Polski artysta jeździ po świecie i prosi o zdjęcia. "Mooże to ostatnia szansa"

Adrianna Olejnik 21.10.2016
Waldemar Tatarczuk
Fotografia: www.flickr.com/waldemartatarczuk/

Waldemar Tatarczuk w ten sposób zwraca uwagę na trudną sytuację, na którą chce skierować uwagę ludzi z różnych krajów. 

Waldemar Tatarczuk, dyrektor lubelskiej Galerii Labirynt, od maja 2016 roku prowadzi akcję, która ma na celu zwrócenie uwagi na sytuację artystów w Polsce. Zaczął od performancu w Chinach, później był w Kazachstanie i na Ukrainie.

Obecnie jest w Tajlandii, gdzie nieopodal Kampusu Uniwersytetu Silpakorn w okolicy Bangkoku. w przejściu pomiędzy dwoma wydziałami uczelni, postawił dwa krzesła.Jedno jest puste, na drugim siedzi właśnie Waldemar Tatarczuk. Artysta trzyma w dłoniach tabliczkę z napisem: "Zrób sobie zdjęcie z polskim artystą. Być może to ostatnia szansa".  

Ten happening to wyraz mojej niepewności o przyszłość. Nie bez znaczenia jest moment, w którym wymyśliłem akcję. Przygotowywałem wtedy wystawę i spotkanie w Galerii Labirynt pt. "DE-MO-KRA-CJA" na temat wolności w sztuce i próbach jej upolitycznienia. Wtedy dużo myślałem o tym co dzieje się w Polsce. Doszedłem do wniosku, że przyszłość jest bardzo niepewna. Nikt z nas, artystów nie wie czego może się spodziewać. Nasza sytuacja powoli staje się coraz trudniejsza. Mam na myśli gównie twórców nowoczesnych i eksperymentujących. To, co robimy nie podoba się obecnej władzy - tłumaczy w rozmowie z Lublin.wyborcza.pl. 

Waldemar Tatarczuk w Tajlandii
Fotografia: www.flickr.com/photos/waldemartatarczuk

Waldemar Tatarczuk w Tajlandii

Problemy łączą ludzi

Waldemar Tatarczuk w Tajlandii spędził już tydzień i oprócz prowadzenia swojej akcji, wziął też udział w konferencji na temat sztuki performance w południowo-wschodniej Azji. Jego performance cieszył się sporym powodzeniem, ponieważ z przypadkowymi przechodniami udało mu się zrobić ponad sto zdjęć. Nie wszyscy są przychylni jego akcji i artysta spotyka się z najrozmaitszymi reakcjami. Jednak po krótkiej rozmowie i przedstawieniu idei, wiele osób stwierdza, że doskonale rozumie o co mu chodzi. 

Zwykle następują porównania do swojego kraju. Najbardziej politycznie było w Hongkongu, bo tam presja Pekinu jest coraz silniejsza. Z niektórymi mieszkańcami rozmawiam o polityce, z innymi o ich życiu, mieście - tłumaczy Waldemar Tatarczuk. 

Zdjęcia ze wszystkich akcji artysty zostaną pokazane na wystawie w Polsce. Bardzo możliwe, że Tajlandia nie jest ostatnim przystankiem w podróży Waldemara Tatarczuka, który stwierdza, że "nie wiadomo co nas czeka".

Waldemar Tatarczuk w Tajlandii
Fotografia: www.flickr.com/photos/waldemartatarczuk

Waldemar Tatarczuk w Tajlandii

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów