Wizyta u fryzjera zakończyła się dramatem. Teraz klientka może liczyć na spore odszkodowanie

Beata Dżumaga 07.04.2017
Klientka walczyła o 10 tysięcy złotych odszkodowania za nieudaną ondulację.
Fotografia: Pixabay.com

Poszkodowana klientka zakładu fryzjerskiego może dostać sporą sumę "za skutki i następstwa, które trwają do dziś".

Spalone włosy to dramat, którego nie chciałaby przeżyć żadna kobieta. Niestety, taka sytuacja przydarzyła się pani Magdalenie.

W marcu 2014 roku kobieta wybrała się do jednego z gdańskich salonów fryzjerskich, aby zrobić pierwszą w życiu trwałą ondulację – opisywał portal Trójmiasto.wyborcza.pl. Niestety, wizyta zakończyła się naprawdę dramatycznie - fryzjerka spaliła włosy klientki. Pani Magdalena walczyła w sądzie o odszkodowanie. W lutym 2017 zapadł wyrok – fryzjerka musi zapłacić 10 tysięcy złotych.

– Przed zabiegiem miałam rozjaśnione blond włosy do ramion, cienkie i suche. Po zabiegu włosy napuszyły się i nie chciały układać, były wysuszone, połamane, a końcówki spalone – portal Trójmiasto.wyborcza.pl przytacza wypowiedź pani Magdaleny przez sądem.

Za nieudaną ondulację fryzjerka musi zapłacić 10 tysięcy złotych.
Fotografia: Giphy.com

Za nieudaną ondulację fryzjerka musi zapłacić 10 tysięcy złotych.

10 tysięcy złotych "za cierpienia psychiczne i fizyczne"

Może się wydawać, że tak wysokie odszkodowanie to zbyt duża suma. W swoim wyroku sędzia argumentował jednak, że pieniądze mają zrekompensować pani Magdalenie "straty materialne, jak i zadośćuczynienia za cierpienia psychiczne i fizyczne", cytuje portal Trójmiasto.wyborcza.pl. Ponadto, skutki nieprofesjonalnego zabiegu klientka odczuwa do dziś – wciąż leczy się psychiatrycznie.

Wycofałam się z życia towarzyskiego, wstydziłam swojego wyglądu. Ale musiałam chodzić do pracy. Wychodząc z domu zakładałam kaptur i straciłam pewność siebie. Zrezygnowałam z jazdy na rolkach, nawet latem naciągałam na głowę czapkę. Jestem pielęgniarką, więc wciąż odpowiadałam na pytania pacjentów, którzy chcieli wiedzieć, co się stało – opowiadała sędziemu kobieta, którą cytuje serwis Trójmiasto.wyborcza.pl.

Jak dowiadujemy się z portalu Trójmiasto.wyborcza.pl., orzeczenie sądu nie jest prawomocne, a fryzjerka złożyła apelację. Imię powódki zostało zmienione.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów