Pyry z gzikiem to danie proste, ale nie nudne. "Przepis prosto z Poznania"
Pyry z gzikiem to danie idealne dla osób zabieganych, które nia mają czasu, by spędzać zbyt wiele czasu w kuchni. Wykonacie je maksymalnie w 25 minut, czyli tyle, ile gotują się ziemniaki w mundurkach. Zdaniem Pawła Lorocha to wielka kulinarna przyjemność.
Pyry z gzikiem to klasyczna kompozycja obiadowa pochodząca z Wielkopolski. Każdy w Poznaniu jada takie pyry regularnie. Pewnie zastanawiacie się, o co dokładnie chodzi, a więc spieszymy z wyjaśnieniami. Pyry to inaczej ziemniaki (lub kartofle, jak to woli), a gzik to delikatny twarożek. To danie proste, które można szybko wykonać, ale też niezwykle smaczne.
Pyry z gzikiem – czego potrzebujemy?
Aby przygotować pyry z gzikiem, potrzebujmy:
- ziemniaków (pyr lub ziemniaków, jak kto woli),
- sera białego,
- tłustej, gęstej śmietany,
- szczypty soli i pieprzu,
- szczypiorku lub cebulki (opcjonalnie).
Pyry z gzikiem – przepis. Jak przygotujemy danie?
Zaczynamy oczywiście od ugotowania ziemniaków w mundurkach, czyli w skórce. Ziemniaki, tj. pyry, dokładnie myjemy, a następnie gotujemy, aż zmiękną w lekko posolonej wodzie. Gdy ziemniaki się gotują, zacznijmy przygotowywać gzik.
– Gzik jest wyjątkowo prosty do przygotowania. Bierzmy twaróg, czyli biały ser, i mieszany go z solidną ilością gęstej tłustej śmietany, doprawiamy solą, można też dodać odrobinę pieprzu – tłumaczy Paweł Loroch i dodaje: – Taki twarożek układamy na gorących pyrach w mundurkach. Gdy pyry są już ugotowane, jeszcze parujące, wykładam je na talerz, rozkrawam wnętrze każdego ziemniaka, kładę na niego odrobinę masła, a na to solidną łyżkę gziku. Wszystko możemy posypać świeżo posiekanym szczypiorkiem lub drobno posiekaną i sparzoną na sicie cebulką.
To danie wydaje się być proste, a nawet nudne, ale – jak zapewnia Paweł Loroch – absolutnie tak nie jest. Jego zdaniem, te niepozorne pyry z gzikiem, to jedna z większych kulinarnych przyjemności. A co najważniejsze jest to danie, które przygotujemy szybko, maksymalnie w 30 minut, czyli tyle, ile potrzeba, by ugotować ziemniaki w mundurkach.
Źródło: CHILLIZET/ archiwalna audycja "Coś do zjedzenia" w Meloradiu