Przypadek, który stał się legendą. Ta scena z "Holiday" była improwizowana
"Holiday" (2006) to jeden z najpopularniejszych filmów świątecznych wszech czasów. Nie wszyscy wiedzą jednak, że jedna z najzabawniejszych scen filmu była nie tylko czystą improwizacją, ale i przypadkiem. Wszystko dzięki Dustinowi Hoffmanowi, którego na plan komedii Nancy Meyers zaprowadziła ciekawość.
- Jak Dustin Hoffman trafił na plan filmu 'Holiday'.
- Dlaczego obecność Dustina Hoffmana w 'Holiday' była nieplanowana.
- Który szczegół nadał autentyczności scenie z Dustinem Hoffmanem.
„Holiday” (2006) to dla wielu fanów świątecznych klasyków pozycja wręcz obowiązkowa. Film ten zdobył serca widzów na całym świecie, ale niewielu z nich tak naprawdę zna okoliczności jego powstania. Jedną ze scen tej kultowej komedii zrodził na przykład czysty przypadek. I to przypadek gwiazdorski, uosobiony postacią Dustina Hoffmana. Tak, tego samego, który pojawia się w filmie na kilka sekund.
"Holiday: kultową scenę z wypożyczalni stworzył przypadek
Gwiazdor "Absolwenta" w "Holiday" zagrał nieplanowanie. Samej jego obecności na planie nie spodziewał się tam żaden z filmowców, włącznie z Nancy Meyers, reżyserką projektu. Ekipa kręciła wtedy pamiętną scenę z Iris (Kate Winslet) i Milesem (Jack Black) w wypożyczalni wideo, a Hoffmana przywiodła tam ciekawość. Aktor jadł wtedy obiad w pobliskiej restauracji i widząc ekipę filmową, postanowił sprawdzić, co się dzieje. Wtedy dowiedział się, że film kręci tam matka przyjaciółki jego córki, więc poszedł się przywitać. Traf chciał, że bohaterowie sceny rozmawiali akurat o "Absolwencie" (1967), który przyniósł Hoffmanowi nominację do Oscara.
I tak, od słowa do słowa, zrodził się pomysł, aby aktor wziął udział w projekcie. Hoffman od razu się zgodził, ale w związku z brakiem czasu i środków, wystąpił przed kamerą dokładnie tak, jak przyszedł - bez grama charakteryzacji.
Kultowe cameo z Dustinem Hoffmanem trwa zaledwie kilka sekund. Na widok filmowego Milesa, który śpiewa piosenkę z "Absolwenta", aktor z rezygnacją kręci głową i mruczy pod nosem: "Nigdzie nie mogę się ruszyć" ("I can't go anywhere"). Jego krótka kwestia i zmieszana mina były w dużej mierze improwizowane, co nadało scenie autentyczności.
Źródło: CHILLIZET / Onet