Buduje "polską wioskę" na Filipinach i walczy z hejterami. Próbują zniszczyć Arkadię

Redakcja 01.03.2017
Palawan na Filipinach
Fotografia: East News

Pomysłodawca Arkadii twierdzi, że czasem trzeba olać hejterów. Obojętność to coś, co ich zabija. 

Tomasz Kosiński na Filipinach chciał wybudować wioskę, która nosiłaby bardzo wymowną nazwę - Arkadia. I choć pomysł stworzenia krainy szczęśliwości spotkał się z aprobatą wielu internautów, znaleźli się i tacy, którzy zamiast pogratulować kreatywności, na pomysłodawcy projektu nie pozostawili przysłowiowej suchej nitki. 

Kiedy na początku lutego Tomasz Kosiński w wywiadzie udzielonym portalowi naTemat.pl poinformował, że właśnie zamierza zmienić swoje życie i na filipińskiej wyspie Palawan wraz ze swoim wspólnikiem wybudować miniresort, który ma być prawdziwym rajem na ziemi, internauci nie kryli zaskoczenia. Wielu z nich, gdy dowiedziało się, że niemal każdy może zakupić domek za jedyne 15 tysięcy złotych, zapragnęło stać się jego właścicielem. 

Czytaj więcej: Polak buduje polską wioskę na Filipinach. Każdy może kupić domek za 15 tys. zł

Choć projekt zdobył serca wielu tysięcy Polaków, znaleźli się też tacy, którzy marzenia i zapał Kosińskiego próbowali zniszczyć. Fala hejtu, która wylała się na niego, była ogromna. 

Wydaje mi się, że ludzie, którzy hejtują takie pomysły jak mój, są po prostu zawistni. Mam wrażenie, że utrudnianie innym realizację ich marzeń, planów i celów sprawia im przyjemność. Sami nie umieją zmienić swego życia na lepsze i po prostu zazdroszczą tym, którzy starają się to robić. Karmią się cudzymi problemami, bo wtedy nie czują się tacy najgorsi. To smutne, ale tak chyba jest - powiedział Tomasz Kosiński w rozmowie z naTemat.pl

Palawan na Filipinach
Fotografia: East News

Palawan na Filipinach

Kapryśna pogoda i niesmaczne jedzenie

Jak powiedział Kosiński w rozmowie z naTemat.pl, częsty zarzut, z którym się spotyka dotyczy idealizacji obrazu Filipin. A dzieje się tak dlatego, że internauci, którzy wysuwają taki argument, mają tylko podstawową wiedzę o tej wyspie. Gdy w telewizji usłyszą, że na Filipinach występują tajfuny, nie rozumieją, jak ktokolwiek może zachęcać do kupienia tam domku. 

Generalnie ludzie nie mają wiedzy o Filipinach i boją się wielu rzeczy jak tajfunów, chorób, korupcji. Przeczytają jakiś artykuł o tajfunie sprzed 4 lat, kompletnie na innej wyspie niż Palawan, na którym chcemy się osiedlić, ale dla nich nie ma to znaczenia. Ważne wydaje się to, że na Filipinach zdarzają się tajfuny. I kropka. Nie biorą pod uwagę tego, że Palawan z ponad 7000 filipińskich wysp jest najmniej narażony na tego typu zagrożenia pogodowe (...). Ktoś napisał, że był i jedzenie mu nie smakowało, a kto inny, że go gdzieś tam okradli lub napadli na turystę. No przecież to niedopuszczalne rzeczy w raju. Tacy ludzie starają się mi wytknąć, że ten mój raj nie jest wcale rajem. A jak twierdzę, że najpierw trzeba znaleźć raj w samym sobie, to nie rozumieją o czym mówię...- powiedział Kosiński w rozmowie z naTemat.pl. 

Pomysłodawca Arkadii podkreśla, że wcale nie chce tworzyć wioski dla Polaków, a wyłącznie eko-resort, w którym zamieszkać mogą obywatele wszystkich państw. Domki zamówili już nie tylko Polacy, ale również Bułgarzy, Holendrzy, czy chociażby Czesi.

Są tacy, dla których Palawan to raj na ziemi
Fotografia: East News

Są tacy, dla których Palawan to raj na ziemi

"Guru" i "prorocy"

Kosiński podkreśla, że ci, którzy hejtują projekt to przede wszystkim zazdrośnicy z całą masą kompleksów. To ludzie, którzy mają potrzebę ciągłego porównywania. 

Oni nabijają się z nas używając takich słów jak "guru" czy "prorocy". To zabawne, bo bardzo przesadzone. My nie chcemy uszczęśliwiać nikogo na siłę. Po prostu zdecydowaliśmy się wybudować sobie domki na jednej z filipińskich wysp pod palmami nad oceanem i możemy takie domki zbudować też innym, a robienie z tego jakiejś większej idei chyba jest nadinterpretacją - powiedział Tomasz Kosiński w rozmowie z naTemat.pl.

Krzywdzące słowa nie zniechęcają mężczyzny. Jak twierdzi, trzeba znaleźć w sobie spokój i odporność. Najgorsze co można zrobić to dać się sprowokować. Jak podkreśla w rozmowie z naTemat.pl, ma swój pomysł na życie i nikogo nie zamierza uszczęśliwiać na siłę.

Na szczęście są osoby, którym pomysł się spodobał, a za powodzenie akcji mocno trzymają kciuki. Kto wie, być może Filipiny to również ich raj na ziemi. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów