Mistrz Krzysztof Zanussi o sensie życia: "Być ważniejsze, ale... jest wyjątek!"
Filozofia z przymrużeniem oka? Krzysztof Zanussi przypomina, że "być" bywa ważniejsze niż "mieć" – ale nie zawsze. W rozmowie z Anną Jurksztowicz przywołuje anegdotę, która w kilku słowach łączy sens życia, zdrowy rozsądek i… świnię.
Między "być" a "mieć" – mistrzowska refleksja
Temat stary jak świat i wciąż aktualny: co ważniejsze – być czy mieć? Choć brzmi jak rozważania z podręcznika do filozofii, pytanie to co jakiś czas powraca w różnych kontekstach – od wykładów uniwersyteckich po codzienne rozmowy przy kawie.
W jednej z takich rozmów – z Anną Jurksztowicz – Krzysztof Zanussi, reżyser filmowy, intelektualista, mistrz celnego komentarza i myślenia z klasą, sięgnął po tę klasyczną opozycję i... zagrał ją po swojemu. Najpierw poważnie, z humanistyczną głębią powiedział: "Lepiej być niż mieć". W tym zdaniu mieści się przekonanie o wartości doświadczenia, autentyczności, rozwoju duchowym i relacji, czyli o tym, co trudno zmierzyć, ale łatwo poczuć jako sensowne. "Bycie" – jako kategoria pełniejsza, bogatsza, bardziej ludzka.
Mądrość z Tyńca – zaskakujący zwrot akcji
Ale chwilę później Krzysztof Zanussi, zamiast popaść w patos, wprowadza pewien nieoczekiwany zwrot. Przywołuje anegdotę autorstwa ojca Leona Knabita, benedyktyna z Tyńca: "To wszystko prawda – mówi ojciec Leon – być jest ważniejsze niż mieć. Ale tylko w przypadku ludzi. Bo jeśli chodzi o świnie, to zdecydowanie lepiej jest ją mieć… niż nią być".
Ta wypowiedź, z pozoru zabawna, niesie w sobie zaskakująco trafną puentę. Przypomina, że nawet najbardziej uniwersalne prawdy warto czasem osadzić w realnym świecie – z jego konkretami, proporcjami i poczuciem humoru. Filozofia nie musi unosić się ponad ziemią – może czasem stanąć twardo na gruncie gospodarstwa.
Refleksja z humorem, ale bez uproszczeń
Zanussi nie udziela więc ostatecznej odpowiedzi, nie zamyka tematu. Zamiast tego – zaprasza do refleksji z domieszką uśmiechu. Pokazuje, że rozmowa o tym, co ważniejsze – bycie czy posiadanie – nabiera sensu dopiero wtedy, gdy pamiętamy, kogo ona właściwie dotyczy. Bo o ile człowiek może szukać sensu w istnieniu, o tyle świnia... raczej nie ma takich ambicji.
W tej krótkiej, ale błyskotliwej wymianie zdań kryje się cała esencja stylu Zanussiego: głęboka myśl podana lekko, bez nadęcia. Przypomnienie, że warto dbać o swoje „być” – ale też nie tracić kontaktu z rzeczywistością. A odrobina dystansu – nawet do rzeczy najpoważniejszych – potrafi więcej niż niejeden wykład.
Źródło: CHILLIZET/ Złota Scena. Legendy showbiznesu