Napary z ziół i owoców wykazują mnóstwo właściwości prozdrowotnych. Jak je przygotować?

5 min. czytania
Aktualizacja 17.09.2024
17.09.2024 11:47
Zareaguj Reakcja
---- ----

Napary z ziół i owoców cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Cenione są przede wszystkim za swoje prozdrowotne właściwości, ale nie tylko. O tym, jak je przyrządzać, opowiedziała ekspertka i właścicielka herbaciarni Pijalnia Ziół Dary Natury, Ania Angielczyk. W rozmowie z Dominiką Biegańską zdradziła też przepis na swój ulubiony napój.

Napary z ziół i owoców to hit
fot. Shutterstock
--1-- ----

Dominika Biegańska: Napary, to jest taki temat, w którym wydaje nam się, że nie trzeba większej filozofii. Wszyscy wychodzą z założenia, że kupią szałwię, rumianek czy miętę w torebkach, zaparzą i tyle. Są jednak jakieś zasady, które dobrze byłoby tutaj zastosować.

Ania Angielczyk, ekspertka od ziół i naparów:  Z jednej strony nie trzeba się tych naparów bać, bo tak naprawdę proces ich tworzenia jest taki, jak herbaty. Zalewamy ziółka wrzątkiem. Nie trzeba zastanawiać się nad temperaturą, nie trzeba odczekiwać specjalnie długo. Te napary są bardzo proste. Można samemu zbierać zioła, można używać tych ze sklepów. Ja zawsze uważam, że przy tych ekspresowych w saszetkach, nie ma takiego fanu. Fajnie jest kupić zioła w pełnej postaci, w gałązkach i wtedy je zalać, a następnie cieszyć się smakiem.

To jeszcze zapytam o jedną rzecz. Jak zaparzasz zioła, przykrywasz je na kilka minut?

Ania Angielczyk: Przykrywam.

Chcemy sprzedać wam trochę tipów na dobry dzień. Człowiek działa z automatu. Wstaje rano, zalewa kawę albo herbatę. Ja powiedziałam słuchaczom, że trochę w alternatywie do kawy dzisiaj sobie podziałamy. Czy ziołami można się obudzić?

Ania Angielczyk: Można. Oczywiście nie jest to takie pobudzenie jak kawą. To jest inny rodzaj pobudzenia. Są ludzie, którzy na przykład piją czarną herbatę albo zieloną. To działa na podobnej zasadzie, bo zawiera teinę, więc nas pobudza. Jeżeli chcemy zacząć używać ziół do pobudzenia, możemy powolutku wprowadzać je do naszych napojów. Do czarnej lub zielonej herbaty możemy na przykład dosypać trochę żeń-szenia, różeńca górskiego czy yerby. 

Żeń-szeń jest w miarę oczywisty, ale różeńca górskiego nie każdy zna. 

Ania Angielczyk: Różeniec górski był nazywany złotym korzeniem. Złoto kojarzy się z czymś drogocennym i tak też było w tym przypadku. Kiedyś podróżnicy chowali go do plecaka czy torby i zabierali ze sobą w drogę. W momencie totalnego wysiłku fizycznego, kiedy brakowało im sił, robili sobie z tego napar i wracała im energia. Ten korzeń jest twardy, więc kupuje się go najczęściej w postaci rozdrobnionej. Parzy się go około 10-15 minut pod przykryciem, wtedy oddaje swoje właściwości. Korzeń możemy też sami zmielić na proszek i na przykład dosypać do kawy. Zależy, co kto lubi. 

Mówiłaś też o yerbie. W naszych polskich głowach funkcjonuje ona jako pobudzacz. 

Ania Angielczyk: Tak, yerbę można parzyć samodzielnie. Jest cała procedura parzenia yerby, ale można też jakąś ilość wsypać do zielonej czy czarnej herbaty.

Powiedziałaś świetną rzecz. Bo zazwyczaj jest tak, że my jesteśmy zero-jedynkowi, że jak już będziemy teraz parzyć napary, to tylko napary. A tutaj pojawił się nagle taki mały wstęp. Jeżeli są miłośnicy kawy czy herbaty, mogą sobie najpierw to pomieszać. Najfajniejsze jest to, że można kombinować na wszystkie strony.

Ania Angielczyk: Dokładnie tak jest. Bo my boimy się czasami ziół. Kojarzą nam się z czymś niesmacznym albo bez smaku. Często spotykam się, z tym że coś smakuje trochę jak trawa albo siano. Dlatego warto wprowadzać zioła krok po kroku. Nie zaparzać od razu całego kubka na przykład karczocha, który jest gorzki, tylko dodać łyżeczkę do czarnej herbaty.

Przeczytałam o kawie z topinamburu i trochę się zdziwiłam. Jak z tego zrobić kawę? Ona pobudza?

