Był najbardziej poszukiwanym obrazem w Polsce. W jego kradzież zamieszana była bezpieka

3 min. czytania
Aktualizacja 22.12.2025
22.12.2025 15:29
Obserwuj nas w Google
---- ----

"Kobieta niosąca żar" Pietera Bruegla Młodszego zniknęła z Muzeum Narodowego w Gdańsku w latach siedemdziesiątych. Obraz został zastąpiony skrawkiem gazety, a złodzieje mieli przemycić go z Polski drogą morską. Ważny świadek w sprawie został zamordowany, a powszechnie uważa się, że w kradzież zamieszana była Służba Bezpieczeństwa. Obraz odnalazł się w Holandii, 50 lat później. 

fot. Facebook
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak doszło do zniknięcia obrazu Pietera Bruegla (młodszego) z Muzeum Narodowego w Gdańsku.
  • Dlaczego śmierć celnika Romualda Wernera była podejrzana.
  • W jaki sposób obraz odnaleziono po 50 latach w Holandii.
  • Jaką rolę odegrał detektyw Arthur Brand w odzyskaniu dzieła.

"Kobieta niosąca żar" autorstwa Pietera Bruegla Młodszego do lat 70. ubiegłego wieku stanowiła część ekspozycji Muzeum Narodowego w Gdańsku. Zniknął z niej jednak w niewyjaśnionych okolicznościach, które pociągnęły za sobą serię niepokojących zdarzeń. Ważny świadek, celnik Romualda Wernera, mający zeznawać w sprawie kradzieży obrazu został spalony żywcem na jednym z trójmiejskich cmentarzy. O udział w procederze podejrzewano  ludzi związanych z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa, które miałyby ułatwić sprzedaż i przemyt dzieła na zagraniczny rynek. Tam zresztą "polski Bruegel" dostał się drogą morską przez Gdynię, o czym informował świadek.

Śledztwo w sprawie śmierci Wernera szybko umorzono, twierdząc, że było to "samobójstwo". O tym, że celnik w ogóle zmarł, dowiedziano się w tragicznych okolicznościach. Płonącego na cmentarzu mężczyznę usłyszeli robotnicy z pobliskiej budowy. Próbowano go ratować, ale zmarł wskutek odniesionych obrażeń.

Podmienili obraz na skrawek gazety. Skradzione dzieło odnalazło się po pięćdziesięciu latach 

Do odkrycia zaginięcia deski z malowidłem Bruegla doszło w 1974 roku. Do samej kradzieży zaś mogło dość nieco wcześniej lub nawet nieco wcześniej. Wszystko wydało się przypadkiem, gdy pracownica pomocy muzealnej strąciła ramę z obrazem podczas sprzątania. Przerażona, wspólnie z kustoszem, spojrzała na dzieło leżące rozbite na podłodze. Ku ich zdziwieniu była to jednak jedynie reprodukcja - i to w dodatku najbardziej bezczelna z możliwych. W ramę obrazu złodzieje wkleili podkolorowane zdjęcie z gazety, a kurator wystawy szybko zorientował się, że los ten podzielił również szkic "Ukrzyżowanie" autorstwa Antona van Dycka. Oba dzieła przepadły jak kamień w wodę.

"Kobieta niosąca żar" weszła w posiadanie Muzeum Narodowego w Gdańsku w 1944 roku. Rok później jednak obraz został wywieziony przez Armię Czerwoną do Związku Radzieckiego, skąd wrócił dopiero po 12 latach. Jej zaginięcie w PRL-u badała bezpieka, która umorzyła sprawę równie szybko, jak umorzono śledztwo ws. śmierci celnika. "Są podejrzenia, że funkcjonariusze SB byli zamieszani w zniknięcie obu dzieł sztuki" - czytamy na oficjalnej stronie miasta Gdańsk.

Polska policja jeszcze kilkukrotnie podejmowała się poszukiwań obrazu - ale bez rezultatu. Prywatne śledztwo prowadził również znany detektyw dzieł sztuki, Arthur Brand, który znalazł go... na wystawie w Holandii. Obraz wisiał w Muzeum Gouda i był częścią ekspozycji kolekcjonerów prywatnych. Brand dotarł do właściciela "polskiego Bruegla", lecz ten nie chciał ujawnić swojej tożsamości. Wyznał, że obraz należał wcześniej do jego ojca, który kupił go od właściciela jednej z galerii.

"Zadzwonili do mnie dziennikarze magazynu artystycznego "Vind" i powiedzieli, że obraz w Muzeum w Goudzie jest podobny do obrazu skradzionego w Polsce w 1974 roku. Chodziło jednak o to, że Pieter Brueghel stworzył sześć kopii. Dziennikarze próbowali w związku z tym skontaktować się z muzeum, ale nie dostali odpowiedzi. Zacząłem więc prowadzić własne dochodzenie i wkrótce znalazłem pozostałych pięć kopii dzieła. Wszystkie różniły się od oryginału" - mówił Arthur Brand.

Polska walczy o odzyskanie historycznego arcydzieła 

Obraz odnalazł się w 2024 roku, a po przebadaniu jego oryginalności potwierdzono, że jest on dziełem skradzionym z Gdańska. Malowidło zostało zabezpieczone i umieszczone w depozycie do czasu zakończenia śledztwa. W marcu 2025 roku Polskie Radio poinformowało, że Ministerstwo Kultury jest w kontakcie ze stroną holenderską. Podejmowane są wszelkie działania, by obraz trafił do macierzystej kolekcji.

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET