Tomasz Lis wydał autobiografię. W książce wspomniał o Hannie Lis, Kindze Rusin i swoich córkach

Anna Respondek 05.11.2018
Tomasz i Hanna Lisowie
Fotografia: MATEUSZ JAGIELSKI/East News

Tomasz Lis napisał również o swoich córkach i tym, jak ojcostwo zmieniło jego życie. 

Tomasz Lis to znany w Polsce dziennikarz, który lata temu wywołał skandal. Publicysta postanowił zostawić swoją żonę, Kingę Rusin i związał się z Hanną Smoktunowicz, jej najlepszą przyjaciółką. O tym dziwnym trójkącie pisały media w całym kraju, a dziennikarze prześcigali się w domysłach, co tak naprawdę doprowadziło do rozstania Lisa i Rusin. 

Gwiazdy nie komentowały jednak życia prywatnego i po rozwodzie starały omijać się szerokim łukiem, choć musiały utrzymać kontakty ze względu na córki: Polę i Igę. 

Tomasz Lis wydał autobiografię

Niedawno na rynku wydawniczym pojawiła się autobiografia Tomasza Lisa. Dziennikarz w książce nie odniósł się do rozstania z Rusin, jednak opisał, jak wielkie wrażenie zrobiła na nim Hanna Lis, kiedy rozpoczęli współpracę w "Wydarzeniach" Polsatu. Choć dziennikarze znali się od kilku lat, to właśnie tam rozpoczął się ich romans.

Program prowadziła Hanna Smoktunowicz. Wybór był oczywisty. Program miał odnieść sukces, a jednocześnie miał odmienić wizerunek, według wielu, przaśnego Polsatu. Nikt nie nadawał się do tego lepiej niż doświadczona dziennikarka, wcześniej prowadząca "Teleexpress", która po angielsku mówiła tak, że w Nowym Jorku uznawali ją za urodzoną na Manhattanie, po włosku tak, że w Rzymie mieli ją za rzymiankę, a po szwedzku tak, że nikt w Sztokholmie nie wpadłby na pomysł, że nie urodziła się w szwedzkiej stolicy - napisał.

Trzy lata po rozpoczęciu współpracy w "Wydarzeniach" Lis i Smoktunowicz pobrali się. 

Zobacz także: Rusin ostro reaguje na pytanie o ślub z Markiem Kujawą

Lis o córkach i ojcostwie

Tomasz Lis postanowił również napisać o tym, jak bardzie zmieniło go ojcostwo. Odniósł się szczególnie do starszej córki Poli, która urodziła się w Waszyngtonie. 

5 listopada 1996 roku urodziła się Pola. Praca z dnia na dzień stała się zdecydowanie mniej istotna. Właściwie codziennie można było iść w środku dnia na wielogodzinny spacer z dzieckiem. Być z nią od rana dosłownie do nocy, bo wieczorem kładłem się na kanapie z Polą obok siebie i przy ściszonym dźwięku oglądałem mecze NBA. Może to wtedy przez jakąś dziwną osmozę zaraziła się szaleńczą miłością do sportu, bo nigdy jej w tym kierunku nie indoktrynowałem - podkreślił.

Dziennikarz napisał także o Kindze Rusin i o tym, jaką była matką. Przyznał, że opieka nad dzieckiem to praca na pełny etat. 

Kilka miesięcy po urodzinach Poli Kinga pojechała na tydzień robić reportaż w Los Angeles. Zostałem sam z małym dzieckiem. To była wielka frajda i wielki stres. A do tego wielki wysiłek. Po całym dniu pracy i opieki nad dzieckiem padałem przed telewizorem. Później już nikt nigdy nie musiał mnie przekonywać, że kobieta, która wychowuje dzieci i pracuje, jest w praktyce na dwóch etatach. A czasami trzech - przyznał.

Sięgniecie po biografię Tomasza Lisa?

Bądź na bieżąco. Polub fanpage Chillizet na Facebooku!

Ci dziennikarze pracują dla TVN od wielu lat. Jak zmienili się, od momenty, kiedy zaczynali karierę?

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów