Barista ze Starbucksa znalazł przezabawny sposób na denerwujących nastolatków

Martyna Kraus 21.07.2016
Dwa kubki ze Starbucksa
Fotografia: instagram.com/starbucks/

Aż trudno uwierzyć, że taka mała rzecz jest w stanie wyprowadzić ich z równowagi. 

Starbucks słynie między innymi z tego, że serwuje kawę w kubku, na którym napisane jest nasze imię. Jeżeli chodzi o walory smakowe napojów, mają tylu samo wielbicieli, ilu przeciwników. Czy nam się to podoba czy nie, i tak wiele osób kupuje napoje w popularnej amerykańskiej sieciówce.

Niemiłych klientów bariści raczą błędami w imionach, i tak Kasia zostaje Jasią, albo Zofia, Sofą. Ale ten żart, zdaniem jednego z pomysłowych baristów, jest już przestarzały i trzeba było wymyślić coś nowego, żeby móc poradzić sobie z irytującymi nastolatkami. Barista ze Starbucksa opublikował w Internecie zdjęcie, na którym pokazuje jak dopiec niemiłemu klientowi i troszkę, trzeba to powiedzieć, zabawić się jego kosztem.  

Wystarczy zakleić logo Starbucksa naklejką z ceną. Co jest w tym takiego strasznego? Każdy obywatel świata, który chce być na czasie, i aktywny użytkownik mediów społecznościowych dobrze wie, że najlepiej rozpocząć dzień od kubka kawy z ulubionej kawiarni. Nic też tak dobrze nie utwierdza (próżnych) klientów w ich wspaniałości, jak zdjęcie tego napoju opublikowanego na Instagramie. Powiedzmy to na głos - kawa, której nie utrwalono na Instagramie nie ma prawa zwać się kawą.

Moja krótka chwila radości nadchodzi w momencie, gdy przyklejam naklejkę z ceną na logo z syrenką. Denerwujące nastolatki, które zamawiają miliony frappuccino nie robią sobie wtedy zdjęcia na Instagram.

Niby nic, a jak cieszy. A już na na pewno baristę. 

Kawa ze Starbucksa
Fotografia: Reddit
Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów