Karaś i Rogucki o swoim nowym albumie. "Ten teledysk zebrał w godzinę ponad 1,6 mln wyświetleń"

6 min. czytania
05.03.2024 16:17
Obserwuj nas w Google
---- ----

Bardzo lubimy ten teledysk. Dużo pracy nas kosztowało to, żeby on doszedł do skutku. To jest pierwszy teledysk, który w ciągu godziny od publikacji zdobył ponad 1,6 mln wyświetleń – opowiadają o klipie "Niedźwiedzie polarne" Kuba Karaś i Piotr Rogucki, którzy niedawno wydali swój trzeci wspólny album "Atlas Iskier". 

Karaś i Rogucki o swoim nowym albumie
fot. Chillizet
--1-- ----

Dominika Biegańska: "Atlas Iskier". Piszą, że to historia pożegnalna, że ten projekt gdzieś tam zmierza do końca. Czy kiedy latem graliście koncerty jeszcze zamykające poprzedni rozdział, ta płyta już się robiła, czy to było tak, że zamykamy jeden rozdział i dopiero wtedy siadamy do nowego?

Rogucki: Ta płyta robiła się tak naprawdę wiosną poprzedniego roku i w lipcu tak naprawdę już była gotowa. To był szybki strzał, bo doszliśmy do wniosku, że jest szansa, żeby powstał trzeci album, chociaż takich planów nie było. Były plany, żeby zrobić dodatek do drugiej płyty, bo mieliśmy trochę starych utworów, ale zrządzenie losu sprawiło, że powstał cały album.

Dominika Biegańska: Kuba, czy to jest tak, że ty byś jeszcze trochę popracował z Piotrem, czy ty już też zmierzasz w innym kierunku?

Karaś: Wiesz co, robimy jeszcze cały czas koncerty do końca roku, więc nie wybiegamy tak daleko w przyszłość. Teraz świętujemy premierę płyty, przygotowujemy się do trasy, którą rozpoczynamy 8 marca w Dąbrowie Górniczej. Będziemy koncertować całą wiosnę, wakacje i następną jesień.
Rogucki: Generalnie jest tak, że przychodzimy na wywiady i wszyscy mówią nam „żegnajcie”.

Dominika Biegańska: Bo wiecie co, no jest trochę tak, że my dziennikarze dostajemy te tak zwane press packi, w których wybija się to, że „Atlas Iskier” to trzeci, ostatni album. A tak naprawdę ta przygoda potrwa jeszcze przez najbliższy rok z tego, co powiedzieliście.

Karaś: Tak, będziemy się długo żegnać. To nie jest angielskie wyjście. Nawet zastanawiamy się nad taką kilkuletnią pożegnalną trasą.

Dominika Biegańska: "Niedźwiedzie polarne" - ten kawałek ukazał się jako singiel premierowy. Pojawił się też ciekawy teledysk do tego. Co się wydarzyło na planie tego teledysku, który jest na YouTubie i ma miliony wyświetleń już aktualnie?

Rogucki: Bardzo lubimy ten teledysk. Dużo pracy nas kosztowało to, żeby on doszedł do skutku. To jest pierwszy teledysk, który w ciągu godziny od publikacji zdobył ponad 1,6 mln wyświetleń.

Dominika Biegańska: Gratulacje. Ale to lata pracy sprawiają, że wrzucasz coś do sieci i są miliony.

Rogucki: No, w sumie to były dwa tygodnie pracy. Bardzo się do tego przyłożyliśmy, bo to był teledysk kręcony na taśmie. Po realizacji tego klipu okazało się, że niestety półtorej minuty materiału brakuje. Taśma w czasie nagrywania po prostu się zerwała i my tego nie zauważyliśmy. Musieliśmy się spotykać drugi raz w warunkach totalnego poświęcenia. No i w końcu się udało.

Dominika Biegańska: Było warto. Teraz te miliony wam to wynagrodzą. W pieniądzach mam nadzieję.

Karaś: Może być też w dzieciach (śmiech).

Redakcja poleca

Dominika Biegańska: Wasza nowa płyta jest trochę taka o samotności, trochę o nadziei, trochę o zamykaniu, czy zapełnieniu pustki.

Karaś: Ciekawe jest to, że wszyscy tak interpretują ten album - że jest o samotności, że tak to trafia. Szczerze mówiąc, ja tak o nim nie myślałem. Ale też po prostu mam trochę inną perspektywę.

Dominika Biegańska: To jest trochę taki album w stylu „wszyscy chcą kochać, wszyscy chcieliby, żeby tak było”.

Rogucki: Wszyscy by chcieli, żeby to pomogło w zasypaniu jakichś lęków, pustki, tego, co gdzieś wszystkich nas z zewnątrz dotyczy. Fajnie by było sobie zasypać to innymi osobami po prostu. Ale niestety to nie jest możliwe.

Dominika Biegańska: Najpierw powstaje muzyka czy tekst, czy to u was różnie bywa?

Rogucki: Pierwsza płyta powstała na podstawie tekstów. Przy drugiej płycie było więcej najpierw melodii, a potem tekstów, a trzecia płyta to jest znowu pół na pół, najpierw teksty i potem muzyka, albo najpierw muzyka, a potem teksty.

Dominika Biegańska: A czy często jest tak, że na przykład Piotr Rogucki mówi, nie zaśpiewam do tego, zmień to?

Karaś: Tak szczerze to nie. Coś takiego nigdy się nie wydarzyło. Ale też z tego powodu, że my jako zespół po prostu pracujemy.

