Chcesz mieć piękny trawnik? Wysiej na nim mikrokoniczynę. Ekspert wyjaśnia dlaczego
Czy lepiej mieć trawnik krótko przycięty, czy lepiej trawniko-łąkę? Ekspert z WWF, dr inż. Mikołaj Troczyński, tłumaczy, dlaczego to drugie rozwiązanie jest bardziej opłacalne, nie tylko dla naszych finansów, ale i dla środowiska.
- Ekspert wyjaśnia, jaka jest różnica pomiędzy trawniko-łąką a murawą
- Dowiedz się, dlaczego trawniki z mikrokoniczyną są rozwiązaniem tańszym i bardziej ekologicznym
Od lat toczy się dyskusja, czy ścinać trawę na kilka centymetrów, czy nie. Zwolennicy pierwszej opcji podkreślają, że taka murawa pięknie wygląda, choć aby ją utrzymać trzeba ogromnego nakładu pracy. Zwolennicy drugiej opcji wskazują, że wyższa trawa to opcja nie tylko przyjemniejsza dla oka, ale też odporniejsza i bardziej ekologiczna. W takiej trawie może znaleźć schronienie wiele zwierząt, a poza tym nie trzeba jej tak często podlewać, ponieważ dłużej utrzymuje się w niej wilgoć. O gustach się nie dyskutuje, więc skupmy się na ekologii, przyznając rację tej drugiej grupie osób. Potwierdza to ekspert.
Trawniko-łąki są zdrowsze i nie trzeba ich często podlewać
– Od paru lat rozwija się trend, a właściwie moda na takie naturalne trawniko-łąki, które mają znacznie większą różnorodność biologiczną. Poza tym są zdrowsze, trwalsze, odporniejsze na choroby, czy szkodniki. Nie trzeba ich też tak często podlewać i nawozić – tłumaczy dr inż. Mikołaj Troczyński, specjalista w Zespole Zrównoważonego Rozwoju Fundacji WWF Polska, i dodaje: – Najprostszym zabiegiem trawnikowym, który sprawi, że trawnik będzie pięknie rósł, jest... wsianie mikrokoniczyny. Jest to specjalna, niska odmiana koniczyny, która dobrze znosi koszenie, co więcej jako roślina bobowata wiąże azot z powietrza, czyli sama sobie produkuje nawóz. Poza tym głęboko się korzeni, w związku z czym nie potrzeba jej tak często podlewać, a zarówno wodą, jak i nawozem może się też dzielić z trawą. Skoszona trawa z koniczyną świetnie też nadaje się do kompostowania, ponieważ zawiera więcej azotu.
Podwójne korzyści wsiania mikrokoniczyny w trawę
Ekspert podkreśla, że to doskonały przykład na to, jak działa różnorodność biologiczna. Wprowadzenie jednego, odmiennego gatunku w stosunkowo jednorodną grupę roślin, czyli w tym przypadku wsianie koniczyny w mieszankę traw, pozwala osiągnąć podwójną korzyść:
- Zyskuje wygląd ogrodu i możliwość obserwacji przyrody. Koniczyna kwitnie (jeśli jej nie kosimy zbyt często), przyciąga pożyteczne pszczoły i inne owady, a poza tym bardzo ładnie wygląda na trawniku i zazielenia pożółkłą trawę. W prosty sposób zwiększamy różnorodność biologiczną na trawniku.
- Zyskuje nasz portfel oraz oszczędzamy wodę, nawozy i chemię, a także poświęcamy mniej czasu na zabiegi pielęgnacyjne. Koniczyna produkuje naturalny nawóz azotowy i poprawia strukturę gleby. Poza tym dzięki niej nie trzeba trawnika tak często podlewać. Jest on też bardziej odporny na choroby grzybowe i szkodniki.
– Wiem, że są osoby, które lubią trawkę przyciętą na 5 mm, taki golfowy dywanik. Rozumiem to. Tylko takie osoby muszę sobie zdawać sprawę z tego, że to wiąże się z dodatkowymi działaniami i kosztami – tłumaczy Mikołaj Troczyński i dodaje: – Aby utrzymać taki trawnik trzeba więcej pracy, nawozu, chemii i więcej wody (najczęściej czerpanej z wodociągów, choć deszczówka, by się tutaj świetnie sprawdziła). To wszystko zabiera czas i kosztuje, ale chodzi tu nie tylko koszty finansowe, ale również środowiskowe.
Jeśli więc marzysz o pięknym trawniku, zielonym nawet w upalne lato, rozważ wprowadzenie mikrokoniczyny. Może być koszona krótko na klasycznych trawnikach, ale świetnie sprawdzi się też przy wyższej murawie, która lepiej znosi upały i okresy suche. Można też pójść dalej i oprócz koniczyny wpuścić na trawnik inne ciekawe, kwitnące rośliny i stworzyć prawdziwą i bogatą trawniko-łąkę. Tego typu rozwiązanie jest nie tylko bardziej ekologiczne, ale też tańsze i wymaga mniej „obsługi”. Tak więc, zamiast w nieskończoność zwalczać „chwasty” na trawniku, lepiej je polubić i mądrze wykorzystać.
Źródło: CHILLIZET