu, inni nie wyobrażają sobie świąt bez niego – chodzi o "Last Christmas" zespołu Wham! Dowiedz się, jak powstał ten utwór i teledysk do niego. Informacje mamy z pierwszej ręki od Andrew Ridgeley'a oraz George'a Michaela.
"Last Christmas" – to jeden z najpopularniejszych przebojów grupy Wham! Piosenka została napisana i nagrana po powrocie muzyków z trasy koncertowej w Stanach Zjednoczonych w 1984 r. Historia powstania tekstu i samego teledysku jest niezwykle ciekawa.
– George potrzebował sukcesu jako autor piosenek dla poczucia własnej wartości – opowiadał Andrew Ridgeley, w filmie dokumentalnym "Wham!", który możemy zobaczyć na Netflixie, i dodał: – Którejś niedzieli byliśmy w domu jego rodziców, w telewizji pokazywali jakiś mecz. Byliśmy we dwóch. Nagle Yog (taką ksywę Andrew Ridgeley nadał George'owi Michaelowi – przypomina redakcja) i powiedział: "Muszę iść na górę. Mam pomysł na kolejną piosenkę".
– Napisałem ten utwór na czterościeżkowym Portastudio, zszedłem na dół i powiedziałem: "Zrobiłem to, będziemy mieć w tym roku cztery hity. W tym jeden świąteczny. Właśnie go napisałem" – zdradził w dokumencie George Michael.
Andrew Ridgeley po latach przyznał, że gdy po raz pierwszy usłyszał "Last Christmas" od razu wiedział, że to będzie hit i dodał: – Święta były bardzo ważne dla Yoga. Zawsze. "Last Christmas" musiał to pokazać: nasze wyobrażenie klimatu świąt, fantazję.
Jak powstał teledysk do "Last Christmas"?
Teledysk do "Last Christmas" został nagrany w Saas-Fee w Szwajcarii, wysoko w Alpach. W teledysku wystąpili wszyscy przyjaciele George’a Michaela i Andrew Ridgeleya.
– Bawiliśmy się wyśmienicie. Nastroje były świetne. Nabijaliśmy się z siebie, na nagraniach to widać. Za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć nieszczerości i cwaniactwa. Pamiętam, że w trakcie nagrywania teledysku, drugi reżyser – w swoim geniuszu – nalewał nam do pełna prawdziwy alkohol. Atmosfera była wspaniała, ale z czasem było coraz gorzej. Byliśmy coraz bardziej pijani – opowiada Andrew Ridgeley i dodaje: – Bawi mnie, ile tam było włosów. W pewnym momencie prawie nie widać ludzi pośród tych włosów.
George Michael potwierdził atmosferę na planie: – Bawiliśmy się świetnie, ale to był kompletny chaos. To niesamowite, że w ogóle udało nam się nakręcić ten teledysk. Ale wiedzieliśmy, że mamy hit. Miał wyjść w drugim tygodniu grudnia 1984 r. Liczyliśmy na pierwsze miejsca na listach przebojów.
Nie udało się tego zrealizować – "Last Christmas" wylądowało na 2. miejscu, bo... na 1. miejscu znalazła się piosenka charytatywna „Do They Know It's Christmas?” stworzona przez projekt Band Aid. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był oczywiście Bob Geldof. Dochody ze sprzedaży tego singla z tym utworem zostały przeznaczone na walkę z głodem w Etiopii. Zaśpiewało na nim 25 gwiazd, włącznie z Georgem Michaelem, Stingiem, Philem Colinsem, zespołem Bananarama, Bono z U2. Wszyscy wystąpili charytatywnie.
„Do They Know It's Christmas?” vs, "Last Christmas
– Gdy wróciliśmy z Saas-Fee, dostaliśmy prośbę z biura, by wziąć udział w nagraniu piosenki charytatywnej. Oczywiście zrobiłem to. To było bardzo dobre. Piosenka była chwytliwa. Była też konkurencją dla naszego czwartego hitu "Last Christmas" – przyznał George Michael i dodał: – Ironią w tej sytuacji było to, że o „Do They Know It's Christmas?” wszyscy mówili, jaka to wspaniała piosenka, będzie przebojem, oczywiście ja też tak myślałem, ale moje cholerne ego mówiło: szlag, szlag, szlag. Bo moje wielkie ego miało wielki plan, że cztery nasze piosenki będą na topie (chodzi o "Careless Whisper", "Freedom", "Make it Big" oraz – oczywiście – "Last Christmas" – przypomina redakcja). Wszystko się udało, wszystko było gotowe.
„Do They Know It's Christmas?” było oczywiście wielkim przebojem utrzymującym się na pierwszym miejscu, ale "Last Christmas" była zaraz za nim. Muzycy z Wham! postanowili również przekazać dochód ze sprzedaży singla na cele dobroczynne – na walkę z głodem w Etiopii.
– Dziwnie się czułem, wracając do domu. Mimo najlepszych intencji, mimo bycia największym altruistą, mimo przekazania całego dochodu z "Last Christmas" na pomoc Afryce. Ten cholerny zakompleksiony głosik we mnie chciał czterech hitów w jednym roku. To nieracjonalne, wynikające z lęku – zdradził swoje uczucia George Michael. Muzyk potrzebował czegoś więcej. Potrzebował uznania. Potwierdzenia tego kim był.
W końcu się doczekał uznania, jakiego potrzebował. W 1985 r. George Michael odebrał dwie nagrody Ivor Novello Awards: za utwór najczęściej obecny na antenie radiowej (chodziło o „Careless Whisper”) oraz za tytuł "kompozytor i tekściarz roku". Elton John wręczający mu nagrodę powiedział o nim: "To jeden z najlepszych brytyjskich autorów piosenek. Mówię poważnie. Ludzie krytykują Wham!, mówią, że nie przetrwa. To ci krytycy nie przetrwają. Potrafię rozpoznać talent. Porównuję go do Gibba, McCartneya, Lennona i im podobnych. Ma to, co ja i Bowie chcieliśmy mieć w wieku 21, czy 22 lat. Nie mówię o graniu na scenie. Ten człowiek to świetny autor piosenek, a dzisiaj nagradzamy autorów piosenek".
George Michael był niezwykle wzruszony, odbierając statuetki. To był wiatr, którego potrzebował, by "polecieć" jeszcze wyżej.
Źródło: CHILLIZET/ film dokumentalny "Wham!", można go obejrzeć na Netflixie