„Holenderska Wenecja” przyciąga tłumy. Mieszkańcy nie mogą normalnie wyjść z domu
Mieszkańcy tej miejscowości zamiast ulicami na co dzień przemieszkają się kanałami. Wbrew pozorom wcale nie chodzi o Wenecję. Giethoorn znajduje się w północno-wschodniej Holandii. To jedna z najbardziej malowniczych wiosek w kraju. Rocznie przyjeżdżają tu setki tysięcy turystów. W sezonie jest bardzo tłoczno.
- Jak Giethoorn stało się miejscowością z kanałami zamiast ulic.
- Dlaczego małe łodzie elektryczne są najpopularniejszym środkiem transportu w Giethoorn.
- Co sprawia, że turyści bywają uciążliwi dla mieszkańców Giethoorn.
- Jakie korzyści turystyka przynosi mieszkańcom.
Kanały stworzyły tu „sieć dróg”. Małe łodzie elektryczne zastąpiły samochody
Kanały zamiast ulic większości z nas od razu przywodzą na myśl Wenecję – włoskie miasto na wodzie, w którym łodzie zastępują samochody. Okazuje się jednak, że to rozwiązanie sprawdziło się także w innych częściach świata. Mieszkańcy Giethoorn, niewielkiej wioski położonej w prowincji Overijssel w Holandii, również poruszają się głównie wodnymi szlakami. Ta wyjątkowo urokliwa i malownicza miejscowość bywa, nie bez powodu, nazywana „holenderską Wenecją”. Zachwyca siecią kanałów i drewnianymi mostkami.
Dlaczego mieszkańcy Giethoorn przemieszczają się po wiosce w ten nietypowy sposób? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy sięgnąć pamięcią wstecz. Charakterystyczny układ kanałów powstał bowiem jeszcze w średniowieczu – podczas wydobycia torfu. Z czasem kanały, w naturalny sposób, napełniły się wodą. Stworzyła sieć „dróg”.
Mieszkańcy przystosowali się do tych warunków. Do dziś historyczna część miejscowości nie ma tradycyjnych ulic. Najpopularniejszym środkiem transportu są małe łodzie elektryczne. Kajaki i canoe cieszą się uznaniem głównie latem. Z kolei wzdłuż kanałów biegną wąskie ścieżki, po których mieszkańcy mogą poruszać się pieszo lub rowerami.
Turyści bywają uciążliwi. Najgorzej jest wiosną i latem
Giethoorn to niewielka wieś. Mieszka tu około 2,5–3 tys. osób. Wiele rodzin ceni spokój i kameralną atmosferę tego miejsca. Niestety z roku na roku coraz trudniej jej zaznać. Miejscowość cieszy się bowiem dużą popularnością. Statystyki mówią, że rocznie przybywa tu od kilkuset tysięcy do nawet ponad 1 miliona odwiedzających. Najgorzej jest w sezonie letnim. W weekendy wioska bywa bardzo zatłoczona. Mieszkańcy nie mogą prowadzić normalnego, codziennego życia. Przebicie się przez tłumy graniczy z cudem. Na kanałach tworzą się „korki”. Hałas i brak prywatności są nie do zniesienia. Odwiedzający nie zawsze szanują prywatność mieszkańców.
Oczywiście wielu mieszkańców docenia korzyści, które płyną z turystyki. Rozwój restauracji, hoteli i wypożyczalni łodzi sprawia, że w miejscowości pojawiają się nowe miejsca pracy. Zainteresowanie regionem napawa dumą, jednak rodziny, które żyją w Giethoorn doceniają czas poza sezonem – wówczas mogą cieszyć się sielskim klimatem wioski.
Źródło: ChilliZET/Wikipedia/BBC