Polkę awansowano, po czym... zawieszono za brak znajomości języka angielskiego. Pozwała pracodawcę

Magdalena Barszczak 24.09.2018
Polka, pracownica szpitala w Wielkiej Brytanii
Fotografia: Facebook.com/fall.barbara

Pracownica szpitala w Wielkiej Brytanii nie potrafiła porozumieć się z pacjentami.

Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii została awansowana, po czym zawieszono ją, ponieważ nie potrafiła porozumieć się z pacjentami. Historia dotyczy Barbary Fall, pracownicy jednego z brytyjskich szpitali. Sprawa znalazła swój finał w sądzie, który właśnie ogłosił swoją decyzję.

Polka zatrudniła się w Burnley General Teaching Hospital, placówce należącej do państwowej służby zdrowia, w 2016 roku . Przez dwa lata była asystentką na oddziale położniczym, aż doceniono jej za pracę i awansowano na położną - donosi "Sunday Express".

Nie pomogła jednak przyjść na świat żadnemu dziecku, ponieważ zanim minął okres próbny, zawieszono ją w obowiązkach. Pracodawca tłumaczył, że na nowym, odpowiedzialnym stanowisku, nie rozumiała kolegów i nie była w stanie porozumieć się z pacjentkami. Polka nie zostawiła tak tej sprawy.

Polka zdegradowana, bo nie znała języka. Finał w sądzie

Pani Barbara postanowiła odejść, wnosząc o winę pracodawcy. Kobieta twierdzi, że mimo że zwolniła się sama, jej decyzja była podyktowana naciskami. Rada Pielęgniarstwa i Położnictwa wydała wyrok. Polka nie będzie mogła wykonywać obowiązków położnej przez rok. Jeśli w tym czasie poprawi swój angielski, będzie mogła wrócić na wyznaczone stanowisko.

Historia jest szeroko komentowana przez brytyjskie media. Niektórzy zarzucają państwowej służbie zdrowia "marnowanie pieniędzy podatników". 

Już sam fakt, że przesłuchanie w tej sprawie musiało odbyć się po polsku, wiele o niej mówi. To ogromna strata pieniędzy podatników. To pokazuje, jak kluczowe znaczenie w pracy z cudzoziemcami mają testy językowe. Muszą nauczyć się angielskiego, zanim zainwestujemy pieniądze w ich rozwój – uważa konserwatywny poseł Phil Davies.

Pani Barbara w styczniu tego roku już przechodziła test językowy, zaliczając go na niezbędne minimum. Kiedy przyjmowano ją do pracy, egzamin nie był wymagany. Poza tym jako asystentka, nigdy nie pracowała bez nadzoru. Sytuacja zmieniła się, kiedy uzyskała awans.

Bądź na bieżąco! Polub Chillizet na Facebooku

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów