W czasach PRL nazywano ją polską królową bluesa. "W trasie rozdawała swoje ubrania"
Mira Kubasińska, charyzmatyczna wokalistka legendarnego zespołu Breakout, to postać, która na zawsze zmieniła oblicze polskiej sceny muzycznej przełomu lat 60. i 70. Jednak to, co ją wyróżniało, to nie tylko charakterystyczny głos i sceniczna charyzma. Była też "cudownym człowiekiem" o niezwykłej empatii – do tego stopnia, że w trasie koncertowej potrafiła rozdać swoje ulubione ubrania potrzebującym.
- Jakie znaczenie miała dla polskiej muzyki Mira Kubasińska.
- Dlaczego Mira Kubasińska była ikoną polskiego bluesa i rocka.
- Co charakteryzowało osobowość Miry Kubasińskiej.
- Jakie były kulisy życia Miry Kubasińskiej poza sceną.
25 października minęła kolejna rocznica śmierci Miry Kubasińskiej. Artystka, która wraz z Tadeuszem Nalepą w 1965 roku współtworzyła najpierw zespół Blackout, a następnie kultowy Breakout, do dziś pozostaje ikoną polskiego bluesa i rocka. Lecz za kulisami sceny kryła się kobieta o wyjątkowej, niemal filmowej osobowości.
Gwiazda z dziesięcioma walizkami i bez pieniędzy
Jak wspominali członkowie zespołu, Mira Kubasińska była niepoprawną miłośniczką mody. Harmonijkarz Breakoutu, Tadeusz Trzciński, z przymrużeniem oka wspominał jej szał zakupów, zwłaszcza podczas wyjazdów zagranicznych: "Pamiętam, że Mira ciągle nie miała pieniędzy, bo wszystko wydawała na ubrania. [...] Ile gotówki by nie miała, tyle potrafiła wydać na ciuchy." Efektem tego były jej "potężne bagaże", nierzadko składające się z dziesięciu walizek na trasie po Polsce.
Jednak to, co wydawałoby się kaprysem gwiazdy, miało drugie, niezwykle ciepłe oblicze. Trzciński relacjonował: "Gdy graliśmy koncerty w całej Polsce, często ludzie przychodzili do nas, prosząc o wsparcie finansowe. Mira nigdy nie dawała im pieniędzy, ale rozdawała swoje ubrania." Ten gest najlepiej podsumowuje, jaką osobą była poza sceną: otwartą, serdeczną i szalenie empatyczną – jak zgodnie podkreślali jej współpracownicy.
Oryginalność i charyzma bez narcyzmu
Unikalność Miry Kubasińskiej tkwiła w autentyczności. "Uważam, że jej oryginalność polegała na tym, że była sobą. Swoją osobowość i otwartość w życiu przenosiła na scenę i tym dawała zespołowi brzmienie i styl" – mówił Józef Skrzek, założyciel SBB i były członek Breakoutu. Podkreślał, że w jej zachowaniu "nie było... lansowania się lub narcyzmu".
Marek Surzyn, muzyk Breakoutu, dodawał, że Mira była "świetnym kolegą i przyjacielem", na którą zawsze można było liczyć w najtrudniejszych chwilach. To jej charakter, naturalny i czysty głos, sprawiał, że miała "charyzmę, to czego często brakuje dzisiejszym wybitnym piosenkarkom."
Przełom w polskiej muzyce
Choć jej osobowość była ciepła i bezkonfliktowa, jej wpływ na muzykę był rewolucyjny. W lutym 1968 roku, kiedy Tadeusz Nalepa przekształcił Blackout w Breakout, nastąpiła radykalna zmiana stylu. Debiutancka płyta "Na drugim brzegu tęczy" (1969) z takimi przebojami zaśpiewanymi przez Kubasińską jak "Poszłabym za tobą" i "Gdybyś kochał, hej", była prawdziwym objawieniem na polskiej scenie muzycznej.
Reżyser Mariusz Wilczyński, który wykorzystał muzykę Tadeusza Nalepy w swoim filmie, ujął to dosadnie: "Ten album spadł z nieba jak meteoryt i rozbił dotychczasowy model polskiej muzyki rozrywkowej na kawałki."
Breakout nagrał łącznie dziesięć albumów, z czego Mira Kubasińska zaśpiewała na sześciu, na stałe wpisując się do kanonu polskiego bluesa, rocka i hard rocka.
Od gwiazdy do pracownika Dworca Centralnego
Po rozwiązaniu Breakoutu w 1982 roku Mira Kubasińska niespodziewanie wycofała się z estrady. Jako gwiazda pierwszej wielkości, która na koncertach w Holandii była traktowana jak rodzynek (bo "Niewiele kobiet śpiewało tam bluesa i rocka"), musiała zmierzyć się z nową rzeczywistością. Pracowała jako dostawca słodyczy, malowała figurki Smerfów, szyła szelki, a nawet pracowała w barku na Dworcu Centralnym, starając się związać koniec z końcem.
Okazjonalnie wracała do muzyki, współpracując z czołowymi zespołami bluesowymi. Planowała nawet wielki powrót i nagranie solowej płyty w 2005 roku. "Mówiłem jej, że będzie drugą Tiną Turner, bo miała taki zachrypnięty głos. Mówiłem, że to będzie dobry powrót i wtedy wszystko pękło" – wspominał autor tekstów Bogdan Loebl.
Mira Kubasińska zmarła nagle 25 października 2005 roku. Mimo trudnej walki o byt w post-PRLowskiej rzeczywistości, dla fanów i przyjaciół na zawsze pozostała uosobieniem charyzmy, oryginalności i bezgranicznej empatii, która – dosłownie – kazała jej oddawać swoje ubrania.
Źródło: CHILLIZET