Tom Cruise uratował tę firmę. Słynna dziś marka była dawniej na granicy bankructwa
Trudno wyobrazić sobie rynek okularów bez marki Ray-Ban. Nie wszyscy wiedzą jednak, że firma była bliska decyzji o zamknięciu. Sukces nastąpił dzięki hollywoodzkiej ikonie.
- Jak wyglądała sytuacja firmy Ray-Ban w latach 80.
- W jakich filmach z Tomem Cruisem pojawiły się okulary Ray-Ban.
- Jakie modele zaczęto na nowo kupować.
Ta marka prawie się zamknęła. Desperacko postawiono na nową strategię
Marka Ray-Ban została założona w 1937 roku przez amerykańską firmę Bausch & Lomb. Obecnie kontrolę sprawuje włoskie przedsiębiorstwo Luxottica Group, które kupiło Ray-Ban w 1999 roku. Dziś wiele osób, zapytanych o pierwszą przychodzącą do głowy markę okularów korekcyjnych i przeciwsłonecznych, bez wahania wymieni właśnie Ray-Ban, ale ta nazwa nie zawsze była tak prestiżowa. Nie wszyscy wiedzą, że prawie zniknęła z rynku, ponieważ we wczesnych latach 80. balansowała na granicy bankructwa. Wówczas mało kto kupował kultowy model Wayfarer, a sprzedaż była bardzo niska.
W ostatnim, desperackim ruchu firma postanowiła radykalnie zmienić strategię marketingową. Postawiono na lokowanie produktu. Okulary pojawiały się w filmach i programach telewizyjnych, co nieco zwiększyło płynność finansową. Kluczem do zmiany wizerunku okazał się jednak aktor Tom Cruise.
Quiz: Ci aktorzy nigdy nie zdobyli Oscara. Znasz te nazwiska?
Tom Cruise uczynił Ray-Bany nieśmiertelnymi. Wszystko dzięki tym filmom
Zaczęło się od komedii kryminalnej „Ryzykowny interes” z 1983 roku. „Młody Tom przechadzał się po parkiecie [...] ubrany jedynie w koszulę, skarpetki i parę Wayfarerów. […] Sprzedaż gwałtownie wzrosła do 360 000 par po premierze filmu, co zaskoczyło 2000% wzrostem sprzedaży” – opisał serwis indulgexpress.com. Marka przestała być wówczas postrzegana jako przestarzała. Nagle każdy chciał mieć takie okulary.
Niedługo później, w filmie „Top Gun” z 1986 roku, Cruise zamienił Wayferery na kultowy dziś model Aviator. Filmowy Maverick nosił „awiatory” z nonszalancją, uosabiając ówczesny amerykański obraz męskości. Nadeszła chwila niekwestionowanego sukcesu. W ciągu siedmiu miesięcy od premiery sprzedaż modelu podskoczyła aż 40%. Niewykluczone, że „haczyk” tkwił w naturalności: Cruise nie był ambasadorem marki, ale ubierano go w okulary niezwykle pasujące do charakteru postaci. Rezultat był niezwykle przekonujący.
To właśnie dzięki temu Ray-Bany powróciły, a marka urosła do miana giganta. Zawdzięcza to… hollywoodzkiej ikonie pląsającej w skarpetkach i pilotującej samoloty na ekranie.
Źródło: CHILLIZET/indulgexpress.com/wolfonwealth.com