Kończy 85 lat. Jest najwybitniejszym aktorem w Polsce. W PRL-u ciążyły na nim stereotypy
Janusz Gajos świętuje 85 urodziny. Aktor uznawany jest za jedną z najważniejszych i najwybitniejszych postaci polskiego kina i teatru, choć nie zawsze tak było. Gajos na swój sukces pracował latami. Do szkoły filmowej zdawał czterokrotnie, a prestiżowa edukacja wcale nie ułatwiła mu życiowej drogi. W PRL-u późno dostrzeżono jego talent.
- Jakie były początki kariery Janusza Gajosa?.
- Dlaczego rola Janka Kosa była dla Gajosa szansą i przeszkodą.
- Co było przełomem w karierze Janusza Gajosa.
- Którzy reżyserzy przyczynili się do rozwoju kariery Gajosa.
Janusz Gajos urodził się 23 września 1939 roku w Dąbrowie Górniczej. Imię otrzymał na cześć szlachcica Janusza z „Halki” Stanisława Moniuszki. Pochodził z rodziny bez tradycji aktorskich. Jego ojciec pracował jako ogrodnik, matka zaś zajmowała się domem. – Żyło nam się biednie. Ojciec był marzycielem i miał naturę szaławiły, bujał w obłokach, sypał pomysłami, których nigdy nie zrealizował. Na kłopoty była mama. Ciepła i racjonalna – opowiadał niegdyś Gajos.
Janusz Gajos świętuje 85 urodziny. Początki jego kariery były trudne
Jego ojciec długo nie mógł pogodzić się z faktem, że pociąga go aktorstwo. Życzył sobie, aby syn miał prestiżową i dobrze płatną pracę – co też stało się powodem, dla którego w zasadzie przestał z nim rozmawiać. Młody Gajos (na szczęście) uparł się przy swoim. Pierwsze nauki w zawodzie zaczął pobierać w Teatrze Lalki i Aktora w Będzinie, pod okiem Jana Dormana. Do szkoły filmowej w Łodzi zdawał czterokrotnie. Dyplom uzyskał w 1971 roku, ale na ekranie debiutował 6 lat wcześniej.
Zaczynał od drobnych ról w etiudach szkolnych, aż w końcu dostał się do filmu. Grał u Marii Kaniewskiej, Janusza Weycherta, a nawet Stanisława Barei. Rozpoznawalność zyskał jednak dopiero dzięki Jankowi Kosowi z „Czterech pancernych”. To oni otworzyli Gajosowi drzwi do kariery, stając się zarówno jego szansą, jak i przekleństwem. Rola czarującego dowódcy równie szybko rozsławiła aktora, jak zaszufladkowała.
Bałem się, że to koniec. Zawodowa śmierć. A ja bardzo chciałem grać, bardzo chciałem być aktorem
W PRL-u na aktorze ciążyły stereotypy. Gdy wyzwolił się z jednego schematu roli, wpadał w drugi. Nie pomogła tu nawet jego pierwsza nagroda na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku. Potencjał w Gajosie widziało wtedy jeszcze niewielu reżyserów, choć pojawiały się opinie, że drzemie w nim wielki aktor. Przełomem w karierze Gajosa okazał się Teatr Telewizji i rok 1986. Kazimierz Kutz powierzył mu wówczas rolę Ödöna von Horvatha w dramacie Christophera Hamptona „Opowieści Hollywoodu” i to okazało się strzałem w dziesiątkę.
– Po tym spektaklu zachwyt nad talentem Gajosa stał się powszechny. Pamiętam doskonale, jak zaraz po emisji telewizyjnej przedstawienia zadzwonił do mnie Tadeusz Łomnicki i powiedział: „Czy ty wiesz, kto to jest Gajos? Gajos to jest wieeelki aktor”. […] Myślę, że przed tym spektaklem Janusz czuł się aktorem niespełnionym, człowiekiem trochę pogubionym. Ciążyły nad nim stereotypy – mówił o nim Kutz.
Gajos w końcu stał się aktorem docenionym i zyskał opinię wszechstronnego. Grał u Kieślowskiego, Marczewskiego, Morgensterna, Wajdy, Zaorskiego czy Smarzowskiego, a widzowie przestali kojarzyć go wyłącznie z jedną rolą. Janusz Gajos jest dziś jedną z najważniejszych i najwybitniejszych postaci polskiego kina. Jest aktorem znakomitym i zdecydowanie trudnym do prześcignięcia.
Źródło: CHILLIZET / Film Polski / Culture / Encyklopedia Polskiego Teatru