To jedno z najdziwniejszych miast na świecie. Nie można w nim... umierać

Paulina Ermel 21.02.2020
Norweskie miasto
Fotografia: Eastnews

Mowa o jednej z norweskich miejscowości, którą zamieszkuje niecałe 2 tysiące osób. Jej mieszkańcy mają zakaz umierania. Jak to możliwe?

Longyearbyen to niepozorna, niewielka miejscowości leżąca w norweskim regionie Svalbard. Klimat nie jest tu szczególnie sprzyjający, ale niecałe 2 tysiące mieszkańców miasteczka zdołało się przyzwyczaić i przystosować do arktycznego chłodu.

Miasto to stanowi też centrum turystyki tego zimnego regionu. I to nie tylko przez to, że znajduje się tutaj lotnisko. Turyści z całego świata przylatują tutaj dlatego, że... "nie wolno tutaj umierać".

Longyearbyen - miasto, w którym nie można umierać

Svalbard to malowniczy region Norwegii, w skład którego wchodzą liczne wyspy leżąca między Norwegią kontynentalną a Grenlandią. To właśnie tutaj zlokalizowana jest miejscowość Longyearbyen - miasteczko z historią i ciekawostkami z nią związanymi.

Mieszkańcy tego regionu kupują towary bez cła - oznacza to tyle, że wszystko mają tańsze, ale jednocześnie każdy zakup wymaga kontroli celnej. Obywatele miasta nie mogą też mieć kotów i fretek - wszystko po to, żeby chronić tutejszą wyjątkową populację arktycznych ptaków.

Jednak to nie wszystko. Turyści przyjeżdżają odwiedzić to miejsce z zupełnie innego powodu. W Longyearbyen nie można bowiem... umierać. Jak to możliwe? Historia tej żelaznej zasady sięga czasów epidemii grypy zwanej hiszpanką, która na początku XX wieku doprowadziła do śmierci nawet 100 mln osób. Wirus dotarł także do Svalbardu, a w jego wyniku zmarło kilkanaście osób. I niby nic dziwnego, ale w latach 50. odkryto, że pochowane na wyspie ciała... nie ulegają pełnemu rozkładowi! Wszystko przez niską temperaturę, która świetnie je "konserwuje".

I właśnie to stanowi zagrożenie dla mieszkającej tu populacji. Otóż postępujące globalne ocieplenie może doprowadzić do tego, że ponownie wybuchnie tu epidemia tej ciężkiej choroby. W związku z tym cmentarz miejski w Longyearbyen został zamknięty, nie chowa się tutaj ciał zmarłych ludzi, a jeśli ktoś ciężko choruje i wie, że zbliża się jego kres, gubernator nalega, aby opuścił on ten region i przeniósł się do kontynentalnej części Norwegii. Jeśli ktoś umrze niespodziewanie, jego ciało i tak przenosi się na kontynentalną część Norwegii.

Aż trudno uwierzyć, że te miejsca istnieją naprawdę! Oto 9 najdziwniejszych atrakcji, które stworzyła natura.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów