Symbol punków wraca do mody. Jak zawsze w czasach buntu i solidarności

Redakcja 19.10.2016
Armani
Fotografia: East News

Podobno z agrafkami zawsze w parze idzie jakaś filozofia, ale w modzie chodzi głównie o wygląd. Agresywny i cool jednocześnie.

Punk w wydaniu glamour na wybiegach pojawił się już w 2014 roku u Armaniego i Victora & Rolfa, jednak to w tym sezonie można mówić o agrafkach jak o trendzie. Niepisaną zasadą mody jest to, że jesienią wszyscy zaczynają ubierać się bardziej niegrzecznie. Być może istotny wpływ na modę ma aura - ludzie odkrywają ciemne strony swojej osobowości.

Agrafka od ponad czterdziestu lat kojarzy się z punk rockiem. Jako element biżuterii i garderoby stosowali ją muzycy z Sex Pistols, wypromował ją menadżer grupy i projektant, Malcom McLaren, rękę do tego trendu przyłożyła jego partnerka Vivienne Westwood. Ozdoby punkowców były prymitywne, sprawiały wrażenie prowizorki. Bawełniane koszulki podpisane markerami, podarte spodnie, dziury spięte agrafkami właśnie. Nie przejmowali się jednak swoim stylem. Taką mieli filozofię, choć po latach przestała być wiarygodna. Już w latach 80. trudno było spotkać na ulicy ludzi bardziej wystylizowanych niż członkowie tej subkultury.

W 2016 roku agrafka w ojczyźnie punk rocka stała się symbolem solidarności z coraz częściej prześladowanymi mniejszościami. Brytyjczycy ozdabiają swoje stroje agrafką na symbol tolerancji rasowej i aby promować pojednanie z imigrantami. I tak jak w latach 70. projektanci zainspirowali się punkami, tak i teraz domy mody ponownie zaczęły promować agrafki. Tak więc na pokazach Celine można było dostrzec naszyjniki ze spiętych agrafek, a wielkie kolczyki w tym kształcie prezentowały modelki Balenciagi i Soni Rykiel. W sezonie wiosna/lato 2016 agrafki zaprezentował Maison Margiela.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów