To, jak urządzimy mieszkanie, może mieć wpływ na nasze zdrowie. Psycholog architektury wyjaśnia dlaczego

Anna Respondek 21.09.2017
Przestrzeń mieszkalna
Fotografia: Pexels

Urządzając mieszkanie należy zwrócić uwagę na te szczegóły. 

Wiele osób zdziwi się, że dziedzina, taka jak psychologia architektury, w ogóle istnieje. Okazuje się jednak, że ma ogromny wpływ na przestrzenie, w których przebywamy na co dzień i na to, jak się w nich czujemy. 

Źle urządzone mieszkanie lub dom może mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie zarówno psychiczne jak i fizyczne. Psychologia architektury jest jeszcze ważniejsza dla miejsc użytku publicznego, takich jak szpitale czy uczelnie.

Według specjalistki w tej dziedzinie Tanji Vollmer, która bada wpływ budynków i pomieszczeń, zwłaszcza na osoby chore, należy wiedzieć dla kogo projektuje się daną przestrzeń i czego od niej oczekujemy. Wrażenie, jakie architektura wywołuje na ludziach, różni się w zależności od tego, kto na nią patrzy. U każdej jednostki procesy filtracyjne przebiegają nieco inaczej. Wszyscy zaczynamy od postrzegania zmysłowego, jednak dla daltonisty albo krótkowidza będzie ono miało zupełnie inny wydźwięk niż u osób widzących "normalnie". 

Na kolejnym poziomie dochodzą czynniki kulturowe i przyzwyczajenia. Na przykład na naszej szerokości geograficznej normą są duże okna umożliwiające wyglądanie na zewnątrz i wpuszczające dużo dziennego światła. Ludzie z kultur południowych często zaklejają albo zasłaniają takie duże okna, ponieważ dla nich ważna jest intymność przestrzeni mieszkalnej - tłumaczyła Vollmer w wywiadzie "Süddeutsche Zeitung" przetłumaczonym przez Onet.pl.

Okazuje się, że wpływ przestrzeni ma sporo większe znaczenie dla osób chorych, starszych albo czujących się "niepewnie" w swoim ciele. Dzieci również odbierają takie bodźce znacznie mocniej niż zdrowi dorośli, a to może potęgować nasze złe samopoczucie. 

Zakrojone na szeroką skalę badania dowodzą, że otoczenie oddziałuje na nas tym silniej, im bardziej niepewnie się czujemy. Na przykład chorzy na raka odbierają ciasnotę i przepełnienie jako bardzo nieprzyjemne – w przeciwieństwie do swoich zdrowych krewnych. Im mniej pewnie czujemy się w swoim ciele, tym bardziej dokuczają nam nieprzyjemne bodźce docierające do nas z otoczenia - wyjaśnia. 

Ponieważ ciało to nasze najintymniejsze terytorium określa, w jaki sposób postrzegamy przestrzeń i ją "zawłaszczamy". 

Wyraża się to na przykład w tym, że jeśli – na przykład w sali wykładowej – wybierzemy sobie jakieś miejsce, to na ogół siadamy tam już zawsze - mówi. 

Według Vollmer, o przestrzeń należy zadbać szczególnie w szpitalach, do których przychodzą osoby chore i zestresowane. Aby mogły poczuć się lepiej należałoby zapewnić im choć odrobinę poczucia bezpieczeństwa i odosobnienia. 

Co o tym myślicie? Macie jakieś miejsce, w którym czujecie się wyjątkowo źle?

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów