To jeden z najdziwniejszych powodów rozwodu, o jakim słyszeliśmy. Uważać powinni wszyscy, którzy korzystają z telefonów

Redakcja 19.07.2017
Ludzie z telefonami
Fotografia: Pixabay

To świetny przykład na to, że nie warto ignorować otrzymywanych wiadomości. 

Jeśli kiedykolwiek ignorowaliście przychodzące SMS-y lub wiadomości wysyłane na Messengerze, i nie zawracaliście sobie głowy odpisywaniem na nie, miejcie się na baczności. Okazuje się, że takie zachowanie może przysporzyć wielu problemów, a nawet doprowadzić do rozwodu. 

Pani Lin z Tajwanu, złożyła do sądu papiery rozwodowe twierdząc, że mąż ignoruje jej wiadomości. Kobieta pisała do niego za pośrednictwem popularnej w Azji aplikacji, która umożliwia przy okazji sprawdzenie, czy osoba, do której była adresowana wiadomość, odczytała ją. Chodzi o tak zwany "blue-ticking", czyli "odfajkowywanie", które znamy chociażby z messengera.

200w_d (1)

Wystarczający powód? 

Jak podaje Bbc.com, ponieważ komunikator wskazywał, że mąż pani Lin czyta wszystkie wiadomości od niej, ale nie raczy na żadną odpisać, kobieta stwierdziła, że czas z tym skończyć. Czara goryczy przelała się, gdy w wyniku wypadku samochodowego trafiła do szpitala.

Choć mąż po pewnym czasie odwiedził ją, a nawet po upływie kilku miesięcy w końcu odpisał na wiadomość, sędzia na rozprawie rozwodowej stwierdził, że informacje uzyskane dzięki aplikacji do wysyłania wiadomości jasno wskazują, że nastąpił rozkład małżeństwa i nie jest możliwe odbudowanie go. 

Miesiąc lub dwa po wypadku mąż w końcu wysłał żonie krótką wiadomość. Chodziło o sprawy związane z ich psem, ale nie okazał jej żadnej troski (...). Normalna para nie powinna się tak traktować. Wysyłane wiadomości były bardzo ważnym materiałem dowodowym. Pokazują ogólny stan małżeństwa, że obie strony nie potrafią się porozumieć - powiedział sędzia Kao, a jego wypowiedź przytacza Bbc.com. 

Oczywiście, pani Lin i jej mąż mieli również inne kłopoty, ale jak przyznał sąd, ignorowanie wiadomości od żony, postawiło przysłowiową kropkę nad i.

Mężczyźnie przysługuje prawo do odwołania się od decyzji, ale nie wiadomo, czy z niego skorzysta. Nie stawił się na żadnej rozprawie, a jak ironizuje Bbc.com, sąd nie ma możliwości sprawdzenia, czy czyta przesyłane pocztą wiadomości, jak w przypadku komunikatora.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów