Warmia wciąż kryje skarby. Ekspert: wiele z nich ukryto przed Armią Czerwoną

3 min. czytania
Aktualizacja 16.11.2025
16.11.2025 08:54
Zareaguj Reakcja
---- ----

Na Warmii odkryto cenne kielichy sprzed trzech stuleci – były ukryte w małym kościele w Czernikach pod Kętrzynem. To nie wyjątek. Według ekspertów region nadal skrywa ukryte przed wojną i powojennym chaosem rzeźby, precjoza i elementy liturgiczne. "Optymistycznie można powiedzieć, że przetrwała połowa" – ocenia ks. dr Zbigniew Czernik, dyrektor Muzeum Archidiecezji Warmińskiej.

Eksponaty w Zamku Biskupim w Lidzbarku Warminskim
fot. Albin Marciniak/East News
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jakie znaleziska trafiły do Muzeum Archidiecezji Warmińskiej.
  • Dlaczego XVIII-wieczne kielichy z Czernik są cenne historycznie.
  • Jak wojenne grabieże wpłynęły na straty zabytków na Warmii.
  • Kto decyduje o losie odkrytych zabytków w kościołach.

W ostatnich miesiącach do Muzeum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie trafiły trzy XVIII-wieczne kielichy oraz lichtarz z niepozornego, wiejskiego kościoła w Czernikach. Proste, skromne w formie naczynia liturgiczne okazały się znaleziskiem o dużej wartości historycznej — punce na stopach wskazują jednoznacznie, że powstały w renomowanych warsztatach w Królewcu.

Jak podkreśla ks. dr Zbigniew Czernik, okres ich powstania — pierwsza ćwierć XVIII wieku — był dla Warmii czasem odbudowy po potopie szwedzkim. To właśnie wtedy, po masowych grabieżach XVII stulecia, lokalne warsztaty w Królewcu, Elblągu czy Olsztynie pracowały pełną parą, by wyposażyć na nowo kościoły.

Dziś, ponad 300 lat później, te obiekty "wracają" często przypadkowo — odnajdywane na strychach plebanii, w zakrystiach, czy domowych skrzyniach.

– Myślę, że część rzeczy wciąż jest ukryta. Bez wątpienia wiele z przedwojennego wyposażenia kościołów bezpowrotnie przepadło, ale na pewno są takie, które czekają na odnalezienie — mówi ks. Czernik.

Dlaczego tak wiele zabytków zniknęło? Warmia i Mazury a wojenne ukrycia

Warmia ma dokładne spisy wyposażenia kościołów z 1910 roku, a także jeszcze starszy — XVI-wieczny — wykaz sporządzony za czasów biskupa Marcina Kromera. Wystarczy porównać te dokumenty, by zobaczyć skalę strat.

Największe straty poniesiono w XVII wieku podczas potopu szwedzkiego — wtedy grabieżom padły nie tylko świątynie, lecz także całe osady. To w tym czasie z Fromborka skradziono m.in. księgozbiór Mikołaja Kopernika. Dlatego przedmioty, które przetrwały szwedzką nawałę, są dziś uważane za najcenniejsze: gotyckie kielichy, monstrancje, obrazy i rzeźby zamawiane w wybitnych warsztatach Królewca, Gdańska, Elbląga i Torunia.

Redakcja poleca

Wiek XX przyniósł kolejne uderzenie

Gdy Armia Czerwona wkroczyła do dawnych Prus Wschodnich, część cennych obiektów ukryto — w kościelnych strychach, na plebaniach, piwnicach, czasem w prywatnych domach. Część wróciła po wojnie, część nigdy nie została ujawniona, a część zaginęła.

To właśnie dlatego tak wiele zabytkowych przedmiotów do dzisiaj jest odkrywana w nietypowych miejscach.

Co jeszcze może kryć Warmia? Ekspert: "Nikt nie jest w stanie powiedzieć"

– Każdy, kto zna realia Warmii i Mazur, nie dziwi się temu. To są wciąż odczuwalne skutki II wojny światowej i tego, co się po niej działo na tych ziemiach — tłumaczy ks. Czernik.

Szacuje, że jeśli patrzeć optymistycznie, do naszych czasów przetrwała około połowa dawnego wyposażenia warmińskich świątyń. Reszta wciąż jest nieodnaleziona lub zaginęła na zawsze.

O wiele trudniej jest ocenić skalę strat na Mazurach — przed wojną region ten był w większości protestancki, a powojenna wymiana ludności spowodowała niemal całkowite zerwanie ciągłości opieki nad kościołami.

Redakcja poleca

Odnalezione, ale nie oddane — kto decyduje o muzealnych skarbach

Wbrew pozorom, odkrycie zabytku kścielnego nie oznacza automatycznego trafienia go do muzeum. Decyzja należy wyłącznie do proboszcza parafii, do której przedmiot należy.

– Czasem proszę o przekazanie jakiegoś obiektu do muzeum, ale nie zawsze moja prośba musi zostać spełniona – zaznacza dyrektor. Nawet jeśli artefakt trafi do muzeum, pozostaje w depozycie parafii, a nie staje się własnością instytucji.
Ukryte kielichy, zapomniane rzeźby, strychy pełne historii

Wszystko to sprawia, że Warmia i Mazury — region zwykle kojarzony z jeziorami i ciszą — kryją w sobie drugą, mniej znaną warstwę opowieści. O strychach, w których odnaleziono je po dekadach. O przedmiotach, które przetrwały wojny, najazdy, wędrówki ludów i zmianę granic. O historii, która żyje między deskami starożytnej zakrystii. I o skarbach, które — jak mówią eksperci — wciąż czekają na odkrycie.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET