Polka rzuciła wszystko i wyjechała na Bali. Dziś zarabia m.in. na wyrobach z... rattanu

Paulina Ermel 29.06.2018
Ania i Iza na Bali
Fotografia: Archiwum prywatne

Ania ma 27 lat i pochodzi z Płocka. Studiowała turystykę i zawsze chciała podróżować. Jak – bez pieniędzy i planu "co dalej" – trafiła na egzotyczne Bali, na którym właśnie otworzyła własną firmę?

Zaczęło się od… Londynu. Do stolicy Anglii wyjechała za ukochanym. Tu podłapała pracę w hotelu. Po 3 latach stwierdziła, że czas na zmiany. Rzuciła pracę i dołączyła do koleżanki, która podróżowała. Spotkały się w Kambodży, a później pojechały na Filipiny. Znajomi mówili: "Jesteś tak blisko, wybierz się na Bali! Na pewno ci się spodoba". Tak trafiła na malowniczą indonezyjską wyspę – z kończącymi się pieniędzmi i brakiem pomysłu na przyszłość.

Zobacz także: Tego lepiej nigdy nie zabierać na pokład samolotu. Zobacz, jak spakować swoją walizkę

Tęsknota za krajem

Początkowo było fajnie – odwiedzili ją znajomi z Polski, zwiedzali wyspę. Kiedy została sama, a liczba pieniędzy malała, zaczęła mieć wątpliwości.

Masz 27 lat, ale nie masz pracy i zastanawiasz się co dalej. W tym czasie nawiązałam na Facebooku kontakt z koleżanką ze studiów, która wyjechała dalej uczyć się do Sydney. Namówiła mnie, żebym do niej dojechała. Byłam spakowana, miałam już wpłacać pierwsze pieniądze na studia.  Na 3 dni przed podjęciem ostatecznej decyzji wybrałam się ze znajomymi nad ocean i zajrzeliśmy do miejsca, w którym obecnie pracuje – The Slow. Jak tylko je zobaczyłam, wiedziałam, że nie mogę wyjechać. Podobało mi się tutaj wszystko – ludzie, klimat, muzyka, jedzenie. Poprosiłam o rozmowę z szefem i zapytałam, czy mogę tu pracować. Odsunęłam pomysł z Australią i stwierdziłam, ze jeszcze tu trochę zostanę. Po 2-3 rozmowach udało mi się dostać tutaj pracę. Zaczęłam rozumieć kulturę Indonezji, to jak trudno tutaj dostać prace – trzeba mieć ubezpieczenie, wizę, pozwolenie. Miałam szczęście – The Slow mi to opłaciło i pracuję na Bali już rok!

The Slow

Ania uwielbia pracę w hotelarstwie. Ale masz też inne pasje. Widziała, jak trudno – mimo świetnej znajomości angielskiego i doświadczenia w branży – było jej znaleźć pracę. Dlatego pomyślała, że warto byłoby "otworzyć tutaj coś swojego". Dziewczyna nie ukrywa też, że szybko zaraziła się balijskim stylem życia, wyluzowaniem lokalnych ludzi, pokochała tutejszą kuchnię, muzykę i zrozumiała tę kulturę. I tak narodził się pomysł o nazwie Bala. Lifestyle.

Bala - biznes pod znakiem palmy

Praca w hotelu to duże okno na świat. Ania poznaje mnóstwo ludzi – lokalnych i turystów. Obserwuje styl tutejszych kobiet. Widziała, jak robią rattanowe torebki – w końcu Indonezja to największy eksporter tego materiału na świecie. Palmy rotangowe, z których pochodzi surowiec wykorzystywany w plecionkarstwie, rosną właśnie w regionie Azji Południowo-Wschodniej.

I sama zaczęła je sprzedawać. W biznesie pomaga jej Iza – Polka poznana na wyspie za pośrednictwem grupy "Polacy na Bali". Dziewczyny szybko złapały kontakt, zamieszkały razem, a teraz postanowiły wspólnie prowadzić firmę. Asortyment szybko się poszerzył – prócz rattanowych torebek można tutaj kupić biżuterię, osłonki na donice z naturalnych materiałów czy… szklane słomki. Region wyspy, w którym urzęduje Ania – Canggu – jest bardzo zanieczyszczony. Dlatego dziewczyny postanowiły same zadbać o to, aby ograniczyć korzystanie z plastiku na rzecz np. szkła.

Co będzie dalej? Tego 27-latka jeszcze nie wie. Daje sobie kolejnych kilka miesięcy na Bali – łączy pracę w klimatycznym hotelu z zarażaniem innych miłością do rattanowych produktów. A w międzyczasie wypatruje słońca, bo tego ostatnio na wyspie brakuje.

Zobacz także: Które miejsce w samolocie jest najbezpieczniejsze? A gdzie najlepiej usiąść w pociągu? Statystyki nie zostawiają wątpliwości

Czym zajmują się Ania i Iza? Zobaczcie urywki z ich pobytu na Bali:

Autor: Paulina Ermel

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów