DUBAJ. Miasto, które zawróciło mi w głowie
Dubaj

Tym, co najbardziej zadziwiło mnie podczas pierwszego zetknięcia z Dubajem, była niesamowita przestrzeń i wielkość tamtejszych budynków. Gdziekolwiek nie spojrzałam, widziałam wznoszące się wysoko w górę drapacze chmur. Od tego przepychu i wielkości czasem naprawdę kręciło mi się w głowie.

Cuda (architektoniczne) naprawdę się zdarzają

Kiedy zwiedzałam Dubaj, zachwycił mnie przede wszystkim geniusz architektów tworzących te niesamowite kształtem i rozmiarem budowle. Numerem jeden był dla mnie „strzelisty” Burdż Chalifa, wbijający się w niebo na wysokość 828 metrów. Wieżowiec widać podobno z odległości nawet 95 kilometrów. Nic dziwnego, że kiedy próbowałam ogarnąć całą jego wielkość, okazało się, że dopiero aparat położony na ziemi objął cały obiekt w kadrze.  Burdż Chalifa to obecnie najwyższy budynek świata, choć władze miasta na tym rekordzie nie poprzestaną. Jak się dowiedziałam, powstaje już kolejny gigantyczny wieżowiec, Dubai Creek Harbour, wyższy od obecnego rekordzisty o 100 metrów. Wcale mnie to nie dziwi, bo jak zdążyłam się przekonać, dla tego miasta nie ma rzeczy niemożliwych.

Jak mówimy o „cudach”, to muszę wspomnieć też o Wyspach Palmowych. Obecnie jest ich dwie, a trzecia w budowie. Wszystkie razem są określane mianem „ósmego cudu świata”. Ja miałam okazję zobaczyć jedną z nich, Palma Dżumajra, która składa się z kilkunastu swoistych „liści” i „pnia” łączącego ją z lądem. Na tej imponującej Wyspie stworzono centra handlowe, parki wodne i kilkaset luksusowych hoteli.  Chyba najbardziej charakterystyczny jest hotel Atlantis the Palm, moim zdaniem trochę przereklamowany. Wrażenie robi oczywiście jego kształt i ogromne akwarium wewnątrz kompleksu, ale po tak rewelacyjnych opiniach spodziewałam się czegoś lepszego. Przynajmniej lokalizacja na „Palemce” nie zawodzi.

5
+

Dokumenty na życzenie w 24h bez opłat.
Zamówione przez Ciebie dokumenty przygotujemy od ręki. Możesz złożyć dyspozycję online i pobrać dokumenty w wersji elektronicznej lub odebrać je w placówce.
Czytaj więcej

8b
+

Concierge usług. Specjaliści, którzy są dostępni 24/7, pomogą zaoszczędzić Twój czas. Zajmą się organizacją Twoich codziennych spraw, a nawet …zadań specjalnych.
Czytaj więcej

3

Concierge usług.Specjaliści, którzy są dostępni 24/7, pomogą zaoszczędzić Twój czas. Zajmą się organizacją Twoich codziennych spraw, a nawet …zadań specjalnych.Czytaj więcej

2

Wybierz mKonto Intensive. Nie pobieramy opłat za przelewy, wpłaty i wypłaty gotówki czy kartę do konta. Zyskasz priorytetową obsługę oraz dostęp do unikalnej oferty. Jeśli co miesiąc na Twoje konto wpływa min. 7 tys. PLN lub posiadasz aktywa min. 100 tys. PLN – jego prowadzenie jest darmoweCzytaj więcej

1

Pilna faktura? Zapomniany przelew? Teraz to nie problem, wyślij przelew ekspresowy, a pieniądze dotrą do odbiorcy w ciągu 15 minut. Bezpłatnie - trzy razy w miesiącu.Czytaj więcej

7
4
+

Odkładanie na emeryturę często wydaję się odległe i skomplikowane, ale wspólnie zadbamy o emeryturę na jaką zasługujesz. Skorzystaj z podpowiedzi i zobacz jak małymi kroczkami zapewnić sobie spokojną przyszłość.
Czytaj więcej

