Polskie krewetki kosztują nawet 1800 złotych za sztukę. Jednak to nie tylko biznes, ale i pasja

Redakcja 07.03.2017
Krewetka
Fotografia: www.facebook.com/garnella.polska/

Okazuje się, że hodowla krewetek to całkiem niezły biznes. I co najważniejsze, opłacalny. 

Waldemar Kołecki, dzięki temu, że w interes włożył dużo serca i pasji, dziś jest jednym z najlepszych hodowców krewetek w Europie. Choć zaczynał od dwóch akwariów w salonie, teraz ma ich 220, a w nich żyje kilkanaście tysięcy małych skorupiaków. 

Na początku o krewetkowym biznesie nie było mowy. Kołecki swoje pierwsze krewetki kupił w 2009 roku na jednym z portali aukcyjnych. Gdy na regale w ulubionym pokoju stanęły dwa akwaria, hodowca zaczął zgłębiać temat. Jego chęć zdobycia wiedzy, ciekawość, zapał i odrobina szczęścia sprawiły, że dziś jest właścicielem firmy "Garnella" w podtoruńskich Łysomicach, która uchodzi za największą w Polsce hodowlę krewetek i jedną z czołowych w Europie. 

Na regale pojawiały się kolejne akwaria. W końcu musiałem wystawić z pokoju fotel, potem drugi, a także ławę. Akwariów było już kilkadziesiąt, a krewetek tyle, że zacząłem je sprzedawać. Gdy przenosiłem się z tym moim dorobkiem do znacznie większego pokoju, pomyślałem, że ta pasja może stać się źródłem mojego utrzymania. Miałbym pracę na miejscu, mógłbym do niej chodzić nawet w kapciach i piżamie, no i nie musiałbym znosić fanaberii niekompetentnego szefa. Cieszę się, że mi się to udało - powiedział Waldemar Kołecki w rozmowie z Expressbydgoski.pl. 

Hodowla "Garnella"
Fotografia: www.facebook.com/garnella.polska/

Hodowla "Garnella"

Ile można zarobić na hodowli krewetek?

Wyjątkowość krewetek tkwi przede wszystkim w niesamowitych barwach i wzorach. W hodowli Kołeckiego możemy znaleźć krewetki głównie z rodzin Caridina i Neocaridina. Mogą więc być niebieskie, czerwone, zielone, a nawet w paski. To właśnie ich różnorodność sprawia, że są tak wyjątkowe. Im bardziej niepowtarzalna krewetka, tym jej wartość jest wyższa. To prosta droga do naprawdę dużych pieniędzy. Przykład? Kołecki w przeszłości za wyhodowane krewetki Pinto otrzymał 1800 złotych za sztukę.

Nowi hodowcy, często ludzie zupełnie przypadkowi, skuszeni wizją dużego zarobku na rozmnażaniu krewetek, sporo kupują, nakręcając tym samym sprzedaż tym już dłużej obecnym na rynku. Ta bańka robi się coraz bardziej napompowana. Tak naprawdę zarobić udaje się tylko niektórym - twierdzi Kołecki w rozmowie z Expressbydgoski.pl. 

Jednak, jak przekonuje Kołecki, decydując się na hodowlę skorupiaków, trzeba liczyć się z ryzykiem. W mgnieniu oka można stracić naprawdę duże pieniądze. Jak podaje Expressbydgoski.pl, wystarczy, że do akwarium wda się infekcja, a uratowanie krewetek może być niemożliwe. W ten sposób hodowca stracił 12 skorupiaków Taiwan Bee, które kupił po 280 euro za sztukę. 

Dziś Kołecki jest nie tylko hodowcą, ale również wydaje kwartalnik "Shrimp Maniak" dedykowany hodowcom krewetek i produkuje wysokiej jakości karmę dla krewetek akwariowych. Od wielu lat jest także jurorem na turnieju krewetek w Hanowerze. 

Czy hodowla skorupiaków to dobry biznes? Wydaje się, że całkiem niezły. Wcześniej jednak trzeba poświęcić trochę energii i czasu, aby być mistrzem w swoim fachu. Historia Waldemara Kołeckiego może być świetnym punktem wyjścia. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów