O zdrowym odżywianiu wiemy coraz więcej, ale i tak tyjemy. A to wszystko przez nich

Redakcja 09.11.2016
Blogerka kulinarna
Fotografia: Pixabay

Jeszcze kilka lat temu o promocję niezdrowego trybu życia oskarżano autorów spotów telewizyjnych. Teraz mają "niezdrową" konkurencję. 

Nie pierwszy i nie ostatni raz Światowa Organizacja Zdrowa wydała komunikat, w którym podkreśla, że otyłość jest już problemem nie tylko obywateli Stanów Zjednoczonych, ale całego świata. Zdaniem ekspertów WHO winę za to ponoszą nie ci, którzy nie dbają odpowiednio o sylwetkę, ale ci, którzy promują niezdrowe jedzenie w telewizji, mediach społecznościowych i - uwaga - blogerzy kulinarni.

O ile zupełnie nie dziwi nas fakt, że spoty reklamowe emitowane późnym wieczorem w telewizji potrafią skusić na sięgnięcie po jeszcze jedną dokładkę, to twórcy autorskich stron kulinarnych raczej nie są jeszcze postrzegani w Polsce jako influencerzy sieci i marek produkujących niezdrowe jedzenie. Jednak WHO i tak zalicza ich do czynników, które skłaniają nas do podejmowania złych decyzji żywieniowych. 

Zdarza się, że materiały publikowane na tych blogach są opłacane przez producentów śmieciowego jedzenia. Tymczasem, jak wynika z badań, vlogerzy są dziś już bardziej wpływową grupą, jeżeli chodzi o promowanie różnych marek, niż telewizja czy film, gdyż dają konsumentom większe poczucie autentyczności - ostrzega WHO, której wypowiedź przytacza Wyborcza.pl.

Blogerzy kulinarni w wirtualnym świecie są coraz bardziej popularni. Świadczą o tym chociażby rankingi, w których blogi kulinarne znajdują się na wysokich, a czasem i najwyższych pozycjach. W tyle zostawiają, wydawać by się mogło, popularniejsze blogi o tematyce lifestylowej czy modowej. Oczywiście są też vlogerzy, którzy dali nam nową, świetną możliwość - nie trzeba już czytać przepisu, można po prostu zobaczyć wszystkie etapy przyrządzania potrawy.

Sposób na biznes

Popularność blogerów i vlogerów kulinarnych chętnie wykorzystują producenci, którzy w ten łatwy sposób mogą wypromować własne produkty. Każdy wykorzystany w potrawie składnik jest przecież dokładnie przez blogerów prezentowany. Nie trzeba wcale podawać nazwy firmy danego produktu, żeby widz mógł zobaczyć po jaką markę sięga kucharz. I tego właśnie najbardziej obawia się WHO. Blogerzy i vlogerzy mają na społeczeństwo ogromny wpływ, swoją popularnością często prześcigają najlepszych kucharzy, są zapraszani do programów telewizyjnych i wydają książki.

Jednak wydaje się, że obawy Światowej Organizacji Zdrowia są trochę przesadzone. Wśród autorów blogów i wideoblogów są osoby, które promują zdrowe odżywianie i uczą czytelników, jak powinni układać jadłospisy i jak należy wybierać produkty do przygotowania posiłków. A ostatecznie i tak sami podejmujemy decyzję, co jemy i w jakich ilościach. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów