Mówią o niej "kontynent w miniaturze". Polacy uwielbiają tę europejską wyspę [WYWIAD]
Teneryfa to największa i najbardziej znana wyspa archipelagu Wysp Kanaryjskich. To też idealny kierunek na wakacje poza sezonem. O tym, co warto tu zobaczyć i jak żyje się na Teneryfie, opowiedziała nam licencjonowana przewodniczka po Wyspach.
Jolanta Waligóra: Szukając informacji o Teneryfie, natknęłam się na takie stwierdzenie, że jest to kontynent w miniaturze, ponieważ występują tu różne typy krajobrazu i kilka stref klimatycznych. Czy też byś to tak określiła?
Dżesika Anna Szczęsny, licencjonowana przewodniczka po Wyspach Kanaryjskich: Jasne. Ja na każdej wycieczce mówię do mojej grupy, że mają wielkie szczęście, że wybrali właśnie Teneryfę na swoje wakacje. To jest jedyna wyspa, gdzie dostępne są wszystkie piętra roślinne, które występują na Kanarach. Zimą tego samego dnia można kąpać się w oceanie i pojechać na wulkan Teide i zobaczyć śnieg. Mamy też tu lasy sosnowe, które są przepiękne - zawsze zachwycają całą moją grupę - i lasy laurowe. Poza tym wyspa ma dwie strony: południową i północną i obie się od siebie różnią. Południe przypomina pustynię, zaś północ jest dużo bardziej zielona.
Czyli osoby, które wolą naturę, powinny raczej celować w północ, a miłośnicy pustynnych klimatów i leżenia na plaży w południe.
Dżesika Anna Szczęsny: Dokładnie. Na północy ta pogoda jednak często jest deszczowa, dlatego też jest tu dużo bardziej zielono. A na południu ta pogoda jest raczej pewna. Jak ktoś szuka słońca na Teneryfie, niech lepiej postawi na południe wyspy.
Domyślam się, że przed przyjazdem tutaj miałaś jakieś oczekiwania, wyobrażenia o Teneryfie. Czym najbardziej zaskoczyła cię wyspa?
Dżesika Anna Szczęsny: W wieku sześciu lat przyjechałam na wakacje na Gran Canarię. Na południu wyspy - z tego co zapamiętałam - były tylko plaże z białym piaskiem. Z kolei jak leciałam pierwszy raz na Teneryfę (docelowo wówczas podróżowałam na La Gomerę) nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo byłam przygotowana na inny kierunek. Wiedziałam tylko, że jest tutaj najwyższy szczyt Hiszpanii. Szczerze zaskoczyły mnie czarne plaże z wulkanicznym piaskiem. Są one przepiękne, jestem ich fanką.
Ja również, uwielbiam ten klimat. Wyczytałam też, że Wyspy Kanaryjskie to jedno z najlepszych miejsc na świecie do obserwowania gwiazd. Podobno dużą popularnością cieszy się Teide i okolice wulkanu. Czy rzeczywiście Teneryfa to raj dla miłośników astronomii?
Dżesika Anna Szczęsny: Tak. Trzy Wyspy Kanaryjskie, a konkretnie Teneryfa, La Palma i Fuerteventura mają najlepsze warunki do obserwacji gwiazd. I na dwóch z tych wysp - na Teneryfie i La Palmie - znajdują się obserwatoria astronomiczne. I faktycznie w połowie sierpnia, kiedy dochodzi do deszczu Perseidów, wszyscy wybierają się do Parku Narodowego Teide. Co prawda nie można tam nocować, ale straż wtedy trochę przymyka na to oko. Wiele osób przyjeżdża kamperami, samochodami - oczywiście nikt namiotów nie rozkłada. Przepięknie widać stamtąd spadające gwiazdy. Jest się dużo wyżej, bo na ponad 2000 m n.p.m. i niebo jest tam tak czyste, że robi to wrażenie. Wydaje się, że można dosięgnąć spadających gwiazd.
Brzmi niesamowicie. A skoro już poruszyłyśmy temat wulkanu, chciałam cię zapytać, w jaki sposób można się na niego dostać.
Dżesika Anna Szczęsny: Istnieją trzy sposoby zdobycia Teide. Na szczyt wulkanu codziennie może wejść tylko 200 osób. Trzeba posiadać specjalne pozwolenie, o które aplikuje się odpowiednio wcześniej, miesiąc, dwa, a nawet trzy. Taki dokument jest bezpłatny i można go uzyskać na stronie Parku Narodowego. Pierwszym sposobem zdobycia wulkanu jest zakup biletu na kolejkę, która zabiera nas z 2300 m na 3555 m. Stamtąd można iść dalej już tylko ze wspomnianym pozwoleniem. Drugą opcją jest wędrówka szlakiem, który rozpoczyna się u podstawy wulkanu, na wysokości około 2000 m. To jest praktycznie całodzienna wycieczka - spokojnie 6-7 godzin wędrówki w obie strony w przypadku osób z przeciętną kondycją. Trzecią możliwością jest nocne wejście na wulkan. Nie polecam tego zimą, bo naprawdę warunki atmosferyczne, które panują wtedy na górze, są trudne. Może być śnieżyca, mogą być opady deszczu. Jeżeli dojdzie się do poziomu górnej stacji kolejki przed godziną 9.00 rano, można wejść na szczyt bez pozwolenia. (Rozmowa była przeprowadzana w 2022 roku. Od 2023 r. okazanie pozwolenia, nawet przed godz. 9.00, jest konieczne - przyp. red).
Zapewne byłaś na wulkanie, robi wrażenie?
Dżesika Anna Szczęsny: Jasne! To jest coś, co trzeba zobaczyć. A ta kolejka, która tam powstała na początku lat 70., to nie ukrywajmy, jest najlepszym biznesem na wyspie. Bo każdy, kto przyjeżdża na Teneryfę, chce wjechać na wulkan. Trzeba mieć jednak na uwadze, że kolejka nie zawsze jest czynna. Nie kursuje, kiedy wieje mocny wiatr i kiedy są opady śniegu.
Ile kosztuje wjazd kolejką linową? To droga sprawa?
Dżesika Anna Szczęsny: Od 1 maja 2022 r. cena wzrosła. Teraz wjazd i zjazd kolejką dla osoby dorosłej to koszt w wysokości 38 euro. Dzieci poniżej 14. roku życia zapłacą 19 euro. (Obecnie cena za osobę dorosłą to 41 euro, a za dziecko 20,50 euro - przyp. red).
Chciałabym też poruszyć z tobą temat kalimy. Dla tych, co nie wiedzą, to zjawisko związane z burzami piaskowymi nad Saharą. Wiatr przenosi gorące masy powietrza wraz z ziarenkami piasku nad Oceanem Atlantyckim. W efekcie pył dociera na Wyspy Kanaryjskie, pokrywając domy, ulice i bardzo ograniczając widoczność. Czy sama doświadczyłaś tego zjawiska?
Dżesika Anna Szczęsny: Oczywiście i to nie raz. W lutym 2020 roku Teneryfę nawiedziła naprawdę straszna kalima. Widoczność była bodajże na 10 metrów. W niektórych miejscach nie można było zobaczyć końcówki swojej ręki wyciągniętej na wprost. Nazwali ją kalimą stulecia. Bardzo często to zjawisko dociera tutaj na Wyspy. Zimą jeszcze można je znieść, bo temperatury oscylują w granicach 25 stopni Celsjusza, ale latem... W minionym roku (2021 - przyp. red) na przykład termometr w moim samochodzie pokazał ponad 40 stopni Celsjusza.
I to jest pewnie momentalna zmiana temperatury.
Dżesika Anna Szczęsny: Dokładnie. To jest bardzo gorący wiatr. Jak wyjdzie się na zewnątrz, bucha takie ciepło, jak z piekarnika. A już nie wspominam o tym, że trzeba posprzątać po takiej kalimie. Cały dom, samochody, dosłownie wszystko jest w piasku.
To zjawisko jest niebezpieczne?
Dżesika Anna Szczęsny: Kiedy przyjechałam tutaj na wyspę i doświadczyłam tych pierwszych kalim, faktycznie zaczęłam częściej chorować niż w Polsce. Wydaje mi się, że po tych 7 latach moje ciało już się trochę do tego przyzwyczaiło. Jest to jednak pył, który osiada gdzieś tam w środku, oczy łzawią, pojawia się katar. Mam koleżankę, która tutaj mieszka i niedawno pytała mnie, czy mogłabym jej polecić jakieś tabletki na oczyszczenie po tej kalimie, bo nie znosi jej zbyt dobrze. W czasie kalimy najlepiej więc zostać w środku. Nawet lokalna medie ostrzegają przed tym zjawiskiem i radzą, aby nie wychodzić z domu. Szczególnie tyczy się to dzieci.
Teneryfa jest bardzo popularnym kierunkiem, sezon trwa tutaj 12 miesięcy. Do wybuchu pandemii wyspę odwiedzało około 5 milionów podróżnych rocznie. W jakim okresie więc najlepiej przyjechać na Teneryfę, jeśli nie chcemy spotkać tłumów? Czy jest to w ogóle możliwe?
Dżesika Anna Szczęsny: Sezon faktycznie trwa tutaj przez cały rok, ale jest to możliwe. Zimą na Teneryfę przyjeżdżają głównie seniorzy, którzy mają tutaj swoje posiadłości. I to jest najlepszy typ turysty. Oni są co prawda wymagający, ale zostawiają na wyspie bardzo dużo pieniędzy. Latem natomiast jest bardziej turystyka rodzinna. Od czerwca do końca sierpnia jest dosyć tłoczno. Moim zdaniem najlepszy okres to maj, wrzesień i październik. To są takie miesiące, kiedy jest naprawdę fajna pogoda i nie ma dużo ludzi.
Co roku na Teneryfie organizowany jest karnawał. To jedna z największych tego typu imprez na świecie, zaraz po karnawale w Rio de Janeiro. Miałaś okazję w nim uczestniczyć?
Dżesika Anna Szczęsny: Oczywiście! Karnawał to jest wielkie wydarzenie tutaj na wyspie. Tak jak powiedziałaś, to drugi największy karnawał na świecie. On się rozrósł do takiej rangi, ponieważ Franco za czasów swoich rządów zakazał organizacji karnawału na kontynentalnej Hiszpanii. Tu natomiast, na Teneryfie, mógł się odbywać, chociaż pod inną nazwą. Co ciekawe, karnawał tradycyjnie organizowany jest w lutym, ale w tym roku (2022 - przyp. red) został przeniesiony na czerwiec przez pandemię koronawirusa. Na początku zawsze są takie występy w salach zamkniętych, wybierana jest też królowa karnawału. W ostatnim tygodniu karnawał przenosi się na ulicę i to jest wielka impreza. Jak ktoś chce w tym czasie odwiedzić Teneryfę, naprawdę warto.
Co się wtedy dzieje na ulicach?
Dżesika Anna Szczęsny: Wszyscy się przebierają. Te stroje... naprawdę nie wiem, skąd Kanaryjczycy czerpią pomysły. Niektóre są bardzo zaskakujące i tylko pogratulować fantazji (śmiech). Na części ulic są rozstawiane sceny, są parady. W przedostatni dzień imprezy odbywa się pogrzeb sardynki. Jest taka wielka sardynka zrobiona z kartonów i innych materiałów i za nią idą Kanaryjczycy ubrani cali na czarno. Wszyscy płaczą albo udają, że płaczą, bo karnawał się kończy. Na koniec sardynka jest palona.
Wszędzie piszą, że mieszkańcy Teneryfy to niezwykle mili i pomocni ludzie. Czy rzeczywiście na wyspie można spotkać się z taką życzliwością ze strony lokalsów?
Dżesika Anna Szczęsny: Tak. To jest jednak troszeczkę inny klimat niż ten, który jest w Polsce, bardziej południowy, bardziej taki tranquilo (z hiszp. nie martw się - przyp. red), spokojnie, nigdzie nam się nie śpieszy. Wszyscy są uśmiechnięci. No jest ten luz, można go odczuć tutaj na wyspie. Kiedy przyjechałam na Teneryfę, spotkałam się z wielką pomocą ze strony mieszkańców. Ale muszę zaznaczyć, że język hiszpański wiele ułatwia. Jeżeli mówi się po hiszpańsku, jest się jeszcze lepiej przyjmowanym.
A po angielsku można dogadać się z Kanaryjczykami?
Dżesika Anna Szczęsny: Można. Ja nawet miałam na początku trudności związane z nauką hiszpańskiego, bo wiedziałam, że gdzie nie pójdę, tam też dogadam się po angielsku - w restauracjach, barach, sklepach. Jeśli natomiast chodzi o urzędowe sprawy czy wizytę u lekarza, no to tu już jest problem. Albo nie chcą mówić po angielsku, albo nie potrafią.
Polecasz jakieś miejsca na Teneryfie, które często są pomijane w przewodnikach, a są prawdziwymi perełkami wyspy?
Dżesika Anna Szczęsny: Ja zawsze mówię do moich grup, aby pamiętali o tym, że Teneryfa to nie tylko plaże, wulkan Teide i wioska Masca. To przede wszystkim szlaki, których jest tutaj mnóstwo. Czy to szlaki przez krajobrazy wulkaniczne, las sosny kanaryjskiej, czy przez lasy laurowe. Moim zdaniem to jest najlepszy sposób na zwiedzanie wyspy. Poza szlakami polecam między innymi miasteczko La Orotava na północy, troszeczkę omijane przez turystów. A teraz jeszcze dzieje się tam coś niesamowitego. La Orotava słynie z tego, że bardzo hucznie obchodzi święto Bożego Ciała. Wtedy na głównym placu usypywany jest dywan z piasku ze scenami biblijnymi, ale również ze scenami przedstawiającymi aktualne wydarzenia. W tym roku (2022 - przyp. red) jeden z obrazków będzie ukazywał erupcję wulkanu na La Pamie, do której doszło w 2021 roku, a drugi sytuację w Ukrainie. Naprawdę warto to zobaczyć. W większości dywan usypywany jest z piasków wulkanicznych pochodzących z Parku Narodowego. One mają przeróżne barwy i kolory - nikt nie musi używać żadnych barwników. Po prostu pracownicy jeżdżą po całej wyspie i szukają przeróżnych kolorów piasku.
Jakich potraw trzeba spróbować będąc na Teneryfie?
Dżesika Anna Szczęsny: Oj, tego jest mnóstwo. Kuchnia kanaryjska bazuje na kuchni rdzennych mieszkańców, czyli Guanczy. Bardzo popularne są tutaj takie restauracje, które nazywają się guacinche - najlepsze znajdują się na północy wyspy, w dolinie La Orotavy. Serwują tam przede wszystkim mięso z grilla. Zjemy też słynną kanaryjską zupę escaldón, zagęszczaną tutejszą mąką gofio. Tej gofio trzeba tutaj spróbować. Jest kilka dań na jej bazie, takich popularnych do spróbowania. I ostatnio nawet Kanaryjczycy zaczęli produkować lody o smaku gofio. Jest to mąka zrobiona z ziaren, które przed zmieleniem zostały uprażone. Także jak ktoś spróbuje potrawy na bazie gofio, poczuje delikatny smak spalenizny. Co jeszcze? Przede wszystkim kanaryjskie desery. Jest ich sporo, na przykład polvito uruguayo. Trzeba zaznaczyć, że te kanaryjskie desery naprawdę są słodkie. Mieszkańcy Wysp bardzo lubią słodki smak. Przede wszystkim można to zauważyć, próbując ich słynnych likierów (bananowego, z drzewa smoczego) lub rumu miodowego. Dla osób, które nie lubią słodkich alkoholi, są kanaryjskie wina, naprawdę przepyszne.
Chciałabym też wysłuchać twojej historii, która - nie ukrywam - niezwykle mnie zaintrygowała. Pisałaś mi, że przyjechałaś na Teneryfę 7 lat temu, byłaś z koleżanką, miałaś w kieszeni 200 euro i mieszkałaś na ulicy.
Dżesika Anna Szczęsny: Moje dzieciństwo do łatwych nie należało. Urodziłam się z problemami zdrowotnymi I spędziłam wiele lat w szpitalu. Po ostatniej operacji rodzice zabrali mnie na wakacje na Gran Canarię. Ten wyjazd zapadł mi w pamięć i bardzo chciałam wrócić na Wyspy Kanaryjskie. Upatrzyłam sobie La Gomerę, ale jako, że z Polski nie było wtedy jeszcze żadnych bezpośrednich lotów, przyleciałam z koleżanką na Teneryfę. Faktycznie, był taki okres, że mieszkałyśmy na ulicy i zarabiałyśmy pieniądze, robiąc bańki mydlane. W ten sposób najpierw się utrzymywałyśmy. To nam wystarczało, ale później moja koleżanka uparła się, żeby znaleźć pracę. Powiedziałam wtedy: "Czemu nie, nigdzie się nie śpieszę, a na La Gomerę i tak w końcu pojadę". No i zaczęłyśmy sprzedawać sukienki na hotelowych basenach. Czas mijał i jakoś tak zostałam tutaj na wyspie. Później poznałam mojego partnera, z którym mam dwójkę dzieci. Uprzedzę twoje pytanie - to Polak. Tak jakoś się stało, że znaleźliśmy się na Teneryfie.
Historia jak z filmu. A Teneryfa dalej cię zachwyca, czy może już przywykłaś do tych krajobrazów?
Dżesika Anna Szczęsny: Dalej mnie zachwyca. Ja odwiedziłam prawie wszystkie wyspy, została mi tylko jedna i mam nadzieję, że w tym miesiącu na nią pojadę, mianowicie El Hierro (rozmowa była przeprowadzana w czerwcu 2022 roku - przyp. red). I jak ktoś mnie pyta, która z wysp najbardziej mi się podoba, to to jest naprawdę trudne pytanie, bo każda ma co innego do zaoferowania. Fakt, na Teneryfie są wszystkie te wyspy tak naprawdę, ale ja bardzo lubię też wyskoczyć na Lanzarote, zobaczyć ten wulkaniczny krajobraz i przepiękną architekturę Césara Manrique. Lubię pojechać na Fuerteventurę, poleżeć na przepięknej, jasnej plaży. Uwielbiam Gran Canarię za góry. La Palmę za jej przepiękne szlaki. Na La Gomerze jestem praktycznie co tydzień z moją wycieczką. Te wyspy mnie nie nudzą.
Ile kosztuj życie na Teneryfie? Ile trzeba zapłacić na przykład za obiad w restauracji czy artykuły spożywcze?
Dżesika Anna Szczęsny: Myślę, że to są podobne ceny, do tych w Polsce, może czasami nieco niższe (rozmowa była przeprowadzana w czerwcu 2022 roku - przyp. red). Ciekawą kwestią jest cena paliwa. Na Teneryfie, to znaczy na Wyspach Kanaryjskich, jest najtańsze paliwo w całej Hiszpanii. Jest dostarczane tutaj z Afryki, więc nie ma długiej drogi do pokonania, a co za tym idzie - jest trochę tańsze niż w kontynentalnej Hiszpanii. Do niedawna litr paliwa kosztował mniej niż euro. Także naprawdę mało. Oczywiście w przeciągu ostatnich miesięcy te ceny poszły w górę i teraz oficjalna cena paliwa tutaj to jest 1,5 euro. Ale rząd Wysp Kanaryjskich dopłaca niecałe dwadzieścia centów do każdego litra paliwa. Także jak idzie się zapłacić za benzynę, to można się miło zaskoczyć, bo ta cena jest dużo niższa, niż było to pokazane na liczniku.
Jakie są minusy życia na Teneryfie?
Dżesika Anna Szczęsny: Jednym z takich pierwszych minusów, które zauważyłam, to jest to, że codziennie muszę patrzeć na kalendarz, bo ta pogoda mało się od siebie różni. Czasami jak wstaję, to muszę się kilka minut zastanowić, jaki mamy miesiąc, bo patrząc za okno, trudno powiedzieć (śmiech). Mieszkam na południu Teneryfy i często brakuje mi zieleni. Chętnie zamieszkałabym na północy, ale musiałabym wtedy dojeżdżać do pracy i tracić dwie godziny.
A czym najlepiej poruszać się po Teneryfie?
Dżesika Anna Szczęsny: Na Teneryfie działa taki przewoźnik autokarowy, który nazywa się TITSA. Całe szczęście powstała taka aplikacja, w której można sprawdzić, za ile autobus faktycznie przyjedzie. Wcześniej - mimo tego że na przystankach były podane godziny - to nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością. Wiadomo, to są Kanary, tutaj nikt się nie śpieszy. Jak kierowca autobusu zobaczy znajomego na ulicy, to nie ma żadnego problemu, żeby zatrzymać się i chwilę z nim poplotkować. To jest nieważne, że stoją za nim inne samochody.
To powiedz mi jeszcze na koniec, czy Teneryfa to twoje miejsce na ziemi?
Dżesika Anna Szczęsny: Tak, nie zamierzam się stąd wyprowadzać. Chociaż kto wie, co przyniesie życie. Ja mam dwóch synów, starszy ma pięć lat, młodszy rok i uważam, że to jest naprawdę doskonałe miejsce, żeby wychowywać dzieci. Nie jesteśmy zamknięci w domu przez zimę. Przez cały rok możemy sobie gdzieś pójść, czy to na plażę, czy do lasu, czy pojechać na wulkan.
Bardzo ci dziękuję za rozmowę.
Dżesika Anna Szczęsny: Dziękuję ci bardzo.