"Przyjeżdżali, rozrabiali i nam pluskwy zostawiali". Skąd się wzięły pluskwy w Polsce?
Pluskwy są malutkie, ale wywołują ogromny strach. Gdy pojawią się w mieszkaniu, bardzo trudno się ich pozbyć. Skąd się biorą pluskwy, po czym poznać, że mamy je w mieszkaniu? Wyjaśnia to prof. Stanisław Ignatowicz z Katedry Ochrony Roślin SGGW w Warszawie.
- Pluskwy wywołują ogromny strach, mimo swojego niewielkiego rozmiaru. W skrajnych przypadkach strach przed nimi może prowadzić do parazytozy urojeniowej
- Pluskwy nie biorą się z brudu. One są tam, gdzie jest człowiek, bo jest on jej ulubionym żywicielem
- Pozbycie się pluskiew jest trudne, ale nie niemożliwe. Trzeba jednak poprosić o wsparcie profesjonalistów
Mają brązowy lub kremowy kolor (gdy są głodne), niewielki rozmiar (około 5 mm), ale wywołują strach, jak T-Rex w erze mezozoicznej. Pluskwy (inaczej pluskwa domowa, pluskwa łóżkowa, łac. Cimex lectularius), bo to o nich mowa, to chyba najbardziej znienawidzone owady, pluskwiaki w naszych domach. Niektórzy mówią, że mamy już do czynienia z plagą pluskiew i problem ten dotyczy nie tylko Warszawy, ale wielu polskich miast i miasteczek. Dlaczego nikt o tym nie mówi głośno? Głównie z powodu wstydu. Przyznanie się do tych "dzikich lokatorów" jest dla wielu osób wciąż bardzo trudne. Wierzą bowiem, że pluskwy biorą się z brudu. Nic bardziej mylnego. Te pluskwiaki przyciąga człowiek, który jest ich żywicielem. Więc tam, gdzie są ludzie, mogą być i pluskwy.
Pasożyty te odżywiają się krwią człowieka. Szybko przywiązują się do swojego żywiciela i odwiedzają go każdej nocy. Przyciąga je temperatura ciała człowieka. Za pomocą aparatu kłująco-ssącego znieczulają miejsce ugryzienia, a następnie za pomocą dobrze rozwiniętych odnóży wyposażonych w pazurki, przyczepiają się do swojego żywiciela na czas karmienia. Zwykle wypijają więcej krwi, niż ważą.
– Pluskwa jest z człowiekiem od czasów, kiedy nasi przodkowie zamieszkali po raz pierwszy w jaskini, czyli od epoki paleolitu (2,58 mln – 11,7 tys. lat temu). To wtedy pluskwy przeszły na hominidów z nietoperzy, które zamieszkiwały te jaskinie, więc znają nas, ludzi, doskonale. Znają nasze fanaberie, słabości i wykorzystują to doświadczenie ewolucyjne bardzo skrupulatnie – tłumaczy w rozmowie z Mirą Suchodolską z PAP prof. Stanisław Ignatowicz z Katedry Ochrony Roślin SGGW w Warszawie, i dodał: – Pluskwy wolą nas od nietoperzy, bo człowiek okazał się wygodniejszym obiektem do żerowania: kładł się w nocy i spał twardo, nigdzie nie odlatywał, poza tym zawsze wracał do swojego legowiska.
Skąd się biorą pluskwy w naszych domach?
Tego tak naprawdę nie da się ustalić. Pluskwy mogą zostać przyniesione do naszego domu przez gości, którzy borykają się z tym problemem u siebie w domu. Mogą przejść z mieszkania sąsiadów. Możemy je przynieść sami do domu wraz ze starymi meblami kupionymi od kogoś lub zabranymi spod śmietnika. Pluskwy mogą też przyczepić się do naszego ubrania podczas jazdy komunikacją miejską lub zbiorową (ostatnio sieć obiegły zdjęcia pluskiew w warszawskim metrze). Możemy je też przywieźć z podróży (te pasożyty chętnie pomieszkują w hotelach, nawet tych pięciogwiadkowych), schroniskach, akademikach. Są obecne w kinach, teatrach, operze, biurach, szpitalach, a nawet – jak się okazuje – w przychodniach, czy bibliotekach.
– Pochwalę się swoją przepowiednią, która mi się udała, na co mam około 50 świadków. W 2007 r. miałem szkolenie w terenie, gdy gruchnęła wiadomość, że Polska, wraz z Ukrainą, będą gospodarzami Euro 2012. Wszyscy wtedy skakali do góry z radości, ale ja powiedziałem moim słuchaczom, że od tego roku zacznie się poważny problem z pluskwą w Polsce. I to się sprawdziło, bo coraz więcej było doniesień o występowaniu pluskiew w różnych miastach, a szczególnie w tych piłkarskich, ale nie tylko, bo one zaatakowały także Kraków, który był bardzo modny wśród angielskich turystów – przyjeżdżali rozrabiali i nam pluskwy zostawiali – zdradził prof. Stanisław Ignatowicz i dodał: – Moim zdaniem rok 2012 był momentem zwrotnym, od tego momentu jest coraz gorzej z pluskwą naszym kraju. Dlatego powstały firmy specjalizujące się w zwalczaniu wyłącznie pluskiew, ale sukcesy na tym polu są mierne, ponieważ Cimex lectularius występuje dosłownie wszędzie.
Jak rozpoznać, że mamy pluskwy w domu?
Po czym można poznać, że mamy pluskwy w domu? Prof. Stanisław Ignatowicz wskazuje na kilka rzeczy.
– Pierwszy sygnał to taki, że coś nas w nocy pogryzie, jeśli to pluskwa, to zazwyczaj zobaczymy trzy, cztery małe punkciki po wkłuciach, położone blisko siebie, bo jak pluskwa żeruje, a my się poruszamy, to ona znów później wkłuwa się niedaleko miejsca, gdzie poprzednio piła – tłumaczy prof. Ignatowicz i dodaje: – Kolejną wizytówką zostawioną przez pluskwy będą małe kropelki naszej krwi na prześcieradle. No i jeszcze odchody pluskiew barwy ciemnoczerwonej, jaką daje im strawiona krew. Natomiast jeśli te pasożyty występują w naszym domu w znacznych ilościach, to będziemy mogli zaobserwować ich jaja lub puste osłonki, które zostały opuszczone przez larwy. Poza tym osoby o dobrym węchu wyczują charakterystyczny, lekko malinowy zapaszek. Tutaj podam taką ciekawostkę: mamy w Polsce trzy firmy zwalczające pluskwę, które posiadają do ich wyszukiwania wytresowane psy, które zostały tak uwarunkowane, że potrafią wykryć nawet jedną, małą larwę w mieszkaniu.
Jak się pozbyć pluskiew z domu?
Pozbycie się pluskiew z domu jest bardzo trudne i długotrwałe. Ze względu na budowę łatwo im się schronić w trudno dostępnych miejscach, a ich jaja są odporne na działanie preparatów chemicznych. Pozbycie się w jednej części mieszkania, sprawia, że pojawią się w innej. Pozbycie się ich domowymi sposobami jest właściwie niemożliwe. Konieczna jest fachowa pomoc. Zdarza się, że konieczne jest wyrzucenie mebli (powinno się je zutylizować, ale większość osób woli je wyrzucić pod śmietnik), czy zrobienie remontu mieszkania. Potwierdza to prof. Ignatowicz.
– Ze wszystkich badań, także amerykańskich, wynika, że jeden zabieg zwalczający pluskwy nie wystarczy, potrzebne są nawet 3-4, więc jeśli jakaś firma chwali się, że tępi wszystkie pluskwy za jednym razem, to są raczej naciągacze – uważa prof. Ignatowicz i dodaje: – Każde jajo pluskwy jest tak stworzone, że jest nieprzepuszczalne dla substancji chemicznych, więc trzeba poczekać, aż z tego jaja wyjdzie larwa. Podczas opryskiwania należy zadbać, żeby środek chemiczny dosięgnął do każdego kątka, każdej szpary, gdzie mogły zostać złożone jaja, a także być aktywny do czasu, kiedy nie wylęgną się larwy. Więc jedno opryskiwanie to mało.
Jakie metody pozbycia się pluskiew są najskuteczniejsze?
Pluskwy nie znoszą wysokiej temperatury (powyżej 60°C) ani niskiej (-20°C), dlatego działania związane z pozbyciem się tych pasożytów muszą być dwutorowe: z użyciem środków biobójczych i związane z czyszczeniem termicznym.
Najpopularniejszymi metodami są:
- Zamgławianie ULV – polega ona na rozprowadzeniu w pomieszczeniu koncentratu biobójczego (wraz z wodą) za pomocą generatora zimnej mgły. Jest to urządzenie, które przypomina odkurzacz i parownicę w jednym. Rozpyla ono środek w formie mgły. Małe cząsteczki penetrują każdą najmniejszą, najgłębszą szczelinę. W czasie rozpylania preparatu nikt z domowników nie może przebywać w pomieszczeniu.