9b
+

Pilna faktura? Zapomniany przelew? Teraz to nie problem, wyślij przelew ekspresowy, a pieniądze dotrą do odbiorcy w ciągu 15 minut. Bezpłatnie - trzy razy w miesiącu.
Czytaj więcej

W Dubaju świetnie prezentuje się też Burdż al-Arab, który jest swoistą wizytówką Dubaju. Niemal każdy, kto tu przyjeżdża, robi sobie pamiątkowe zdjęcie ze słynnym hotelem w kształcie łodzi w tle (ja również należę do tego grona). Chociaż mnie nie zadziwił sam wygląd tej budowli, ale fakt, że mieszczą się w nim apartamenty, z których najmniejszy ma (skromne) 169 m2, a największy aż 780 m2! Oczywiście, każdy z pokojów posiada własną windę, kino, łazienkę z jacuzzi oraz widok na panoramę Dubaju. Nie widziałam niestety wnętrza hotelu i jego ekskluzywnych pokojów, bo zdecydowanie nie było mnie na to stać. Najtańszy z apartamentów kosztuje ok. 3 tys. USD za noc, czyli ponad 11 tys. złotych, a najdroższy pięciokrotnie więcej. No cóż, kto bogatemu zabroni…

W głowie się nie mieści, czyli codzienność Dubaju

Wielokrotnie słyszałam, że Dubaju można zobaczyć mnóstwo superdrogich, porzuconych samochodów. Nie wierzyłam, bo kto chciałby pozbyć się luksusowego auta? Okazało się, że nie miałam racji. Na jednym z parkingów w pobliżu lotniska zobaczyłam niemal całkowicie szary (od kurzu!) samochód, warty z pewnością niemało. „Skąd biorą się w Emiratach te porzucone samochody” – zapytałam w końcu przewodnika, który mieszkał tam od wielu lat. Okazało się, że wszystkie te niechciane auta były kiedyś kupione na kredyt. Kiedy ich właścicieli (głównie cudzoziemców) nie było już stać na spłatę długu, porzucali swoje „drogie zabawki” i uciekali z kraju. Dlaczego? Chodzi tutaj o bardzo surowe prawo. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich niespłacony kredyt to przestępstwo, za które idzie się do więzienia. Dlatego właśnie dłużnicy wolą pozbyć się nawet najbardziej „wypasionego” samochodu i po prostu wyjechać.

Co jeszcze nie mieściło mi się w głowie? Możliwość jazdy na nartach w mieście, w którym temperatury latem przekraczają 40°C. Chodzi mi oczywiście o Ski Dubai, czyli świetnie przygotowany ośrodek narciarki z pięcioma trasami narciarskimi, parkiem śnieżnym czy jaskinią lodową. Budynek z zewnątrz nie prezentuje się zachęcająco, ale wnętrza robią wrażenie – pamiętajmy, że jesteśmy w jednym z najgorętszych krajów świata! Narty w środku lata? Takie rzeczy muszą być w Dubaju.

Prawdziwy zawrót głowy spowodował u mnie spacer po Bazarze Złota ciągnącym się w starej dzielnicy  Dubaju, nazywanej Dejra. Są to po prostu wąskie uliczki wypełnione sklepami jubilerskimi i naganiaczami zachęcającymi do zakupów. Na całym bazarze znajduje się podobno 10 ton złota. Łańcuszki, pierścionki, wisiorki, kolczyki, bransolety – do wyboru, do koloru. Dla tych najzamożniejszych są tak ogromne złote kolie, że jakoś trudno mi uwierzyć, by ktokolwiek był w stanie udźwignąć ich ciężar. Ale ich blask z pewnością może przyciągnąć, choć mnie raczej… oślepił. Najwidoczniej luksus i wszechogarniające bogactwa nie są dla każdego. Z pewnością nie dla mnie.

Autor: Nina Czochara

Powrót mbank