"Kevin sam w domu" powróci po 35 latach? Macaulay Culkin ma pomysł na kontynuację
Choć trudno w to uwierzyć "Kevin sam w domu" świętuje swoje 35-lecie. Film Chrisa Columbusa to produkcja kultowa, bez której wielu Polaków nie wyobraża sobie Świąt Bożego Narodzenia. W niedawnych rozmowach twórcy obrazu opowiedzieli o jego możliwej kontynuacji. Macaulay Culkin, odtwóca roli Kevina, ma już nawet pomysł na scenariusz.
- Jakie były przyczyny zakończenia przez Chrisa Columbusa pracy nad franczyzą Kevina.
- Dlaczego Columbus uważa, że powrót do franczyzy byłby błędem.
- Jakie są warunki Macaulaya Culkina dotyczące powrotu do produkcji Kevina.
- Jak Macaulay Culkin wyobraża sobie możliwą kontynuację przygód Kevina.
Kevin McCallister to wręcz honorowy gość każdego polskiego domu. Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy Polacy walnie zasiadają przed telewizorami i po raz kolejny śledzą historię rezolutnego chłopca. W tym roku "Kevin sam w domu" obchodzi swoje 35-lecie (!). Był on drugim najbardziej dochodowym filmem 1990 roku, a z Macaulaya Culkina uczynił bodaj największą gwiazdę dziecięcą w historii. Za reżyserię oryginalnego "Kevina", tak jak jego drugiej części ("Kevin sam w Nowym Jorku"), odpowiada Chris Columbus. Reżyser w 2011 roku doczekał się pierwszej karierze nominacji do Oscara za film "Służące", ale od franczyzy Kevina odsunął się zaraz po ukończeniu oryginalnego sequelu. Dlaczego?
"Kevin sam w domu" wróci po 35 latach?
W rozmowie z Entertainment Tonight, w sierpniu bieżącego roku, Columbus przyznał, że kontynuacja losów Kevina nie powinna powstać. On zdecydował się na sequel, ponieważ obie historie osadzone były w podobnym czasie, a aktorzy byli mniej więcej w tym samym wieku. Pytany o możliwy powrót do franczyzy po kilku dekadach stanowczo ostudził nadzieje widzów. - Uważam to za błąd, aby wracać do czegoś, co zrobiliśmy 35 lat temu - powiedział.
Okazuje się jednak, że inne zdanie na ten temat ma sam Macaulay Culkin. Pytany niedawno o chęć powrotu do produkcji, nie wykluczał tej możliwości. Aktor zaznaczył jednak, że rozważyłby propozycję tylko w przypadku, jeśli miałaby ona idealny scenariusz. Jednocześnie zaskoczył dziennikarzy własną wizją na możliwą kontynuację.
- Jestem albo wdowcem, albo rozwodnikiem. Samotnie wychowuję dziecko i tak dalej. Bardzo ciężko pracuję, nie poświęcam mu wystarczająco dużo uwagi, a dziecko w końcu się na mnie wkurza. W końcu zostaję poza domem, a syn nie chce mnie wpuścić. I to on zastawia na mnie pułapki - opowiadał podczas jednego z niedawnych pokazów specjalnych z okazji 35-lecia "Kevina samego w domu". - Dom jest swoistą metaforą naszej wzajemnej relacji i mój bohater musi dostać się do serca syna - tłumaczył.
Źródło: CHILLIZET