- Oprysk ciśnieniowy – polega ona na rozprowadzeniu koncentratu biobójczego o odpowiednim stężeniu wraz z wodą za pomocy opryskiwaczy ciśnieniowych.
Rzadziej stosowane są metody, takie jak wymrażanie mieszkania ciekłym azotem (niebezpieczna dla człowieka metoda; temp. poniżej -68°C) oraz wygrzewanie mieszkania (nagrzewanie mieszkania do 60°C). Są one może skuteczniejsze, jeśli chodzi o pluskwy, ale za to zostają zniszczone – pod wpływem temperatury – znajdujące się w pomieszczeniach przedmioty.
Po zastosowaniu metod chemicznych należy wyprać wszystkie tkaniny, ubrania i pościel. Zarażoną pościel można prać w gorącej wodzie (co najmniej 60°C), a następnie zastosować gorące suszenie w suszarce. To powinno zabić tego pasożyta w każdym stadium. Po wysuszeniu należy zapakować czystą pościel do szczelnie zamkniętych worków. Natomiast drobne przedmioty można włożyć do worka i zamrozić w zamrażarce (około - 20°C) na minimum 10 godzin. Nie zawsze trzeba pozbyć się pościeli, ubrań oraz innych materiałów, które mogą być zapluskwione. Chyba że fachowiec ds. zwalczania pluskiew uzna inaczej.
– Ważna jest jeszcze jedna sprawa. Pluskwy są przysmakiem pająków. Oczywiście nie będą one z jakąś skuteczną zażartością polować na pluskwy, ale jak jedna, druga czy trzecia mu się nadarzy, to je zje. Jeśli mamy problem z pluskwami, powinniśmy także polubić mrówki faraona – one zżerają wszystko, co stanie im na drodze, a szczególnie młode nimfy po linieniu. No i jeszcze myszy – dla nich opita krwią ludzką pluskwa to niczym smaczny, proteinowy batonik dla nas. Moglibyśmy także zaprosić do domu karaczany, które też są naturalnymi wrogami pluskiew – żartuje prof. Stanisław Ignatowicz.
Mam pluskwy – gdzie ich szukać?
Pluskwy ze względu na swój kształt (są małe i płaskie) mogą się doskonale kryć. Ich ulubione miejsca to szczeliny w podłodze, ścianie, suficie. Bardzo lubią tkaniny, drewno i papier, dlatego w pierwszej kolejności należy ich szukać w miejscach, które są wykonane z tych tworzyw. Łóżka (zwłaszcza ich ramy), materace, tapczany, fotele, krzesła, dywany, zasłony, żaluzje, pod tapetami. Inne miejsca to: książki, odzież, złączenia szuflad, ramy obrazów, lustra ścienne, w listwach przypodłogowych, w obudowach gniazdek elektrycznych. W poszukiwaniu pluskiew naprawdę warto odkręcić nawet najmniejszą śrubkę.
Czy pluskwy przenoszą jakieś choroby?
– Pluskwy, choć nas kłują i wysysają nam krew, to nie roznoszą chorób, w przeciwieństwie, np. do komarów. Te ostatnie "dzielą się" z ludźmi patogenami rozwijającymi się w ich śliniankach, które wywołują takie choroby, jak m.in. malaria, żółta febra, denga czy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych (West Nile wirus). Natomiast w śliniankach pluskiew te patogeny się nie rozwijają – tłumaczy prof. Ignatowicz i dodaje: – Osoby, które na co dzień borykają się z pluskwami, cierpią nie tylko fizycznie (od ugryzień i w wyniku ewentualnej reakcji alergicznej wywołanej przez nie), ale również psychicznie. Uskarżają się m.in. na problemy ze snem, mają lęki, żyją z ciągłym uczuciem strachu. Nawet, gdy pluskiew dawno już nie ma. To zaburzenie psychiczne zwane obłędem pasożytniczym albo parazytozą urojeniową jest wywołane traumą po pluskwie, które leczą psychiatrzy. Chorzy przez nią nie śpią. Kładą się spać np. o 22.00, gaszą światło, i zaczynają czuć, że coś ich gryzie. Zapalają światło, sprawdzają posłanie – nic. Więc gaszą je, kładą się, i znów wszystko swędzi. Takie zaburzenia snu nasilają chorobę.
Źródło: CHILLIZET/ PAP