W czasach PRL nazywano ją polską królową bluesa. "W trasie rozdawała swoje ubrania"

3 min. czytania
Aktualizacja 27.10.2025
27.10.2025 07:11
Obserwuj nas w Google
---- ----

Mira Kubasińska, charyzmatyczna wokalistka legendarnego zespołu Breakout, to postać, która na zawsze zmieniła oblicze polskiej sceny muzycznej przełomu lat 60. i 70. Jednak to, co ją wyróżniało, to nie tylko charakterystyczny głos i sceniczna charyzma. Była też "cudownym człowiekiem" o niezwykłej empatii – do tego stopnia, że w trasie koncertowej potrafiła rozdać swoje ulubione ubrania potrzebującym.

Mira Kubasińska i Tadeusz Nalepa
fot. Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki
--1-- ----
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jakie znaczenie miała dla polskiej muzyki Mira Kubasińska.
  • Dlaczego Mira Kubasińska była ikoną polskiego bluesa i rocka.
  • Co charakteryzowało osobowość Miry Kubasińskiej.
  • Jakie były kulisy życia Miry Kubasińskiej poza sceną.

25 października minęła kolejna rocznica śmierci Miry Kubasińskiej. Artystka, która wraz z Tadeuszem Nalepą w 1965 roku współtworzyła najpierw zespół Blackout, a następnie kultowy Breakout, do dziś pozostaje ikoną polskiego bluesa i rocka. Lecz za kulisami sceny kryła się kobieta o wyjątkowej, niemal filmowej osobowości.

Gwiazda z dziesięcioma walizkami i bez pieniędzy

Jak wspominali członkowie zespołu, Mira Kubasińska była niepoprawną miłośniczką mody. Harmonijkarz Breakoutu, Tadeusz Trzciński, z przymrużeniem oka wspominał jej szał zakupów, zwłaszcza podczas wyjazdów zagranicznych: "Pamiętam, że Mira ciągle nie miała pieniędzy, bo wszystko wydawała na ubrania. [...] Ile gotówki by nie miała, tyle potrafiła wydać na ciuchy." Efektem tego były jej "potężne bagaże", nierzadko składające się z dziesięciu walizek na trasie po Polsce.

Jednak to, co wydawałoby się kaprysem gwiazdy, miało drugie, niezwykle ciepłe oblicze. Trzciński relacjonował: "Gdy graliśmy koncerty w całej Polsce, często ludzie przychodzili do nas, prosząc o wsparcie finansowe. Mira nigdy nie dawała im pieniędzy, ale rozdawała swoje ubrania." Ten gest najlepiej podsumowuje, jaką osobą była poza sceną: otwartą, serdeczną i szalenie empatyczną – jak zgodnie podkreślali jej współpracownicy.

Oryginalność i charyzma bez narcyzmu

Unikalność Miry Kubasińskiej tkwiła w autentyczności. "Uważam, że jej oryginalność polegała na tym, że była sobą. Swoją osobowość i otwartość w życiu przenosiła na scenę i tym dawała zespołowi brzmienie i styl" – mówił Józef Skrzek, założyciel SBB i były członek Breakoutu. Podkreślał, że w jej zachowaniu "nie było... lansowania się lub narcyzmu".

Marek Surzyn, muzyk Breakoutu, dodawał, że Mira była "świetnym kolegą i przyjacielem", na którą zawsze można było liczyć w najtrudniejszych chwilach. To jej charakter, naturalny i czysty głos, sprawiał, że miała "charyzmę, to czego często brakuje dzisiejszym wybitnym piosenkarkom."

Redakcja poleca

Przełom w polskiej muzyce

Choć jej osobowość była ciepła i bezkonfliktowa, jej wpływ na muzykę był rewolucyjny. W lutym 1968 roku, kiedy Tadeusz Nalepa przekształcił Blackout w Breakout, nastąpiła radykalna zmiana stylu. Debiutancka płyta "Na drugim brzegu tęczy" (1969) z takimi przebojami zaśpiewanymi przez Kubasińską jak "Poszłabym za tobą" i "Gdybyś kochał, hej", była prawdziwym objawieniem na polskiej scenie muzycznej.

Reżyser Mariusz Wilczyński, który wykorzystał muzykę Tadeusza Nalepy w swoim filmie, ujął to dosadnie: "Ten album spadł z nieba jak meteoryt i rozbił dotychczasowy model polskiej muzyki rozrywkowej na kawałki."
Breakout nagrał łącznie dziesięć albumów, z czego Mira Kubasińska zaśpiewała na sześciu, na stałe wpisując się do kanonu polskiego bluesa, rocka i hard rocka.

Oglądaj

Od gwiazdy do pracownika Dworca Centralnego

Po rozwiązaniu Breakoutu w 1982 roku Mira Kubasińska niespodziewanie wycofała się z estrady. Jako gwiazda pierwszej wielkości, która na koncertach w Holandii była traktowana jak rodzynek (bo "Niewiele kobiet śpiewało tam bluesa i rocka"), musiała zmierzyć się z nową rzeczywistością. Pracowała jako dostawca słodyczy, malowała figurki Smerfów, szyła szelki, a nawet pracowała w barku na Dworcu Centralnym, starając się związać koniec z końcem.

Okazjonalnie wracała do muzyki, współpracując z czołowymi zespołami bluesowymi. Planowała nawet wielki powrót i nagranie solowej płyty w 2005 roku. "Mówiłem jej, że będzie drugą Tiną Turner, bo miała taki zachrypnięty głos. Mówiłem, że to będzie dobry powrót i wtedy wszystko pękło" – wspominał autor tekstów Bogdan Loebl.

Mira Kubasińska zmarła nagle 25 października 2005 roku. Mimo trudnej walki o byt w post-PRLowskiej rzeczywistości, dla fanów i przyjaciół na zawsze pozostała uosobieniem charyzmy, oryginalności i bezgranicznej empatii, która – dosłownie – kazała jej oddawać swoje ubrania.

Redakcja poleca

Źródło: CHILLIZET