Hipokryci z magazynu "Vogue" a może żałośni blogerzy? Ta dyskusja musiała się w końcu wydarzyć

Redakcja 30.09.2016
Chiara Ferragni
Fotografia: ONS

Dziennikarki, które zachowują się jak stare ciotki narzekające na współczesną młodzież, kontra blogerki, które żałośnie żebrzą o uwagę.

Sally, Sarah, Nicole, Alessandra - cztery redaktorki magazynu "Vogue", nazywanego Biblią mody, zostały ostatnio określone jako zazdrosne hipokrytki. Wszystko za sprawą tekstu, który ukazał się na stronie magazynu, w którym dziennikarki podsumowały Tydzień mody w Mediolanie.

Oprócz tego, że wymieniły, które kolekcje podobały im się najbardziej, wyraziły również zniesmaczenie stylem ulicznym, przez co rozumieją blogerów modowych pozujących na ulicach do zdjęć, od stóp do głów ubranych w znane marki. I okazuje się, że o ile krytyka może być słuszna, to akurat osoby związane z "Vogue" nie powinny były na ten temat dyskutować.

Zmieńcie biznes

W mediach społecznościowych zawrzało. Burzą się nie tylko blogerki i blogerzy, ale również ich fani i młode pokolenie, które zdaje się lepiej rozumieć współczesność, niż trzydziestolatkowie. Teksty typu "wróćcie do ssania swoich cukierków Werther’s Originals i okryjcie się kocami" należą do najłagodniejszych. Co tak bardzo rozzłościło internautów? Sally Singer dyrektor kreatywna online.

Blogerzy, którzy przebierają się co godzinę, a od stóp po czubek głowy ubrani są w sponsorowane kreacje: proszę przestańcie. Znajdźcie sobie inny biznes. Zwiastujecie śmierć stylu – napisała w "Ciao Milano! Vogue.com’s Editors Discuss The Week That Was". 

Sarah Mower stwierdziła, że blogerzy są żałośni, ponieważ czatują pod wybiegiem w nadziei, że ktoś ich zauważy, uwieczni na zdjęciu, tak bardzo są zdesperowani. Nicole Phelps napisała z kolei, że to smutne patrzeć, jak kobiety umizgują się do obiektywu w pożyczonych ciuchach, ale nieprzyjemne jest również to, jak wiele marek chce w tym uczestniczyć. Alessandra Codinha zwraca uwagę na to, że są ważniejsze sprawy na świecie niż pozowanie w pożyczonych ubraniach. Blogerki z pierwszych rzędów porównała do wypadu do klubu ze striptizem, w celu znalezienia tam miłości. Odczucia mogą być podobne, ale nawet nie są bliskie rzeczywistości. Dodała, że blogerzy są obleśni, a to co robią jest żenujące.

Co za hipokryci

Środowisko blogerów natychmiast zareagowało. Zarzucili dziennikarkom, że zachowują się jak stare ciotki, które załamują ręce nad młodzieżą. Oprócz tego zwrócili uwagę na to, jak wielką hipokryzją wykazał się magazyn, który sam przecież wypożycza ubrania na sesje zdjęciowe. Poza tym zarówno w magazynie jak i na stronie internetowej reklamy są bardzo widoczne i jest ich bardzo dużo. Blogerka Shea Marie stwierdziła, że jedyną żałosną sprawą jest fakt, że artykuł się ukazał.

Jesteście ludźmi, którzy dali modzie tę samą, zimną i nieprzyjazną reputację, którą ten biznes miał w przeszłości. Na szczęście czasy się zmieniają – napisała influencerka.

Z kolei Chiara Ferragni, która w zeszłym roku pojawiła się na okładce hiszpańskiej edycji magazynu "Vogue" stwierdziła, że fakt, że dziennikarki wypowiadają się w takim tonie o blogerkach, a potem dają ich wizerunki na okładki, aby zwiększyć sprzedaż, jest ironią. I trudno się z tym nie zgodzić.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów