Tinder otworzył się na wszystkich. Wprowadzenie 37 opcji to przełom

Redakcja 16.11.2016
Jeffrey Tambor jako Maura w serialu "Transparent"
Fotografia: materiały prasowe

Popularna aplikacja randkowa chce przypodobać się kolejnemu środowisku, a to oznacza koniec dyskryminacji.

Tinder chce być jak najbliżej ludzi. Nie tylko heteroseksualnych i homoseksualnych, ale również tych, którzy identyfikują się z płcią inną, niż widnieje w ich dowodach osobistych.

Do tej pory osoby transpłciowe i transseksualne nie mogły swobodnie korzystać z aplikacji, ponieważ wiązało się to z dyskomfortem, ciągłym tłumaczeniem się przed innymi użytkownikami. Jak mówią bohaterowie filmu zamieszczonego na kanale Tindera na YouTube - musieli zmagać się z oskarżeniami o oszustwa, a także czytać obelgi rozwścieczonych i nietolerancyjnych użytkowników.

Zespół programistów, socjologów i psychologów i aktywistów opracował aktualizację tej popularnej aplikacji randkowej tak, aby każdy człowiek, bez względu na to jaką ma tożsamość płciową i seksualna, czuł się swobodnie i mógł spotykać ludzi podobnych do siebie. W efekcie powstało aż 37 opcji wyboru płci. Aby zmienić swoje ustawienia należy wejść w zakładkę płeć i zamiast opcji kobieta lub mężczyzna wybrać "więcej" i wpisać słowa, które najlepiej opisują naszą tożsamość. Informacje o płci mogą być wyświetlane na profilu, a także w wyszukiwarce.

Tinder jest ostrożny

Nowa opcja jest testowana na razie w USA, Wielkiej Brytanii i w Kanadzie, jednak jeśli się sprawdzi - a nie ma powodów, aby próby otwarcia się na wszystkich ludzi zakończyły się fiaskiem - opcja wkrótce będzie dostępna dla użytkowników na całym świecie. Jak twierdzą twórcy aplikacji, to dopiero pierwszy krok w dążeniach Tindera do bycia bardziej otwartą społecznością. W rozbudowywaniu aplikacji pomagały osoby transpłciowe i takie, które nie identyfikują się z żadną płcią, na przykład aktywiści, aktorzy, oraz scenarzystka i transseksualna producentka popularnego serialu "Transparent". 

Nigdy więcej nikt nie będzie zablokowany przez swoją płeć. Do tej pory nie mieliśmy odpowiednich narzędzi, aby obsługiwać zróżnicowaną społeczność, ale to się właśnie zmieniło. W związku z tą aktualizacją, uczymy się być lepszymi sprzymierzeńcami osób transpłciowych i społeczności, które nie identyfikują się z żadną płcią. Uruchomiliśmy dodatkowe środki wsparcia naszej drużyny, w których zawarliśmy edukację pracowników, aby dowiedzieli się, jakie czekają ich wyzwania w związku ze stawieniem czoła tym grupom – czytamy na stronie Tindera

Być może działający od czterech lat Tinder dostrzegł fakt, że w sieci coraz sprawniej funkcjonują aplikacje, które działają na podobnej zasadzie, jednak skierowane są tylko do osób homoseksualnych i transseksualnych, tak jak powstała w 2009 roku aplikacja dla gejów - Grindr. Już w 2014 roku z jej usług korzystało prawie 7 milionów osób z 192 krajów. Codziennie rejestruje się tam 10 tysięcy nowych użytkowników - co jest bardzo dobrym wynikiem. 

Oprócz tej aplikacji istnieją boty dla osób, które nie mają dostępu do sieci - takie jak LooBot, który przesyła informacje o miejscach neutralnych płciowo zlokalizowanych w okolicy użytkownika, oraz małe, młode aplikacje dla osób transpłciowych i transseksualnych - Tans i Transgndr.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów