Kastratów okaleczano, by śpiewali dla Boga i teatru. Tak brzmiał ostatni z nich
Praktyka kastracji mężczyzn, znana od starożytności, była źródłem zysku, potęgi i statusu społecznego. Choć brutalna i zakazana, zrodziła gwiazdy opery o anielskich głosach. Kastraci byli bogami barokowej opery, a chłopców kastrowano, mimo powszechnego potępienia. Jedyne nagranie głosu kastrata pochodzi z 1904 roku.
- Jakie były cele kastracji mężczyzn w starożytności?
- Dlaczego kastraci byli cenieni w barokowej operze?
- Kto podejmował decyzję o kastracji młodych chłopców?
- Co wyróżniało głosy kastratów na tle innych wokalistów?
Praktyka kastracji mężczyzn znana była już w starożytności – szczególnie kulturom wschodnim. Wykonywano ją zarówno w celach religijnych, medycznych (kastracją leczono m.in. podagrę, trąd czy szaleństwo) jak i karnych. Kastraci służyli na dworach i w pałacach, byli dyplomatami, nauczycielami, opiekunami czy nawet wojownikami. Ich udział w społeczeństwie był stały, a z czasem zaczęto dostrzegać w nich także potencjał artystyczny. Tak trafili do opery, a zapotrzebowanie na ich anielskie głosy przez wieki nie malało.
Byli bogami barokowej opery
Rozkwit popularności kastratów przypadał na barok. To właśnie wtedy na deskach teatru występował słynny Farinelli, uznawany za jednego z ostatnich wielkich kastratów opery. Konsekwencje tej praktyki były jednak dalekosiężne. Z kastracji uczyniono źródło zysku – i to nie tylko finansowego, lecz także duchowego. Kastratów postrzegano jako tych, żyjących w ascezie i (co związane z ówczesną kulturą) umartwiających się na rzecz Boga. Z drugiej strony widziano w nich żywe źródło zarobku, bo ten, który odniósł sukces, stawał się opiekunem rodziny i podnosił jej status społeczny.
Kastracja była transakcją do lepszego życia, ale nie zawsze dokonywaną za zgodą. Oficjalnie decyzję w kwestii usunięcia narządów podejmował sam kastrat. Trudno oczekiwać jednak, aby około ośmioletni chłopiec świadomie zgodził się na tak brutalny zabieg. W rzeczywistości zgodę na kastrację wydawali rodzice.
Dzięki kastracji wygrać można było wiele – tak wiele, że pozostawała atrakcyjna mimo ryzyka śmierci i dożywotniego okaleczenia. Tak naprawdę wykonywano ją na dzieciach, chłopcy poddawani kastracji mieli około 8-12 lat. Ważne było to, aby nie weszli oni w okres dojrzewania, co pozwalało im zachować m.in. dziecięcego rozmiaru krtań.
Całkowite chirurgiczne usunięcie jąder, ich zasuszenie bądź wycięcie odcinków powroza nasiennego powodowały zmniejszoną produkcję testosteronu, co prowadziło do rozwoju eunuchoidyzmu. Penis pozostawał mały, nie rosła broda, a owłosienie łonowe i pod pachami naśladowało wzorzec kobiecy. Podobnie jak rozłożenie tłuszczu w organizmie.
Kastracja niosła za sobą poważne konsekwencje. Ale tą najważniejszą i najbardziej atrakcyjną był niezwykłej skali głos. Kastraci byli zatrzymanymi w rozwoju chłopcami, obdarzonymi altami, kontraltami czy sopranami. Od głosów kobiecych odróżniała je jednak głębia i znacznie potężniejsze brzmienie. Skali, o jakiej mówimy, nie dorównują nawet głosy chłopców przed mutacją. Kastraci byli tak naprawdę tworem hodowanym do śpiewania. Ich edukacja muzyczna była katorżnicza, bo wiedziano, że jeśli odniosą oni sukces, będą gwiazdami opery.
Tak brzmiały barokowe pałace, opery i liturgie
Ich anielskie głosy królowały na dworach, teatrach i liturgiach. Kościół, mimo że potępiał tę praktykę, wykorzystywał kastratów do śpiewu ku chwale boga m.in. w Kaplicy Sykstyńskiej. W połowie XVIII wieku w Europie opinia publiczna uznała kastrację za barbarzyństwo i choć praktyka kastrowania młodzieńców została oficjalnie potępiona, to stała się ukrywanym procederem. W połowie XIX wieku ostatecznie została uznana za bezprawną i karalną
Ostatnim i jedynym kastratem, którego głos udało się zarejestrować na taśmie był Alessandro Moreschi. Jego nagraną w 1904 roku interpretację „Ave Maria” możecie odsłuchać poniżej.
Źródło: CHILLIZET / Ruch Muzyczny