Uratował pingwinowi życie. Ptak co roku pokonywał 8 tys. km, by do niego wrócić

3 min. czytania
Aktualizacja 12.02.2025
12.02.2025 14:03
Zareaguj Reakcja
---- ----

Ta historia brzmi nieprawdopodobnie, ale wydarzyła się naprawdę. 71-letni Brazylijczyk uratował pingwinowi życie. Ptak został z nim przez 11 miesięcy, a potem wracał co roku, pokonując ponad 8 tys. kilometrów. Na podstawie ich historii powstał wzruszający film.

Uratował pingwinowi życie. Ptak co roku wracał do jego domu
fot. youtube.com/@WonderWorldYTC
--1-- ----
  • 71-letni Brazylijczyk ocalił pingwina magellańskiego, a potem się z nim zaprzyjaźnił. Ich relacja była wyjątkowa
  • Dindim, jak nazwał go emerytowany murarz, co roku wracał do jego domu. W tym celu pokonywał ponad 8 tys. kilometrów
  • Ta niezwykła historia przyjaźni człowieka i pingwina stała się inspiracją do nakręcenia filmu - w roli głównej wystąpił Jean Reno

Pingwin co roku pokonywał 8 tys. km, by spotkać się z mężczyzną, który go ocalił

Ta niezwykła historia wielkiej przyjaźni ma swój początek w 2011 roku. Joao Pereira de Souza, skromny, emerytowany murarz z Brazylii, jak co dzień wyruszył na połów ryb. W pewnym momencie na plaży na wyspie niedaleko wybrzeży Rio de Janeiro dostrzegł pingwina magellańskiego - zwierzę umierało. Ptak był cały pokryty ropą i nie mógł się ruszać. Mężczyzna długo nie zastanawiał się nad tym, co powinien zrobić. Praktycznie od razu podjął decyzję, że zabiera zwierzę do domu. 71-latek przez kilka dni opiekował się rannym pingwinem - oczyszczał i pielęgnował jego pióra, karmił go i poił. Przez tydzień nawiązał z nim wyjątkową i - jak się później okazało - trwałą więź. Nadał mu nawet imię - Dindim.

W końcu ptak odzyskał zdrowie. Joao Pereira de Souza zabrał go na plażę i wypuścił do wody. Nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek będzie mu dane zobaczyć przyjaciela. Jakie było więc jego zdziwienie, kiedy zaledwie kilka godzin później Dindim wrócił do jego domu. Pingwin pozostał u 71-latka przez następnych 11 miesięcy. Potem zniknął, ale też nie na długo. Przez kilka kolejnych lat ptak co roku pokonywał prawdopodobnie około 8 tysięcy kilometrów (z okolic Argentyny i Chile), by znów znaleźć się u wybrzeży Rio de Janeiro.

- Przychodzi w czerwcu i odchodzi w lutym - tłumaczył Joao Pereira de Souza kilka lat temu. - Kocham pingwina jak własne dziecko i wierzę, że pingwin kocha mnie. Nikomu innemu nie pozwala się dotykać. Dziobie, jeśli ktoś się zbliży. Mi leży na kolanach, pozwala, żebym go podnosił, kąpał i karmił sardynkami - mówił Brazylijczyk. Joao Paulo Krajewski, biolog i dziennikarz, który jako pierwszy udokumentował historię Dindima i Brazylijczyka stwierdził, że nigdy wcześniej nie widział czegoś podobnego. - Myślę, że Dindin wierzy, że Joao jest częścią jego rodziny i prawdopodobnie myśli, że on również jest pingwinem. Kiedy go widzi, macha ogonem jak pies i piszczy z radości - wyjaśniał. 

Oglądaj

Historia pingwina i Brazylijczyka została zekranizowana

Ta niezwykła historia przyjaźni zainspirowała autorkę Alayne Kay Christian do napisania książki "Stary człowiek i jego pingwin" - podaje portal Onet.pl Pisarka chciała poznać dalsze losy Brazylijczyka i ptaka. Niestety okazuje się, że Joao Pereira de Souza od kilku lat bezskutecznie czeka na powrót Dindima. Nie wiadomo, co się stało ze zwierzęciem. Niewykluczone, że nie żyje. 

Historia Joao Pereira de Souza i Dindima została również zekranizowana. W 2014 roku powstał film "Mój przyjaciel pingwin". W roli głównej wystąpił francuski aktor Jean Reno. 

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET/edition.cnn.com/dailymail.co.uk/onet.pl