Ania Angielczyk: Tak. Można zaparzyć kawę z topinamburu i nie tylko. Mamy szereg kaw ziołowych, które są alternatywą dla zwykłej kawy. Bardzo dużo ludzi ma na przykład delikatny żołądek albo po prostu nie może pić kawy, bo ma nadciśnienie i szuka jakiegoś rozwiązania. I tutaj możemy właśnie sięgnąć po tę kawę z topinamburu. Nazwa "kawa" w tym przypadku jest umowna, chodzi o ten proces przygotowywania. Surowce, z których robi się te napoje, są suszone, prażone, a potem mielone. Wówczas powstaje proszek podobny do klasycznej kawy czarnej, który potem możemy parzyć.

To teraz pytanie podstawowe - czy to smakuje jak kawa?

Ania Angielczyk: Nie do końca, ale są to smaki, które kojarzą nam się z kawą. Ponadto na przykład kawa z topinaburu czy żołędzi wizualnie przypomina klasyczną kawę - jest to ciemna ciecz. Są to też bardzo aromatyczne rzeczy. Dzięki temu, że są prażone, mają korzenny zapach. Fajnie jest również dodać cynamon, kardamon, takie przyprawy, które jeszcze podbiją ten smak. I naprawdę taka żołędziówka czy kawa z topinamburu jak najbardziej może nam zastąpić tę celebrację picia klasycznej kawy. A dodatkowo kawa z topinamburu jeszcze pobudza. My mamy taką z korzeniem mniszka, który energetyzuje, dodaje nam energii, pobudza umysłowo i fizycznie. Mam znajomych, którzy po kawie z topinamburu są bardziej pobudzeni niż po klasycznej. 

Kawę można też uzyskać z nasion chia. Jeżeli zaparzymy sobie taką kawę i ona nie będzie miała koloru, proszę się nie bać. 

Ania Angielczyk: Tak. Nie wszystkie te kawy jeden do jednego wyglądają jak klasyczna czarna. Kawa z nasion chia zawiera dużo witamin i minerałów. Ale rzeczywiście możemy być zaskoczeni, bo ten napój nie ma koloru - wizualnie bardziej przypomina lekką herbatę. 

To teraz trochę o pokrzywie. Nie każdy lubi jej smak, z czym więc fajnie ją połączyć? 

Ania Angielczyk: Oczywiście. W ogóle jeżeli mówimy o łączeniu ziół i owoców, warto patrzeć na to w taki sposób, żeby to nam smakowało. A więc, jeśli mamy jakieś zioło o właściwościach, na których nam zależy, możemy sobie dopełnić je owocem tylko po to, żeby miało lepszy smak i oczywiście dawało nam jeszcze więcej witamin. Będziemy mieć wtedy większą przyjemność z picia. Dla niektórych osób ważny jest też kolor napoju. Taka herbata, która jest lekko zielona, może nam kojarzyć się z czymś mało apetycznym. A kiedy dodamy na przykład maliny, już mamy inny kolor napoju i inny smak. Moim ulubionym połączeniem i takim polskim, jest pokrzywa, czyli coś bardzo prostego i dzika róża. Jej owoce to skarbnica witaminy C. To połączenie jest idealne. Oczyszcza nasz organizm, wzmacnia, oczyszcza krew, dodaje nam energii i witamin. Pokrzywa jest też dobra na włosy i paznokcie.

Zapytam cię też o czystek, bo z nim różnie bywa. Pamiętam, że był taki czas, że wszyscy się nim zachwycali, potem mówili, że jednak nie do końca.

Ania Angielczyk: Pojawia się taka moda na zioła, na przykład teraz mamy modę na gojnik, który smakuje podobnie do zielonej herbaty. Jest taki lekko cytrusowy. Mi bardzo smakuje. Śmiało można go pić samodzielnie, bez żadnego dodatku. Teraz bardzo dużo się o nim mówi, bo ma też fajne właściwości - oczyszcza, wzmacnia, generalnie jest dla nas super. Obecnie bardzo dobrze się sprzedaje i ludzie chętnie go piją. Teraz więc ten czystek gdzieś tam odszedł troszeczkę na bok. Myślę, że minie pół roku i jakieś kolejne zioło się wybije. 

Jak myślisz o swoim ulubionym napoju, to co pojawia ci się w głowie? 

Ania Angielczyk: Ja jestem fanką tej pokrzywy. Jeżeli chodzi o poranek, żeby było energetycznie i aromatycznie - bo ja zawsze mówię, że aromat też nas pobudza - dodajmy do pokrzywy trochę werbeny cytrynowej, jabłko oraz imbir. Te cztery składniki dodadzą nam witalności, energii i przygotują na cały dzień.

Posłuchaj całej rozmowy.

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET