Puszcza Simony. Gdy opuścili ją ludzie, zrozumienie znalazła wśród zwierząt
W rodzinie słynnych malarzy walczyła o niezależność. Uwielbiała przyrodę i jak nikt inny rozumiała jej prawa. Samą siebie określała mianem zoopsychologa. Zamiast rodzinnego Krakowa wybrała życie w Puszczy Białowieskiej. Pewnego dnia po prostu spakowała się i wyjechała do lasu. Zamieszkała w małym domku bez prądu, wody, toalety. Simona Kossak chciała być bliżej tych, których kochała najbardziej.
Kolejny film o słynnej badaczce, Simonie Kossak, trafił do kin w Polsce – dwa lata temu ukazał się dokument “Simona”, w którym cioteczna wnuczka biolożki opowiadała o jej niezwykłym życiu. Teraz możemy obejrzeć fabularyzowaną wersję, choć polecam zacząć od dokumentu. Życie Simony Kossak zasługuje na ekranizację.
Historia zaczęła się w Krakowie, w 1943 roku. Simona była dzieckiem od początku odrzuconym przez rodziców, którzy chcieli syna. Malarza, kolejnego w rodzinie słynnych artystów. To na syna czekały sztalugi, pracownia i prestiżowe nazwisko. Ojciec Simony, 24 lata starszy od żony wprost mówił o tym, że nie lubi małych dzieci i chce mieć spokój w domu. Dziewczynki (Simona miała siostry) miały siedzieć cicho i nie wchodzić w drogę rodzicom.
Dorastanie w cieniu znanego ojca
Dzieciństwo Simona spędziła w pięknej, białej willi z ogrodem. Jak wspomina jej siostrzenica, Joanna Kossak, dziewczynka nazywana była “wyrodkiem”. Spisana na straty przez najbliższych, szukała ukojenia wśród zwierząt, które od razu znajdywały z nią wspólny język. Do szkoły odprowadzały ją ptaki zamieszkujące domowy ogród.
– Wpadała do klasy, siadała w ławce, a w tej samej chwili na parapecie za oknem siadały kruk i kos, które przylatywały za nią i jej siostrą – wspomina Zofia Janczak, szkolna koleżanka.
To zwierzęta dawały jej otuchę i miłość, której brakowało w domu. Przygarniała ranne ptaki, szczury, psy. Gdy Simona dorosła, przez chwilę miała pomysł, by zostać aktorką. Nie dostała się jednak na Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. W Końcu trafiła na Wydział Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Jagiellońskiego (1965-1970), uzyskując tytuł magistra biologii. Mimo propozycji nie chciała jednak zostać na uczelni.
W 1971 roku po prostu spakowała walizkę i zamieszkała w lesie. To tutaj naprawdę poznała przyrodę.
– Tam, gdzie się wychowałam, mówiono, że wilga wyśpiewuje melodię brzmiącą: "Zofiiia! Zofiiia!" i to właśnie się słyszało. Gdy przyjechałam do Białowieży, dowiedziałam się, że tu wilga wcale nie woła "Zofiiia", tylko "Pietiagawarił". Po wsłuchaniu się w jej głos okazało się, że to prawda. Ptasie melodie są pełne niespodzianek – opisywała.
W Puszczy miała zamieszkać na trzy lata, a została na trzydzieści.
Pośrodku lasu odnalazła miłość i spełnienie
Początki w Puszczy nie były łatwe. Simonie nie podobało się, że lokale mieszkalne dla pracowników Państwowej Akademii Nauk położone są blisko samego zakładu pracy. Chciała być w samym środku lasu. Stąd pojawił się pomysł zamieszkania w Dziedzińce, domku należącym do Białowieskiego Parku Narodowego. Początkowo dyrektor parku odmówił Simonie, ponieważ wcześniej obiecał możliwość zatrzymania się w domu znanemu warszawskiemu fotografowi Leszkowi Wilczkowi. Po namowach Simony dom podzielono na pół. Przez wiele tygodni współlokatorzy prowadzili zacięty konflikt, który zmienił się w silne uczucie. Dom zaczął się zapełniać.
Z Simoną i Lechem mieszkały dzikie zwierzęta, m.in. dzik zwany Żabką, kruk Korasek, oślica Hepcia, rysica Agatka, dwa łosie Pepsi i Cola, sowa, kury, czarny bocian. Do Simony zwierzęta przychodziły same. Simona badała przede wszystkim sarny, które były głównym tematem jej badań. Fotografie z tamtego okresu wyglądają jak ilustracje z bajki.
Jaka naprawdę była Simona Kossak?
Simona w dzieciństwie miała trudne doświadczenia. Być może to one wpłynęły na to, jakie relacje nawiązywała w późniejszym życiu. To zwierzęta stawiała na pierwszy miejscu. Ludzi nie rozumiała, szybko ją irytowali, Jej przyjaciółmi stawali się ci, którzy patrzyli na świat w podobny sposób. Innych nie potrzebowała. Leśnicy i naukowcy związani ze światem przyrody chętnie przebywali w chatce. Szybko stała się ona miejscem towarzyskich spotkań. Dom był zawsze otwarty dla tych, którzy kochali przyrodę. W 1991 roku Simona zaczęła walczyć o ochronę populacji rysia w Białowieży: o sporze z Zakładem Badania Ssaków PAN było głośno poza granicami kraju.
W sprawy ochrony przyrody i świata zwierząt Simona wtajemniczała słuchaczy radia Białystok, gdzie prowadziła słuchowisko "Dlaczego piszczy w trawie?". W 2000 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski nadał Simonie Kossak tytuł profesora nauk leśnych.
“W snach przychodzą do mnie zwierzęta”
Całe życie Simona poświęciła przyrodzie i zwierzętom. Jej osiągnięcia naukowe nadal są źródłem wiedzy i ciekawostek o naturze. O naturalne prawa zwierząt walczyła do samego końca. Simona Kossak odeszła w 2007 roku, po długiej walce z chorobą nowotworową. Jeszcze ze szpitalnego łóżka aktywnie działała, prowadząc zaciętą walkę o ocalenie Doliny Rospudy.
– Duszę ma każde zwierzę. I każda roślina, i każdy kamień. Czasami w snach przychodzą do mnie moje zmarłe zwierzęta. Odwiedziłam nawet raj rysi – mówiła w 2002 roku, podczas spotkania z uczniami w Bielsku Podlaskim.
Podczas leśnych wędrówek warto przypomnieć sobie te słowa…
Źródło: CHILLIZET