Ekspert: "Gdzie są perliczki, tam nie ma kleszczy". Tego nie wiesz o tych pajęczakach
Kleszcze... gdy je widzimy, wzdrygamy się z obrzydzenia i strachu. Okazuje się jednak, że bywają one pożyteczne. Prof. Stanisława Ignatowicz, entomolog i akarolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, opowiada ciekawostki na temat kleszczy. To po prostu musisz wiedzieć!
- Kleszcze, choć nie są lubiane przez nas, pełnią wiele pożytecznych funkcji w przyrodzie
- Dowiedz się, jak się rozmnażają i żywią kleszcze, a także, dlaczego tam, gdzie są perliczki, nie ma tych pajęczaków
O kleszczach pisze się raczej w negatywny sposób, bo te drobne pajęczaki nie mają dobrego piaru. Zresztą same sobie trochę na to zasłużyły, roznosząc różne patogeny, wywołujące niebezpieczne choroby, m.in. boreliozę, kleszczowe zapalenie mózgu, gorączkę śródziemnomorską, czy ludzką babeszjozę. Ich głównymi żywicielami są zwierzęta, ale ludźmi też nie gardzą.
Jak się rozmnażają kleszcze? Ekspert wyjaśnia
– Zwyczaje seksualne kleszczy są obrzydliwe: nie dość, że wypijają z nas krew, zakażają różnymi świństwami, to w dodatku samiec wykorzystuje moment, kiedy dużo większa od niego samica pije z nas krew, do tego, żeby się na nią wdrapać i z nią kopulować na naszym ciele – tłumaczy prof. Stanisław Ignatowicz, entomolog i akarolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, i dodaje: – W dodatku te pasożyty mają bardzo wysoką płodność wyrażoną liczbą złożonych jaj – samica składa ich około czterech tysięcy. Inna sprawa, że prawdopodobieństwo przeżycia osobnika potomnego, który wylęgnie się z jaja do formy dorosłej, jest bardzo mała. To co istotne, samiec po zapłodnieniu samicy również ginie.
Ekspert wyjaśnia, że samica, by złożyć te jaja, wyszukuje zaciszne, wilgotne miejsce w powierzchniowej warstwie gleby. Składa tam jaja, po czym o nich zapomina, odchodzi. Te osobniki, które się wylęgną i przeżyją do stadium pierwszej nimfy, rozpełzają się po okolicy, włażą na rośliny i wszystko zaczyna się od nowa.
Jak się żywią kleszcze?
– Najmniejsza nimfa (kleszcza) żeruje na myszach i innych drobnych zwierzętach. Średnie nimfy "przesiadają się" na większych żywicieli, np. na króliki, a tritonimfy oraz osobniki dorosłe wybierają najchętniej duże zwierzęta, np. dziki czy sarny i jelenie. Poprzez takie zmienianie żywicieli kleszcz zbiera i gromadzi w sobie różne paskudne patogeny, które może niestety wprowadzić w nasz krwioobieg. Im większą liczbę żywicieli pasożyt przeszedł, tym więcej patogenów, groźnych dla naszego zdrowia, nazbierał – wyjaśnia prof. Stanisław Ignatowicz i dodaje: – Są różne analizy, z których możemy się dowiedzieć, że co piąty kleszcz roznosi boreliozę, inni naukowcy twierdzą, że nosicielem jest co trzeci albo co czwarty pasożyt. Moim zdaniem zależy to od otoczenia, decyduje o tym krajobraz i w lasach, a zwłaszcza na ścieżkach leśnych wytyczonych przez zwierzęta, będzie niebezpieczniej pod tym względem niż na łąkach.
To, co przyciąga kleszcze do nas i do zwierząt, to składniki potu, m.in. kwas masłowy. One nas wyczuwają z daleka i przyczajają się, aby się na nas "rzucić" i pożywić. Mogą nas przed tym ochronić substancje, które maskują nasz zapach. Robią to na przykład substancja DEET (N,N-dietylo-m-toluamid), ikarydyna oraz związek chemiczny IR 3636 – są one częstymi składnikami różnych repelentów. Oczywiście ich skuteczność zależy od dawkowania i prawidłowego stosowania.
Czy kleszcze są potrzebne?
– Kleszcze w przyrodzie są potrzebne, choćby do ograniczania populacji gryzoni, wśród których także roznoszą śmiertelne czynniki chorobotwórcze. Poza tym są pożywieniem dla niektórych ptaków, także domowych – kleszcze są przysmakiem kur, a zwłaszcza perliczek. Gdzie są perliczki, tam nie ma kleszczy – wyjaśnia prof. Ignatowicz i dodaje: – Ale mówiąc bardzo poważnie: kleszcze stanowią niezwykły i unikatowy zespół genów, który należy uszanować i chronić szczególnie wtedy, gdy staramy się zadbać o różnorodność biologiczną w naszym otoczeniu.
Źródło: CHILLIZET/ PAP Mira Suchodolska