Dlaczego należy rzadko kosić trawnik? Biolożka wymienia 4 ważne powody
Idealnie przycięte trawniki to relikt przeszłości. Rzadsze koszenie, poza oszczędnością, ma kluczowe znaczenie dla gleby, roślin i owadów zapylających. Dowiedz się, dlaczego lepiej kosić tylko raz w roku.
- Częste koszenie zubaża glebę i osłabia roślinność, co wymaga większego nakładu pracy i kosztów
- Rzadsze koszenie poprawia jakość gleby, zwiększa bioróżnorodność i wspiera owady zapylające
- Optymalnym rozwiązaniem w miastach jest koszenie dwa lub trzy razy w sezonie lub stosowanie strefowego podejścia
Widok idealnie przystrzyżonego trawnika to dla wielu synonim porządku i estetyki. Często kosimy, żeby było "ładnie", zapominając, że pod powierzchnią ziemi toczy się niewidoczne życie, kluczowe dla zdrowia całego miejskiego ekosystemu. Okazuje się, że to, jak często chwytamy za kosiarkę, ma ogromny wpływ na jakość gleby, bioróżnorodność i odporność na zmiany klimatu.
Co dzieje się, gdy kosimy za często?
Z pozoru prosta czynność, jaką jest koszenie, wywołuje kaskadę negatywnych skutków. Intensywne przycinanie ogranicza ilość materii organicznej, która mogłaby ulec naturalnemu rozkładowi. To właśnie z niej powstaje próchnica – najważniejszy składnik gleby, poprawiający jej strukturę, żyzność i zdolność do magazynowania wody. Kiedy kosimy często, pozbawiamy glebę tego cennego "paliwa". W efekcie trawniki słabną, stają się bardziej podatne na suszę i choroby, a w konsekwencji wymagają coraz więcej nawożenia i podlewania. Wpadamy w błędne koło, które jest nie tylko kosztowne, ale i nieefektywne.
Rzadsze koszenie – więcej życia
Badania naukowców z projektu "ToBeLawn", prowadzone w Krakowie i Katowicach, jasno wskazują, że rzadsze koszenie przynosi zaskakujące korzyści. Analizując różne modele pielęgnacji – od intensywnego (sześć razy w sezonie) po biocenotyczne (raz na koniec sezonu) – naukowcy doszli do wniosku, że ograniczenie koszenia:
- Zwiększa biomasę i różnorodność roślin. Daje to szansę na wzrost i kwitnienie wielu gatunkom, które w innym przypadku byłyby stale przycinane.
- Wspiera owady zapylające. Więcej kwiatów oznacza więcej pożywienia dla pszczół i motyli.
- Poprawia retencję wody. Wyższa pokrywa roślinna działa jak naturalna osłona, stabilizując temperaturę i wilgotność gleby. Chroni to przed przesychaniem w upały i erozją w trakcie ulewnych deszczy.
- Tworzy lepsze warunki dla mikroorganizmów glebowych. To one odpowiadają za żyzność i zdolność gleby do wchłaniania zanieczyszczeń.
Złoty środek dla zieleni miejskiej
Oczywiście, nie wszędzie można wprowadzić skrajny model koszenia raz w roku. W miejscach, takich jak skrzyżowania czy pasy przydrożne, kluczowe jest bezpieczeństwo i dobra widoczność. Dr Małgorzata Stanek z Instytutu Botaniki PAN podkreśla, że optymalnym kompromisem w miastach wydają się dwa lub trzy koszenia w sezonie.
Warto też rozważyć podejście strefowe. W miejscach, gdzie estetyka i funkcjonalność są priorytetem, można utrzymać częstsze koszenie. Natomiast na innych, mniej uczęszczanych terenach, warto pozostawić fragmenty, które będą rzadziej koszone. To proste rozwiązanie może znacząco poprawić kondycję miejskiej przyrody bez rezygnowania z potrzeb mieszkańców.
Projekt "ToBeLawn" ma na celu nie tylko zbadanie problemu, ale także opracowanie praktycznych wytycznych dla samorządów. To pokazuje, że podejście do miejskiej zieleni ewoluuje – z czysto estetycznego staje się podejściem zrównoważonym i świadomym ekologicznie.
Źródło: CHILLIZET/ PAP