Rogucki: Tak, wkładamy w to bardzo dużo pracy, bo tak naprawdę każdy element jest szlifowany, dopracowywany, zmieniany i to tak wielokrotnie. Nie ma takiego miejsca, w którym można w ogóle sobie pozwolić na powiedzenie „ja tego nie zrobię, bo nie”. Tylko się mówi zazwyczaj: „A co byś powiedział, gdyby to było tak, a nie tak”?

Dominika Biegańska: Jak było z kawałkiem #Życzliwość? Czy to jest tak, że one są ułożone na tej płycie tak jak powstawały, czy kolejność jest trochę zmieniona?

Karaś: #Życzliwość to już przy drugiej płycie ten utwór był gotowy. Ten „Atlas Iskier” też nie bez powodu jest nazwany atlasem, bo my pozbieraliśmy trochę materiału, który mieliśmy wcześniej gdzieś tam gotowy i chyba czekał po prostu na swoje miejsce, żeby go wydać.

Dominika Biegańska: Mielno 2032. O co chodzi?

Karaś: Mieliśmy taki wyjazd z Piotrem nad morzem. W 2022 roku umówiliśmy się, zrobiliśmy wtedy tzw. Braterstwo Krwi, że wrócimy do Mielna za 10 lat, czyli dokładnie w 2032. I ta piosenka powstała na plaży podczas zachodu słońca. Jedliśmy wtedy zupkę chińską.

Dominika Biegańska: Braterstwo krwi, w sensie na krew czy na ślinę?

Karaś: Na słowo. To nie było tak, że najpierw plujesz, potem tniesz i dopiero przybierzesz? Może tak, ale myśmy tego nie robili akurat.

Dominika Biegańska: Ja chcę wrócić do tematu składu, bo pamiętam, że Kamil Holden Kryszak powiedział kiedyś na jednym z koncertów, który grał dla chillizet, że „Wy jeszcze o tym nie wiecie, ale ja będę znanym gitarzystą”. Ja nie wiem, czy on o tym pamięta, ale przyglądając się mu na scenie latem, chociażby podczas koncertów letnich brzmień, stwierdziłam, on już chyba jest w tym miejscu.

Rogucki: Tak, już jest w tym miejscu, że będzie znanym gitarzystą.

Karaś: Kamil pięknie się rozwija. Coraz lepiej wygląda. Bardzo dużo pracuje, ma swoje własne dokonania.

Rogucki: Właśnie dlatego między innymi się rozstajemy, że w naszym zespole jest tak naprawdę nie dwóch, ale czterech członków, którzy mają bardzo silne charaktery i swoje własne style muzyczne, które chcą pielęgnować i które dla nich stają się powoli takim momentem na sprawdzenie siebie. Więc zarówno Kamil, Wiktoria, Kuba, jak i ja myślimy o wydaniu solowej płyty i to pewnie będą nasze następne kroki po Karaś&Rogucki.

Dominika Biegańska: Tym bardziej, że macie chyba jedną z najlepszych perkusistek w tym kraju.

Karaś: Nawet nie chyba. Zaryzykowałbym stwierdzeniem, że na pewno. Nie tylko w Polsce, ale Europie i w ogóle świecie.

Rogucki: Tak, to jest najlepsza perkusistka na świecie.

Dominika Biegańska: Gdzie te koncerty w najbliższym czasie? Dzień kobiet w Dąbrowie Górniczej.

Karaś: Tak, będziemy odwiedzać rodzinne miasto Dawida Podsiadło. Potem jesteśmy w Opolu, w Bogarcie, w Gomunicach. Tydzień później w Białymstoku, Toruniu i Warszawie. Potem Wielkanoc, a potem jeszcze raz powiemy gdzie.

Dominika Biegańska: Czy Coma wraca? Taka informacja pojawiła się też gdzieś w twoich mediach społecznościowych.

Rogucki: Tak, to prawda. Cenne spostrzeżenie. Coma wraca w tym roku na pięć albo sześć koncertów. I to jest koniec.

Dominika Biegańska: Czy zawieszony projekt The Dumplings też sobie jeszcze kiedyś gdzieś zagra?

Karaś: Słuchaj, my mamy w tym roku dziesięciolecie wydania „No Bad Days”. Ale tak, w tym roku będziemy aktywność mieli trochę gęstszą niż trzy koncerty rocznie. No też trzeba o fanów dbać, my dbamy bardzo o fanów, a 10 lat od debiutu ma się tylko raz, więc jest to wyjątkowa okazja. I też będziemy coś przygotowywać specjalnego z tego powodu.

Rogucki: Może coś ugotujecie?

Karaś: Myśleliśmy kiedyś o książce kucharskiej, wiesz?

Dominika Biegańska: My też za każdym razem grając The Dumplings, zastanawiamy się, gdzie jest książka kucharska w tym wszystkim.

Karaś: Ej, widzicie? Może to jest trop? Pogadamy poza anteną.

Dominika Biegańska: Dobra, bo się trochę za bardzo już teraz rozgadaliśmy. „Atlas Iskier” - słuchajcie, sprawdzajcie, kilkanaście numerów w ramach pożegnania, ale nie do końca pożegnania, bo ta historia będzie sobie grała przez najbliższe miesiące.  Dobrego dnia życzę.

Karaś i Rogucki: Dziękujemy bardzo za zaproszenie i do zobaczenia. Bawcie się dobrze.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET/Podcast „Dobre wibracje”