"Musiałam płakać 12 godzin dziennie". 45 lat temu premierę miał film "Lśnienie"

3 min. czytania
Aktualizacja 23.05.2025
23.05.2025 11:15
Obserwuj nas w Google
---- ----

Premiera filmu "Lśnienie" odbyła się 23 maja 1980 roku, dokładnie 45 lat temu. Choć początkowo nie wszyscy krytycy byli zachwyceni, dziś produkcja Stanleya Kubricka uznawana jest za jedno z najwybitniejszych dzieł w historii kina grozy.

"Lśnienie" uznawane jest dziś za arcydzieło. Nie zawsze tak było
fot. youtube.com/@HeliosPolska
--1-- ----
  • Film "Lśnienie" Stanleya Kubricka przez wielu uznawane jest za jeden z najlepszych horrorów w historii kina.
  • Początkowo produkcja nie zdobyła uznania krytyków. Kubrick został nawet nominowany do Złotej Maliny.
  • Wiele mówi się też o trudnej pracy na planie horroru. Shelley Duvall popadła w poważne problemy zdrowotne.

Początkowo "Lśnienie" nie zdobyło uznania. Do dziś krytykuje je Stephen King

Zanim nakręcił "Lśnienie", pochodzący z Nowego Jorku Stanley Kubrick miał na swoim koncie takie filmy jak "2001: Odyseja kosmiczna", "Mechaniczna pomarańcza" czy "Barry Lyndon". Reżyser uchodził za wymagającego perfekcjonistę, który nie bał się eksperymentów. W jego twórczości można było dostrzec pewien "traktat o człowieku przeciwstawionym cywilizacji, która niszczy go i deformuje" – pisała Nina Sławińska na łamach "Filmu" w 1980 roku. 

"Żelazna konstrukcja filmów Kubricka jest zarazem otwarta. Stanowi wyraz metafizycznego niedosytu. Jest aktem nieskrępowanego myślenia, które sprawia, że widz wykatapultowany poza granice swojego świata otrzymuje szansę przyjrzenia się od zewnątrz własnym ograniczeniom" – podkreślił w 2007 roku Tadeusz Sobolewski na łamach "Gazety Wyborczej".

"Lśnienie" Stanley Kubrick kręcił ponad rok. Postanowił, że będzie on luźną adaptacją książki Stephena Kinga. Reżyser skupił się na losach głównych bohaterów, ograniczając w filmie elementy nadprzyrodzone oraz wątki poboczne. Zmiany scenariuszowe spotkały się z dużą krytyką ze strony autora powieści. Do dziś otwarcie wyraża on swoje niezadowolenie. "Jack wydaje się szalony od samego początku, natomiast Shelley Duvall wykreowała jedną z najbardziej mizoginistycznych postaci, jakie kiedykolwiek pojawiły się w filmie. Ona jest tam tylko po to, by krzyczeć i być głupią. To nie jest kobieta, o której pisałem" – ocenił King w rozmowie z BBC.

Film początkowo nie zdobył również uznania krytyków. Kubrick został nawet nominowany do Złotej Maliny w kategorii "najgorszy reżyser". "Mój główny problem z 'Lśnieniem' polegał na tym, że nie byłem w stanie rozstrzygnąć, czy reżyser próbuje nas zachwycić umiejętnością żonglowania czasem, czy po prostu przerazić, gdy pokazuje Jacka Nicholsona biegającego z siekierą. Choć starałem się wniknąć w sens tej opowieści, za każdym razem trafiałem na pustkę. Być może nie udało mi się odkryć jego punktu odniesienia" – pisał amerykański krytyk i historyk filmu Arthur Knight na łamach "The Hollywood Reporter".

Obecnie "Lśnienie" przez wielu uznawane jest za jedno z najwybitniejszych dzieł w historii kina grozy. Piotr Kletowski, autor monografii "Filmowa odyseja Stanleya Kubricka" twierdzi, że dzieła reżysera wyprzedzały epokę, a sam Amerykanin był "prorokiem, którego wielkość widać dopiero dzisiaj". Filmoznawca Błażej Hrapkowicz powiedział w rozmowie z PAP, że jego zdaniem "Lśnienie" jest jednym z najlepszych horrorów w historii kina. Zaznaczył, że film spełnia jedno z podstawowych zadań tego gatunku – zasiewa w nas niepokój wobec czegoś, z czym zazwyczaj mamy dobre skojarzenia, w tym przypadku z rodziną.

Dużą rolę w filmie odgrywa również muzyka skomponowana przez Polaka, Krzysztofa Pendereckiego. Recenzenci podkreślają, że fantastycznie rezonuje z atmosferą niepokoju i jest spektakularnym przykładem budowania dramaturgii filmowej.

Mroczne kulisy pracy na planie horroru

Kluczowe dla odbioru filmu okazały się kreacje aktorskie. Rola Jacka Nicholsona od samego początku była doceniana. Jego zimny i "demoniczny uśmiech'", a także słynna scena z siekierą, stały się ikonami kina. Zupełnie inaczej było w przypadku Shelley Duvall, która wcieliła się w Wendy. Jej kreacja w "Lśnieniu" zyskała uznanie krytyków dopiero po latach.

Do dziś wiele mówi się też o pracy na planie, która była szczególnie trudna dla Duvall. Kubrick miał publicznie krytykować jej grę, a nawet nakazywać ekipie, by ją ignorowali. Aktorka wspomina, że musiała "płakać 12 godzin dziennie przez dziewięć miesięcy kręcenia filmu, pięć albo sześć dni w tygodniu", a reżyser zmuszał ją do niezliczonej ilości dubli. Goryczy dodawał fakt, że po premierze nikt nie zwracał uwagi na jej kreację. "Shelley z trudem potrafiła wytworzyć i utrzymać przez całą scenę prawdziwe poczucie histerii. Zajęło jej to sporo czasu, ale kiedy już się udało, nie kręciliśmy zbyt wielu ujęć" – tłumaczył się Kubrick w rozmowie z francuskim krytykiem Michelem Cimentem.

Duvall podkreśla, że rola Wendy Torrance była najtrudniejszą, jaką przyszło jej zagrać. Praca na planie przyczyniła się do poważnych problemów zdrowotnych aktorki. Zdecydowanie lepiej reżyser traktował Nicholsona, jednak i w tym przypadku nie obyło się bez zastrzeżeń. Kubrick miał m.in. zmuszać aktora do jedzenia kanapek z serem, których ten nienawidził, chcąc w ten sposób podsycać jego frustrację i niezadowolenie. 

Oglądaj

Nie przegap

Źródło: CHILLIZET/PAP(Mateusz Wyderka)