Travel shaming to trend 2020 roku. Wiele osób pada jego "ofiarą"!

Paulina Ermel 10.09.2020
Podróżowanie
Fotografia: Shutterstock

Wszystko przez pandemię koronawirusa! A jeszcze kiedyś pojawienie się takiego trendu byłoby nie do pomyślenia.

Pandemia koronawirusa, który od końca 2019 roku szaleje na świecie, całkowicie zmieniła nasze życie. Teraz i tak powoli wraca ono do normalności, ale wciąż jeszcze trochę do niej brakuje.

Najbardziej przez rozprzestrzenianie się patogenu ucierpiała branża turystyczna - w tym loty. Nie podróżujemy w tym roku tak dużo, jak w poprzednich latach, gdyż nie chcemy się zarazić koronawirusem lub roznosić go dalej.

I właśnie z tym ma związek trend, który narodził się w 2020 roku i który zbiera coraz większe "żniwo". Mowa o zjawisku travel shamingu. Sprawdźcie, na czym polega.

Travel shaming - nowy trend 2020 roku

Większość osób w dobie pandemii koronawirusa darowała sobie w tym roku zagraniczne wyjazdy i ograniczyła się do wakacji w Polsce. Są jednak też tacy, którzy nie boją się zarażenia i wyjechali np. do Grecji czy na Maltę. Ale są też tacy, którzy biorą sobie do serca restrykcyjne zalecenia i "podróżują" tylko w granicach swojego miejsca zamieszkania.

Osoby, które zdecydowały się zachować wszelkie ostrożności związane z chorobą COVID-19, nie patrzą zbyt przychylnie na tych z "lżejszym" podejściem do sprawy. Tak właśnie narodził się trend "travel shaming".

Portal National Geographic zauważa, że dzisiaj zdjęcia z zagranicznych czy właściwie jakichkolwiek dalszych wojaży nie spotykają się ze społeczną aprobatą. A już dopytywanie o standardowe podróżnicze wskazówki - np. jak dojechać czy gdzie zjeść - spotyka się wręcz z krytykowaniem.

A wy po której stronie barykady jesteście?

Aż trudno uwierzyć, że te miejsca istnieją naprawdę. Oto 9 najdziwniejszych atrakcji, jakie stworzyła natura.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów